środa, 20 kwietnia 2011

No patrzcie kto idzie!

CCP wreszcie udostępniło... chodzenie po stacjach w EvE Online! Co prawda narazie na serwerze testowym, ale za to z pełnym setupem postaci z prawdziwej gry.

Panie i panowie, oto moja górniczka-handlarka w całej swej okazałości! Dobór butów nie był więc taki bez znaczenia :)

I tak... zamiast Socom4, kupiłem dziś kolejny miesiąc subskrypcji w grze!

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Zabłąkana kula

Miałem ostatnio bardzo "niegrowy" tydzień. Nie wiem czy to wina przesilenia wiosennego czy zwykłego lenistwa, lecz w zasadzie od poprzedniego weekendu (i testów bety SOCOM4) nie pograłem tak naprawdę w nic (nawet w tę betę S4!). Sprawdziłem tylko Ascheronowi, czy Sharp Shooter daje radę w M.A.G. - Tak, daje (headshoty wpadają bosko!), ale gra nie obsługuje go tak fajnie jeak Socom4, tj. nie ma specjalnej obsługi klawisza RL (pod magazynkiem/pump-action reloading) i co gorsza, MAG interpretuje to jako strzał (o co nie trudno, jeśli się lekko navi do siebie pociągnie). Takie niezamierzone strzelanie odkrywa nas od razu na mapie przeciwnika co przy słabo opanowanym (jeszcze) chodzeniu za pomocą tandemu move+navi/SS nie wychodziło mi najlepiej i kończyło sie zgonem. Całość sprawdzania zajęła mi 20 minut i tyle. Większość mojego czasu na granie (tj. po 23) spędzałem... śpiąc.

*

W niedzielny poranek za to pognałem na pole by ponabijać sobie trochę siniaków.

Marker został wzbogacony w nową lufę (Kromm J-Bean 14") przez co celność (i powtarzalność) wzrosły znacznie (wcześniej grałem stockową lufą - krótką i idealną do wnętrz i na krótki dystans). Niestety, wciąż nie mam elektrycznej spłuczki - przez co korzystając ze spłuczki grawitacyjnej, nie mogę wykorzystać pełni potencjału mojego markera TM-7 (czyli pruć 3-8 kulek na sekundę ;-)). A realnie - grawitacja zawodzi, przez co często-gęsto marker mi się zacina (i to wtedy gdy mam piękny, czysty strzał!). Czyli nie strzela.

Wzbogaciłem się też o pokrowiec na hełm i bluzę mundurową w kamuflarzu woodland. Przez co łatwiej wtopić się w otoczenie, szczególnie leśne ;-)

Kamuflarz w paincie nie ma aż takiego znaczenia. Gramy dość szybko i na małych odległościach, gdzie każdy ruch jest widoczny jak na dłoni. Ale fajnie wygląda.

Chwilę później, w budynku. Nie lubię budynków. Słychać każdy krok i łatwo oberwać od swojego. Poniżej na chwilę przed tym jak sprzedaję fraga przeciwnikowi, potem o mały włos fotografowi, a potem - dostaję prezent od przyjaciela (friendly fire) i schodzę, ciesząc się, że dostałem w biodro a nie w jaja ;-))

Przy okazji odkryłem, że ochraniacze na nogi, poza ochroną nóg - znakomicie je... wspierają. Coś jak pasywny, zewnętrzny szkielet. Po 2,5h łażenia w tym odkrywam, że po ściągnięciu tych skorup obie nogi dosłownie się pode mną uginają (wiem, kondycja, kondycja...)

niedziela, 10 kwietnia 2011

Na piechotę

Trzeba czasem wyjść z dusznej kapsuły (pilota, w statku z EvE). Nie, nie jest to Incarna (czy jak się ma zwać dodatek z chodzeniem po stacjach / statkach w EvE Online). To odpowiedź na niespodziewane uziemienie dnia 9tego dnia miesiąca Valpurgii, AS 2011! W czase gdy Armia Centrum wraz z bratnimi teamami wyłapywała gangoli w micro-Chicago, ja, chcąc niechcąc siedziałem w domu (Maksiek załapał dziwny kaszel again, taki który nas straszy wysokim ryzykiem wylądowania w szpitalu :/ stąd odpuściłem paintball na poligonie Wesoła Strike; na szczęście noc minęła spokojnie i skończyło się na... nudzie i lekkim pokasływaniu). No i nudząc się, odpaliłem SOCOM4: Polskie Siły Specjalne.


