Posty

Wyświetlam posty z etykietą Call of Duty Modern Warfare 2

Killzone 3, partyzantka k/d= 9:4!!!

Obraz
Wreszcie skusiłem się na KZ3. Nówka, 99 pln. I do cholery ciężkiej... żałuję, że nie zrobiłem tego po premierze (choć akurat to na dobre wyszło, bo wtedy nie wpadłbym na powrót do EvE Online ;)). Wrzuciłem grę, jakieś 250 MB patcha i multi. Od razu poczułem "killzone-feeling" gdy mecz pierwszy skończyłem z k/d = 1/21 :D, drugi trochę lepiej k/d = 0/18 (!). No i dalsze oswajanie się z tą grą. Zmienili dużo, w stosunku do KZ2. Nadal postać żołnierza jest ciężka, grafika olśniewająca a dźwięki miażdżą. I ten wszechobecny śnieg, dym, ogień, latające śmieci... to prawdziwa Strefa Wojny. Tryby, z nowych, to "Partyzantka" oraz "Operacje". Oczywiście stara dobra "Strefa Wojny" też jest. I krótko - SW to coś a'la Kocioł z MW2, czyli bardzo dużo trybów jeden po drugim: TDM, kontrola obszaru (jak w COD: Domination czy Battlefieldach), polowanie/chronienie jednego z graczy, przejęcie speakera (capture the flag). "Operacje" to coś a...

Przyznałem sobie medal, Medal of Honor, za wysokie k/d!

Obraz
[uwaga: wpis zawiera filmy, których Google Buzz nie wyświetla! Trza kliknąć w bloga] 3 dni prawie mnie dręczyło wirusowe zapalenie układu pokarmowego. Masakra! Słabość ogólna, nudności i ból mięśni nie do wytrzymania. Oraz 20h snu na dobę. Na szczęście, wróciłem do życia tak mniej więcej dziś :) I do grania. Konkretnie w shootera, którego wybrałem na jesień. Już byłem o krok od CoD:Black Ops (bo w multi są pistolet CZ75 oraz polski PM63 RAK), ale dzięki pewnym recenzjom... postanowiłem wzbogacić Electronic Arts i kupić "Medal Of Honor" (to było w zeszłym tygodniu, grę inno zaczałem, potem było Halloween, Day of The Dead no i Dziady, w które dopadło mnie choróbsko). Kumpel rzucił tekstem, bym nagrał swój pierwszy mecz w multi, co uczyniłem, choć nie dokońca mi wyszło. Otóż, gra mi się zawiesiła, kiedy osiągnąłem niesamowite jak na swoje możliwości k/d = 2/3 :-), a biorąc pod uwagę, że mimo iż gra jest na tym samym silniku co Bad Company 2, mimo to ma inne obłożenie klawisz...

Mięso armatnie

Ascheron wyjechał mi wczoraj, że nie ma zamiaru być mięsem armatnim i to w grze, która jest TPP. Chodziło o Lost Planet 2. Zachwycam się ostatnio tym hard-Sci-Fi tytułem, ze względu na kampanię singlową, którą odbieram z takim samym zachwytem, jak w film "Starship Troopers" na podstawie książki Roberta A. Heinlein'a "Kawaleria kosmosu" (z lat 70tych bodajże). Ludzie na obcej planecie kontra robale. DUŻE robale. Parę postów wcześniej pisałem o multi w LP2, jako tym czymś, co w ogóle zwróciło moją uwagę na tę grę. Wczoraj, dosyć gwałtownie zmieniłem zdanie o 180 stopni. Bez bluzgów, nie mogę się szczerze odnieść do tego "doświadczenia". O ile singiel jest naprawdę zachwycający i wciągający: fajnie wyreżyserowane cut-scenki (normalnie - Metal Gear Solid 4 mi się przypomniał) oraz sam gameplay (z otwartym co-op'em do 4 graczy), który przypomina czasem inny produkt Capcomu - Monster Hunter, a to dlatego, że w obu grach występują potworni...

Kocham tak grać!

