Posty

Wyświetlam posty z etykietą Arcanum

Ubiłem smoka

Obraz
Po 68h gry zacząłem mieć i serdecznie dość i nie mogłem się doczekać co będzie dalej i kiedy wreszcie koniec. Nadal nie mogę się zdecydować, czy mi się podobało, czy był przesyt, czy też może to nie "mój świat"? Złapałem się na tym, że gry nie mogę odpuścić, bo jak to zrobię, to prędko do niej nie wrócę. Wiem też, że zmęczenie grą u mnie to stan, który pojawia się w każdej grze. Dragon Age się trzyma tym, że pod względem misyjno-fabularnym, Bioware odwaliło kawał dobrej roboty. "Odwaliło" jest idealnym słowem. Bo co się grą zachwycę, to natrafiam na taki syf graficzny i mnie normalnie strzela: Założę się, że miał być to kopczyk czaszek ludzkich (to nic, że metr na metr)... ... a na nich - ser! Normalna rzecz, przecież jesteśmy pod dnem jeziora. Rybki, ze strumienia, na pustyni. A poniżej jabłka wielkości piłek footbolowych. Mam wrażenie, że na horyzoncie jest Czarnobyl, a wyziewy pustyni odpowiedzialne są za gigantyzm flory i fauny. Nowe tereny w ...

50h... 120h... 180h grania?!?

Obraz
Kiedyś to były gry... Na taką dyskusję natrafiłem wczoraj na necie. A przy okazji, mogłem zweryfikować doświadczenie, któremu poddałem się w ubiegłym tygodniu. Otóż, zarzuciłem sobie urlop "tacierzyński" i spędzałem dzień po dniu z Maksem. Żona zyskała trochę oddechu i rzuciła się w wir pracy, tak, że mieliśmy chatę wolną. Nie... nie spędzaliśmy całego dnia przed konsolą :-), raczej... połowę. Mały tak ostro wymiatał w Little Big Planet, że... kiedyś o tym napiszę. A drugą połowę dnia spędzaliśmy w "fikolandzie" (komercyjny plac zabaw dla dzieci/kawiarnia dla rodziców). A mając dość czytania tam mangi, polazłem tam z laptopem, uzbrojony w... Arcanum - Przypowieść o Maszynie i Magyi. I koszmar powrócił. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, Arcanum jest grą tak świetną i wciągającą, że mimo jej starości (2001) oraz wielokrotnego grania, wciągnęła mnie znów. Wykorzystałem ten tydzień haniebnie. Bez umiaru, do pierwszej, drugiej w nocy, przy śniadaniu i kolacji, w Fikola...

Starych legend czar

Obraz
Gdy browsowałem w czwartek po Playstation Store, wzrok mój przykuł tytuł Syndicate Wars. Po bliższym przyjrzeniu się odkryłem, że była to druga część niesamowitego  Syndicate firmy Bullfrog, gry w którą zagrywałem się na Amidze, oraz PSXowa wersja drugiej części, w którą trochę pogrywałem na PCta. I wspomnienia uderzyły jak huragan. Pomyślałem sobie, jak niesamowity klimat tworzyła gra  Syndicate. Potem, zastanowiłem się, jakie gry, w czasach mej gierczanej przyszłości grałem i jakie zapamiętałem, właśnie ze względu na magię, klimat czy magnes, który przyciągał mnie by grać. Zobaczmy... Atari 800xl Feud,  to gra o alchemikach. Niesamowita jak na tamte czasy grafika, fabuła oraz duży i skomplikowany świat. Zbierało się różne zioła, które wrzucało się do kociołka i warzyło się czary. A to wszystko poto, by pokonać swojego konkurenta, drugiego alchemika, który rościł sobie prawo do okolicy, w której mieszkaliśmy. Oczywiście, nie było łatwo. Czarnoksiężnik wysyłał ku nam...