Mobilnie i karciano
Przez paręnaście tygodni eksplorowałem gry na Playstation Vita. Nie, nie tytuły AAA (tak, Uncharted Złota Otchłań wciąż czeka, a Gravity Rush ledwo zaczęte) tylko popierdółki. Początkowo zachłysnąłem się tower defensami (Pixel Junk Monsters HD ograne dzięsiątki razy), indykami (Proteus!) i sprawdzaniem różnych dziwnych gier (tak, Akiba's Trip w to wliczmy) by wreszcie dobić do MOBA Invoker's Tournment (beznadziejnie nudny klon LoL'a) oraz Destiny Of Spirits. Destiny of Spirits okazała się grą, gdzie toczymy zręcznościowe pojedynki 3 vs 3 z AI, przy użyciu avatarów (spirits). Różniastych. Smoki, bogowie, bohaterowie innych gier. Avatary należy rozwijać, by były silne i dawały radę na arenach, które rozsiane są po wielu obszarach, obszary w regionach, a regiony po Ziemi. Gra jest online, lecz inni gracze pełnią tu rolę handlowo-wymienno-wsparciową. Gra jest prosta jak budowa cepa i... wciąga. Mnie wciągnęło na 10 dni pod rząd, gdzie walczyłem, kolekcjonowałem awatary, rozwi...