Deja Vu!
Tu mogę napisać dokładnie te same peany co na cześć SOCOM:Confrontation, ale napiszę jedynie tyle, że wreszcie była okazja wyciągnąć nieużywanego wogóle-prawie PS Move wraz z Navi. Ba, korzystając z tego, że musiałem przywieźć do domu lunch - już uzbrojony w 2h gameplaya w wersję beta, przyjechałem razem z...

...zresztą, zobaczcie sami:


Sama gra - spolszenie rewelacyjne, taktyka - woooow!! BC2 było fajne, MAG był wyrywisty, a to... to jest MAG na sterydach. System osłon działa. Celowanie SS, jego ciężar, przeładowanie metodą pump-action (tak, cały uchwyt z Navi chodzi jak pompka w shotgunie), przełącznik trybów ognia (TAK! Pojedynczy, 2-strzały i full-auto), pozostałe przyciski - wszystko to sprawia, że gra nabiera zupełnie nowego wymiaru. Ta gra jest napisana pod sharpshootera (tak jak GT5 pod kierownice).

Narazie dostaję ostro w czerep (wychodzi ze mnie latanie jak kurczak bez głowy rodem z Call Of Duty) i jeśli się nie przyczaję, zaliczam zgon. Za to z przyczajki, przycelowanie z SS (kolba o ramię i stabilizacja na 100%!) i +5 exp wpada :).

(film oczywiście zawiera "best of" z 22 minut mordęgi... potem już jak padła bateria w aparacie NAGLE zaczęło mi iść dużo lepiej ;))

Giera wychodzi 21 kwietnia. Do tego czasu mógłbym popróbować SS w MAGu, ale mi się nie chce. MAG się opatrzył. Przez parę dni mam jeszcze aktywne konto w EvE i tu, biję się z myślami czy przedłużać, czy narazie dać se spokój. Być może to drugie.

Tak dużo gier, a tak mało czasu!

czwartek, 7 kwietnia 2011

A jednak dalej!

CCP znów pokombinowało i teraz można zmieniać sobie portret postaci na stacjach kosmicznych. Oraz dodało piercing, tatuaże i coś tam jeszcze. W każdym bądź razie O Elizunia, moja druga postać - ta od handlu i górnictwa dorobiła się kolczyków i tatoo.

Natchnione zdjęcie w pierwszej napotkanej stacji zmieniłem na coś bardziej znośnego:

Jak narazie odkrywam piękno górnictwa i tak jak w 2006 roku gdy zacząłem grać, myślę znów o ninja-miningu, czyli dosyć niebezpiecznemu wariantowi tego zawodu polegającemu na kopaniu rzadkich asteroid mieszczących się w przestrzeni 0.0. By jednak ten plan miał ręce i nogi muszę zakupić sobie statek-kopacz klasy Skiff (Tech II), lecz nim do tego dojdzie - muszę się dorobić większej ilości kasy. No i wyskilować w kopaniu tych asteroid (konkretnie Mercoxit). Poniżej zdjęcie kopania asteroidy (Pyroxeres, w systemie imperium Amarr klasy bezpieczeństwa 0.9).

Kopanie jest nawet opłacalne. A w lepszych statkach - jeszcze bardziej. Sprawdziłem jak daleko mam do ogromnych statków typu capital: okazało się, że do przemysłowego potwora klasy Orca mam ledwie.. 5 dni uczenia postaci! Niestety, sam statek kosztuje pół miliarda ISKów, a ja mam w tej chwili 70 milionów. Stąd, trochę trzeba pokopać.

A poniżej nowy (od ponad roku) tryb gry - interakcja planetarna. Narazie brak mi skilli by cokolwiek z tym zrobić, ale polega to z grubsza na tym, że zakłada się tam kolonie i fabryki które produkują rzeczy na sprzedaż: wodę, komputery, milicjantów...

