sobota, 30 stycznia 2010

MAG - wreszcie!

MAG miał się pojawić w sklepach 29tego stycznia. Po obiadku skoczyłem do MM i Empiku. Mega rozczarowanie! Stany magazynowe - 0! Nie wiedzą kiedy będzie. Rozczarowanie narastało coraz bardziej. Tuż przed wyjściem z roboty, coś mnie tknęło, by sprawdzić ofertę allegro. Jedną z najtańszych (155 zł vs empikowe 209 zł!!) była oferta Game Over z... Łodzi! Z dopiskiem JUŻ JEST. Więc ja za telefon i... 2h później, w domu, zdarłem celofanik ze swojego egzemplarza MAG. Drugi położyłem na półce - czeka na Skippera.

Wieczorkiem mogłem się wreszcie dorwać do gierki. Ściągnął się 37 megowy patch, a potem powitał mnie ekran powitalny, by po chwili... przełączyć się na film wprowadzający w świat MAGa. Smacznie! Przy wyborze frakcji - można zobaczyć filmiki reklamowe każdej z korporacji. Mimo, że interesował mnie Valor, obejrzałem filmiki wszystkich. Ze wstydem muszę przyznać, że reklamówka Valoru była najbardziej... przaśna. W porównaniu z "teledyskiem" SVER czy powerpointem Ravenu, Valor przedstawił filmik robiony chyba przez tego samego kolesia, który kręcił programy dla kampanii wyborczej Kononowicza ;)

Co dalej? Od bety różni się. Czy graficznie i dźwiękowo? Nie wiem, nie obchodzi mię to! Natomiast wszystkie bajery z mundurami i kamuflażami uzależniono od poziomu postaci. Ponadto, na początku dostępne są jedynie gry szkoleniowe (nie wiem co to, nie sprawdzałem) oraz gry w trybie Suppression (czyli Team Deathmatch 32 vs 32). Przeciwnikiem jest... własna frakcja, bo to "wewnętrzne szkolenie". Na szczęście, od 2 poziomu doświadczenia mamy już dostęp do prawdziwej walki o wpływy w Wojnie Cienia - tryb Sabotage (32 vs 32), a od 4-tego - do trybu Aquisition (czyli porwanie pojazdu, walka 64 vs 64). Tryb Domination i "mieszanka" (Directives) są dostępne od 8mego.

Moją pierwszą sesję (3h gry) zakończyłem zdobywając poziom 6ty. Mimo, iż to był pierwszy dzień premiery światowej, dzięki różnicom w strefach czasowych - grali już kolesie z poziomami 20 i wyższym. Więc medyków, dowódców i specjalistów już było sporo. Na nieszczęście - rozładował mi się headset, więc grałem milczka. Ale "trzymałem" się teamu, tak by zawsze być w pobliżu medyka (sam też, pierwsze 4 skill pointy wydałem na sprzęt medyczny). I to działało. Kolesie leczyli, było wsparcie ogniowe i było ustalanie celów podrzędnych - np. po wykryciu wroga w okolicy naszego respawnu, dowódca wyznaczył ten teren jako cel (frago), więc likwidacja wroga była dość szybka (choć krwawa - bo nalazło ich tam trochę). Grałem kilka misji obronnych przeciw Ravenom, dwie misje jako atakujący placówkę SVER oraz jedną misję "porwania pojazdu". Tylko ta ostatnia zakończyła się zwycięstwem wroga, reszta, szczególnie przeciw SVERom były wyśmienite. Plutony w których się znalazłem, miały tendencję do parcia do przodu, przez co, dość szybko udawało się przycisnąć wroga. Meczem nr 1 była obrona kopalni na Alasce przed Ravenami. Przez prawie cały mecz (broniliśmy punktu A) udało ich się odrzucić dość daleko, prawie pod ich respawn point i tam trzymać w szachu. Udało się to jedynie, gdyż mój team + paru kolesi z innego był obładowany medykami i punkt ogniowy zamienił się w zwariowany szpital polowy :D

Przemyślenia dotyczące strzelanek
Jeśli odrzucić liczbę 256 graczy z MAGa, to czym tak naprawdę ta gra się różni od Modern Warfare 2, Killzone 2, serii Battlefield (1943 czy nadchodzącego Bad Company 2), a nawet SOCOM Confrontation? Co mają gry które wymieniłem, a czego nie ma MAG? I nie chodzi tu o grafikę, dźwięk, mniejsze czy większe mapy.