Pojechałem na 3 dniowe szkolenie do Wawy i mnie aż skręcało, że nie mogłem sobie postrzelać. Ba... nie dość, że z uczestników szkolenia - same chłopy - NIKT w nic nie grał, to okazało się, że organizatorka naszych szkoleń - Ania - jest maniaczką multiplayerowych shooterów i właśnie katuje innych w Modern Warfare 2 na PC (w pełnym team playu - z voice communicatorem i trybami hardcore włącznie). Respect! A u mnie - ślinotok, bo nakręciliśmy się oboje, porównując swe doświadczenia z MW2 i innych FPSów, a ja szczerze żałowałem, że nie wziąłem choćby PSP i Medal Of Honor 2 by sobie w multi (na 32 graczy!) postrzelać. Wiem, że w wersji PSP - FPS multi to bida z nędzą, ale na bezrybiu i rak ryba. Gdy wreszcie udało mi się dorwać do PS3, wpadłem na pomysł, że nagram meczyk lub dwa w trybie hardcore , bo ostatnio tylko tak gram i idzie mi bardzo dobrze. Oczywiście, zgodnie z prawem Murphy'ego, raz, nie było nikogo ze znajomych (w zasadzie to tylko z Maćkiem grywałem ostatnio w hc ), to...

Nierealne fizycznie akcje w multi-FPSach...

Grałem ostatnio namiętnie w różne multiplayery - trochę w Modern Warfare 2, troszkę w SOCOM'a, przypomniałem sobie Battlefield 1943, zachaczyłem o Killzone2, ale najwięcej w Bad Company 2. Myśl jaka mnie naszła, była trochę… gorzka. Poza SOCOMem, wszystkie gry cierpią na nierealnie krótki czas wyrzucenia granatu. Dzieje się to praktycznie w mgnieniu oka, jakby gracz miał go w łapie cały czas. W SOCOM, zajmuje to znacznie więcej czasu - trzeba go wpierw dobyć (zmienić broń z głównej na granat), potem dopiero rzucić. Druga rzecz - mocno wkurzające noże w MW2 / Battlefieldach. To już jest ultra nierealne. Biegnie koleś i w drzwiach spotyka wroga. Myk, R2 - wróg nie żyje bo zadźgany nożem. W ciągu sekundy. Wyobraźmy sobie realną sytuację. Biegnie żołnierz z karabinkiem w obu rękach. On.. Waży z 3-4 kg. W drzwiach zderza się praktycznie z innym żołnierzem. Obaj mają oporządzenie, kamizelki, hełmy… w ciągu sekundy upuszcza broń, dobywa noża, wreszcie - zadaje jeden cios w m...

Nekromancja - czyli odkopywanie "starych" gier

Lubię Empire City Przed długim weekendem zakończyłem inFamous jako "dobry". Zakończenie mnie wgniotło. Nie powiem oczywiście co w nim było, bo to byłby spoiler, ale spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Ba, wiem, że zakończenie gry ze złą karmą daje je zupełnie inne. Zobaczę, bo dopingowany przez młodego adepta parkoura (synka), przechodzę grę jeszcze raz. Pomysł, by wrócić do zarzuconego te 3/4 roku temu inFamous'a okazał się strzałem w dziesiątkę. Przez ten czas, nauczyłem się po prostu efektywnie wykorzystywać pada. Nauczyłem się grać. Stąd, rwanie przed siebie w singleplayerze stało się przyjemnością - czystą, bo jest łatwiej. Oczywiście nie super łatwo, ale też nie ma tej frustracji, że się ginie ileśtamset razy. Tylko kilka ;-) Poza tym, gra się jakoś tak... pełniej. Zwracam uwagę większą na szczegóły grafiki, otoczenia. A to w inFamousie zrobiono z pietyzmem i dbałością o szczegóły nie spotykane w innych grach. Wgniotło mnie z wrażenia np. odkryci...

MAGpatia

"Mapathy". "Mapatia". Słowo wymyślone z okazji nowego DLC do Modern Warfare 2, które określa mocne już znudzenie mapą, podsunęło mi określenie na odczucie, jakie mnie dotknęło po powrocie do MAGa, po 3 tygodniach absencji. 8 kalendarzowych tygodni poświęciłem MAGowi (wliczając w to dwie bety). Nie wykręciłem jakiegoś super wyniku, ot, ledwie 31 level. Niestety - gdy wróciłem (z okazji darmowego DLC i weekendu z podwójnym doświadczeniem), gra nie była już taka fajna dla mnie, jak w dniu, w którym porzuciłem ją dla Bad Company 2. Swoją drogą, 6-8 tygodni kalendarzowych to u mnie norma na shootery online. Zawsze sprowadza się to do zachłyśnięcia nowością i graniem w nie non-stop (czyli na ile życie pozwala). I kończę z wynikiem... kilkunastu h czasu gry. Czasem jest to więcej. I zawsze wygląda tak samo - mniej więcej po takim okresie, ukazuje się gra, której nie mogę się oprzeć, mimo wcześniejszych solennych zapewnień - że nic poza tym w co aktualnie strzelam -...