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Call of Real Life

EvE

Niestety, real life bites. Człowiek by chciał wiele, ale wychodzi jak zwykle. 20ty dzień romansu z EvE zakończy się za chwilę zawieszeniem subskrypcji, bo nie wychodzi mi granie. Sprowadza się toto do zmiany skilli i jak narazie zaliczyłem dwa killmaile własne, gdy leciałem AFK z Jita do Torrinos (przestrzeń w 100% bezpieczna chyba, że się jest akurat w stanie wojny z innym sojuszem (a myśmy byli, o czym się, e... Zapomniało). Mimo, teoretycznie mocnego fittingu (krążownik Omen Tech I, pulse lasers, speed-setup) nie miałem najmniejszych szans, gdyż przeciwników było 6 w fittach do pvp - same mocarne shipy Tech2 i nawet Tech3):


Mimo znacznych strat spowodowanych tym zestrzeleniem (11 mln ISK - statek, 40 mln ISK - implanty klona, bo tego też zestrzelili) grałbym dalej, tym bardziej, że druga postać jest na dobrej drodze podwojenia lub potrojenia całej swej kasy (czyli zarobek na czysto 100 mln ISK), ale odkryłem to, co najbardziej wkurza w grach MMO, w których trzeba się zaangażować.

Gra się nie kończy - kombinuje się również po, przeglądając fora, bawiąc się ustawianiem szkoleń czy fittingow statków, planując trasy. Stąd, ciężko skupić się na innych, bardziej życiowych sprawach. Fajne hobby, ale inne też mam.

Więc coś za coś.

Call of Duty Black Ops x2!!
Z kumplem w sobotę przetestowaliśmy Black Ops na dwóch graczy. Z każdym łykiem piwa, grało się coraz lepiej. Bite 4 godziny, aż już paluchy bolały.

Wbrew temu co jeszcze niedawno pisano na forach o bugach w wersji PS3 - nie było jakiegoś super lagowania czy zrywania meczu. Owszem, trafiło się kilka razy w czasie tych czterech godzin, ale nie na tyle by popsuć zabawę. Przynajmniej była chwila przerwy by przynieść kolejne piwo i zjeść w spokoju parę nachos.

Gra prezentuje się mniej więcej w ten sposób (coś od kogoś z yt):

Pod względem wyników było czasem bardzo dobrze, w większości średnio, a i też - beznadziejnie :) W 4h mój lvl z 18 podskoczył do 22. Na niektórych mapach dało się znajdować "fajne campy" i w spokoju łoić do ludków.

Pod względem funu Call of Duty rządzi. Czyste ADHD, którego przyjemność na split-screenie zwiększa się wprostproporcjonalnie do ilości piw :)

Szybka przesiadka (dnia następnego) na Bad Company 2 to jak wejście w oazę spokoju. Patrzę w lewo, patrzę w prawo, nuda, nic się nie dzieje...

Paint!
Niedzielny poranek przywitał mnie lekkim niewyspaniem i echami wczoraj wypitych piwek. O 7:30. Półtorej godziny później wjeżdżałem na uroczą polankę i witałem się z resztą ekipy.

Wpierw morderczy (dla mojego braku kondycji) trening przed Wesoła Strike (za tydzień!) - zrywanie kontaktu z wrogiem w najróżniejszych kombinacjach. Po ok 2h i chwili przerwy - gra.

UPDATE: I jest filmik z tego!


Teren żwirowni, gęsto porośnięty laskiem mieszanym, doły i górki. Do tego 20 stopni Celcjusza. W tym garnku na głowie myślałem, że wyzionę ducha.


UPDATE! Zdjęcia. A tak to wyglądało:

Zrywanie kontaktu (ja - lewy-górny róg, "czarny garnek").


W drodze na grę (w czarnym hełmie i masce wyszedł idealny "Helgan-look", więc prawie Killzone :)):


Zmiany w sprzęcie:
1) małą butelka wody pasująca do slota na fat (po to by w czasie przerw łyknąć - parking był ciutkę daleko, a pić się chciało)
2) wywiercić dziury wentylacyjne w hełmie
3) kupić pokrowiec, bo czarny w słońcu raz - za bardzo się grzeje, dwa - świeci się jak psu jajca
4) marker z lufą 10" do CQB niezbyt sprawdza się w terenie otwartym. Więc już myślę o zakupie lufki dłuższej - specjalnie na takie okazje (jak sprawdzałem, celność u mnie kończyła się mniej więcej w połowie zasięgu innych markerów).

Dodatkowo - popracować nad kondycją trzeba, bo bieganie ze sprzętem mnie wykańcza :)