MAG jest jedyną obecnie strzelanką, która pozwala na stałe związanie się z frakcją, w której gracz walczy. Ba, liczba meczy rozgrywanych wpływa na ogólne postrzeganie danej frakcji w grze jako całości. Poza rankingami graczy czy klanów, jest też ranking frakcji. W MAG, zwie się on Shadow War i... ma wpływ na samą rozgrywkę - konkretnie, na typy walk, jakie pojawiają się w poszczególnych dla poszczególnych frakcji! W ten sposób, MAG ma bliżej do gier MMO niż pozostałe. Co to za frajda grać w jednym meczu Rosjanami, by po chwili przejść na drugą stronę? Tworzenie wyglądu żołnierzy i najemników w SOCOMie też jest psu na budę, jeśli nie lubię grać najemnikiem, a jak na złość - zawsze trafiam na mecze, gdzie miejsce jest tylko po stronie najemników? Nigdy nie lubiłem ISA, wolałem Helgan! Niestety, KZ2 nie pozwala na jednoznaczne określenie się, po której stronie walczymy.

World of Warcraft pozwala wybrać między Aliansem a Hordą. Eve Online oferuje 4 frakcje, po stronie których gracz stanie. Podobnie jest i LOTR Online i Warhammer i wielu innych MMO. I tak samo jest w MAG! Gra jeszcze nie wyszła poza testy beta, a już fora uginały się od "flame wars", gdzie zwolennicy SVER wykpiwali Ravenów i Valorów, gdzie wywyższano broń jednych nad drugich, gdzie "nasza mapa jest lepsza niż wasza i wogóle Valor for life!". Przypomniały mi się czasy, jak zagrywałem się w EvE Online, gdzie najlepsze statki pvp miało Gallente, a Caldari to krap, Minmatar to brudasy, a Amarrem grali tylko gracze w WoW'a. Słodkie :D

Ja lubię jednak wybrać tę jedną, jedyną frakcję i walczyć w jednych i stałych barwach. I dlatego w zasadzie wogóle nie czuję podniecenia na wieść o zbliżającym się wielkimi krokami Bad Company 2. Ze świetną grafiką i pewnie grą dynamiczną jak w MW2. Ale granie raz czerwonym raz niebieskim mi nie pasi (tylko tego niszczenia środowiska trochę żal). Czy to oznacza, że skreślam już takie gry i od wczoraj, tylko "MAG for life!"? Nie. Każda gra się kiedyś znudzi. Może sięgnę znów do tamtych shooterów. A może nie :D Bo CCP, właściciel Eve Online szykuje shootera na PS3 i XBox 360 umiejscowionego w świecie Eve! Mowa o Dust 514. I co będzie najciekawszą rzeczą w tej grze? Oczywiście stałe przypisanie do frakcji! Znów będę mógł stanąć do walki jako żołnierz Caldari. Tym razem już nie jako pilot. Elementy MAGo-podbne, jak wpływ potyczek na ogólny kształt gry (w Dust 514 nazywać się to będzie Planetary Control), jak armie 128 graczy (heh 256 again!!) jak wreszcie możliwość używania pojazdów naziemnych i latających (gdyż mapy są duże, mają być większe niż te w MAG).

A ja nie mogę się doczekać kiedy dorwę się do Valorskiego karabinka!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Szaleństwo!!

Ale mnie dziś koleś wkurzył... ;-)

Przeglądałem ostatnio dema, które tkwią na dysku konsoli od dłuższego czasu. Tak, naściągam sobie tego, ale nie chce mi się ich odpalać, bo akurat jakaś gra pochłania mnie tak bardzo, że po prostu... nie chce mi się.

