Gra drużynowa
W piątek, drużyna DADS w składzie prawie pełnym (brakowało Ascherona), tj. 5 osób czasem rządziła, a czasem bawiła się po prostu świetnie! Jest coś fajnego w tym, że idzie się w ramię ramię do walki, skupia się razem na celu i te cele osiąga. W BF4 mamy to teraz na bieżąco: zwołujemy się na WhatsApp, włączamy konsole, grę, robimy imprezę i do boju. W rozmowach, poza okazjonalnymi żartami, skupiamy się na celach - głównych, pobocznych, sytuacji taktycznej. Padają często gęsto informacje co i kto i gdzie jest, czasem prośby o rozkazy, a czasem sarkanie na dowódcę lub ochrzan to jednego, to drugiego ;) To nazywam multiplayerem. * Pamiętam jak dorwaliśmy dawno dawno temu, w erze SOCOM Confrontation. Gra wydała nam się tym, czego od dawna szukaliśmy: taktyczny shooter. W głowach mieliśmy jeszcze nieszczęsne Killzone 2, z jego rzezią i beznadziejnym systemem komunikacji. Raz działał, raz nie, gówno było ogólnie słychać. SOCOM pokazał się od jak najlepszej strony - nie dość, że gra ws...