Ale czasem się trafi... zmęczenie. Męczyłem ostatnio Borderlands. Czemu męczyłem? Gra jest fajna i strasznie... prosta. RPG-shooter, gdzie questy bierzemy tylko po to, by móc do czegoś strzelać, a to wszystko po to by nabijać EXP oraz zbierać kasę i wypadające gadżety. I tak w kółko.
Diablo w świecie post-nuklearnym. Najgorsze jest to, że przy niej tracę poczucie czasu... i nierzadko, muszę się zmuszać by nie grać do późnej, głębokiej nocy.

Przy okazji, na imprezie u kolesia przetestowaliśmy split-screen w Borderlands. Smacznie! Tester A, pecetowiec pełną gębą wymiękł szybko i został z ownowany przez swoją ładniejszą połówkę. Testerka B porwała więc w swe pazurki pada i poczęła sobie nawet nieźle z tym urządzeniem poczynać. Zresztą, pod mem czujnym okiem - dawała radę coraz lepiej i lepiej.

Split-screen jest... dziwny, po przecięty w poziomie (co przy TV 16:9 wygląda dziwnie). Bardziej naturalnie byłoby przeciąć w pionie. Ale nic to. Było fajnie. Wciąż nie sprawdziłem, jak "pogranicze" sprawdzi się w multiplayerze. Kooperacyjnym. Ale, ale! Nie o tym chciałem napisać!

Jednym z dem, jakie odpaliłem, było Military Madness: Nectaris. W zasadzie, nic nie mówiący mi tytuł ani opis. Ale, po odpaleniu gierki, oczom mem, ukazał się obraz... przepiękny! Toż to stare dobre Battle Isle, turowa strategia taktyczna, i to podana w ładnym 3D:


To niepozorne demo, nie pozwoliło mi się od tego oderwać. Fajne, przypomniały mi się dobre czasy, gdy na Amidze katowałem Battle Isle oraz jej wariacje (History Line). Nie pamiętam jaka jest cena tej gierki, ale... w demko też można się nieźle bawić. Trochę szkoda, że tej popierdułki nie ma na PSP (wtedy bym kupił z miejsca), gdyż czas spędzony przy PS3, na dłużej - wolałbym przeznaczyć na inną grę.

[i nie, nie uważam, że to dziwne reklamować grę, której bym nie kupił (teraz) :D, po prostu - znam siebie. Ona mi się podoba, ale jeśli kupię, nie wyjdę poza 2-3 misje]

W tym tygodniu - święto, premiera MAG. Nie wiem, czy położę swe łapy na tej grze w dniu premiery, czy może trochę później. Ale... doczekać się już nie mogę!

wtorek, 19 stycznia 2010

Do broni!

Nie wiem czy wiecie, ale MSBS to nowy zespół karabinów, który wejdzie do polskiej armii już niedługo! Karabin szturmowy (w układzie klasycznym), karabin szturmowy typu commando (krótszy), w układzie bull-pup, magazynki zgodne ze standardem M4/M16, kaliber 5.56 (nabój pośredni), do tego dużo szyn montażowych (systemu Picantiny).


Nie to, że beryl i mini beryl to jakieś plewy, ale jak twierdzą wojskowi - możliwości ich modernizacji się zakończyły. Pochodzą one konstrukcyjnie od AK47, beryle są również na amunicję 5.56, ale nie na standardowe magazynki natowskie.

Zawsze zastanawiało mnie, jak przeładowanie magazynka (tak częste w shooterach) wygląda w rzeczywistości. Zaskoczyło mnie!

Mini-beryl:

Colt M4:

Szok, ale widać jak w M4 jest to łatwe. Taki sam wyzwalacz magazynka mają właśnie karabinki MSBS, więc będzie szybciej niż w berylach :D (swoją drogą, szkoda, że beryli nie ma w shooterach - tylko AK47 do usrania...)

Apropos broni w grach. Dorwałem się do Borderlands i jest tam pół miliona lub więcej róznych kombinacji spluw. Podobno. Spędziłem w tej grze narazie 1h i mnie... wciągnęła. Post-apokaliptyczne klimaty, duuużo strzelania i szczypta rpg. Gdyby taką grafikę (w sensie kolorów i światła) miał Fallout 3, było by idealnie!

Więcej, jak pogram zdrowo w Borderlands.

piątek, 15 stycznia 2010

...i samotny wędrowiec odszedł.

Skończyłem Fallout 3. Wczoraj, zupełnie się tego nie spodziewałem (wszak tyle jeszcze miałem do zwiedzenia - tym bardziej, że jak strzelił 20 level to zakupiłem sobie perk'a Explorer co odblokowało wszystkie lokacje na mapie).

Ascheron się pewnie nadziwić nie może, bo to kolejna gra którą udało mi się (wreszcie) skończyć :D

Przez ostatnie dni spędzone z F3 nachodziła mnie często pewna refleksja. Tak, początkowo, Fallout 3, dla tych których nie wystraszył nowy engine, wydawał się idealnym odwzorowaniem klimatów z dwóch pierwszych części. Niestety, im dalej w las, tym gra stawała się... nudna. Może to trochę za mocne słowo, ale nie był to taki rpg, jak poprzednie dwa.

Zauważyłem, że poza początkowymi lokacjami - w tej grze jest bardzo mało questów. A jeśli już są, to typu "idź i zabij wszystkich".

Czego mi najbardziej brakowało?
- urozmaicenia graficznego - nie tylko palety kolorów, ale do bólu takie same, robione od stempla lokacje, od których w głowie się kręciło (często, zupełnie nie wiedziałem gdzie jestem, a najgorsze pod tym względem były wielopoziomowe lokacje - głównie w Vaultach).
- niespodzianek - jeśli już na coś się natknęliśmy to na 90% będą to raidersi/ghoule + parę szop, w których są jakieś śmieci. O easter-egg'ach z F1 i F2 to można tylko pomarzyć.
- dwuznacznych moralnie questów - fakt, było kilka takich, niestety... za mało! Nie można też, mimo swej złej karmy - tak naprawdę stać się złym czy opowiedzieć po stronie raidersów. Co jest głupie. Jest kilka lokacji, ale to za mało.
- system karmy - praktycznie nie wykorzystany. Co z tego, że można było być typem z pod ciemnej gwiazdy, jak nie ma to żadnego wpływu na odbiór przez społeczeństwo? Jedynie co zauważyłem, to ludki które bały się mnie, jak latałem w zbroi Enclavy.
- QUESTÓW! - powtórzę to, bo niestety, z tym kiepściutko. W F1 i F2 prawie każdy napotkany NPC miał jakiś problem. Tutaj, to tylko kilka postaci na krzyż, w danym mieście. Opcje dialogowe też od czapy - jakoś tak nie zauważyłem wpływu na treść rozmowy (z reguły były dwa wybory - polecenie dialogiem jako "dobry" lub zrobienie z siebie głupka i obrażenie kolesia, co kończyło się walką - i to w efekcie, z całym miasteczkiem).
- małe urozmaicenie przeciwników - za wcześnie spotykamy super-mutantów, po pierwszych 20% gry widzieliśmy już wszystko, i nic nas więcej nie zaskoczy.

Reasumując, te wszystkie misje i dialogi odebrałem jako dodatki do samego wałęsania się i strzelania do wszystkiego. Taki shooter rpg niż to, z czym się spotykamy w F1 i F2. Zaryzykuję i powiem, że pierwszy Stalker: Cień Czernobyla, zrobił na mnie większe wrażenie jako post-apocalyptic rpg, niż Fallout 3. Fakt, tamta gra, to typowy shooter-rpg, ale przynajmniej, to co robiliśmy, mogło nas postawić w sytuacjach wielu dwuznacznych wyborów lub wręcz zrobić nas przeciwnika tych "dobrych". Mam nadzieję, że Fallout New Vegas, który mimo tego samego engine, robi inna firma (podobno lepiej im rpg wychodzą), będzie bardziej zbliżony klimatem do pierwszych części.