Szybkie wrażenia z Bad Company 2 (vs MAG)

kwik-info o BC2: singiel - wymiata! Wciąga i chcę wiedziec co będzie dalej (intrygująca historia bo zaczyna się (1sza misja) w 1944 a potem rzuca nas na syberię 2010. multi - Maciek ma rację - idealne na szybką grę z doskoku. Pojazdy i rozwalanie środowiska - miodne. Mapy - wydłużone "drogi" - jest sens w trybie rush, przynajmniej nie ma tego irytującego latania na około jak w MW2. A warto poczekać (w pojeździe) na innych graczy, bo np. w czołgu mieści się ile... 4 graczy? Driver, wieża, i sponsony z gunami po bokach. gfx - jest ładna, ale na poziomie 1943, czyli nic super-duper. Poza paroma bajerami z filtrami, to gfx w MAGu nie ma się czego wstydzić. W BC2 często zdarzają się "uwięzieni" w teksturze, co wygląda mega irytująco, jeśli ze ściany dystają ręce z karabinkiem z którego cię właśnie zabili. Pod tym względem, najlepiej prezentuje się... MW2 gameplay - z tym jest jak z każdą grą. Musi mieć haczyk, i BC2 go ma. Grafika stawia na mocno kontrastowe cieni...

MAG - wreszcie!

MAG miał się pojawić w sklepach 29tego stycznia. Po obiadku skoczyłem do MM i Empiku. Mega rozczarowanie! Stany magazynowe - 0! Nie wiedzą kiedy będzie. Rozczarowanie narastało coraz bardziej. Tuż przed wyjściem z roboty, coś mnie tknęło, by sprawdzić ofertę allegro. Jedną z najtańszych (155 zł vs empikowe 209 zł!!) była oferta Game Over z... Łodzi! Z dopiskiem JUŻ JEST. Więc ja za telefon i... 2h później, w domu, zdarłem celofanik ze swojego egzemplarza MAG. Drugi położyłem na półce - czeka na Skippera. Wieczorkiem mogłem się wreszcie dorwać do gierki. Ściągnął się 37 megowy patch, a potem powitał mnie ekran powitalny, by po chwili... przełączyć się na film wprowadzający w świat MAGa. Smacznie! Przy wyborze frakcji - można zobaczyć filmiki reklamowe każdej z korporacji. Mimo, że interesował mnie Valor, obejrzałem filmiki wszystkich. Ze wstydem muszę przyznać, że reklamówka Valoru była najbardziej... przaśna. W porównaniu z "teledyskiem" SVER czy powerpointem Ravenu, Valo...

Team! [renew]

Solo to se można... pograć w singla. Z Maćkiem i Andrzejem robiliśmy teamy w Modern Warfare 2 oraz w SOCOM, i choć jeszcze to nie było to - wiedza kto gdzie jest i co się dzieje jest mocno bezcenna. Szkoda, że raz dźwięk w MW2 jest tak beznadziejny, że właściwie ciężko kogokolwiek zrozumieć, dwa, nie ma podziału na regiony - przez co ludzie mówią wszystkimi językami tylko nie po angielsku. W SOCOMie jest odwrotnie, oraz jest push to talk. Z drugiej strony, jak się ludzie porozłażą po mapie, to ciężko połapać się gdzie kto jest i jak określić dany region. Na szczęście - w miarę to działa. Nie zapomnę, jak mi koleś krzyknął "za tobą, szybko!" i udało się rozwalić wroga zanim zrobił to on. MAG. Jeszcze parę dni do BETY 5, która rusza 4tego. Nie mogę się doczekać. Przede wszystkim tego niesamowitego uczucia, że gra się w jednym zespole, i ludzie naprawdę się przykładają do gry. Oczywiście, w nocy, nie mogę zakrzyknąć "meeeeeeediiiiic!!!", gdyż raz, przeste...

Styl grania cz.2 i statsy w różnych grach

Spróbowałem pograć na nowych stylach - niestety, nie idzie mi. Bez lekkiej wagi i maratonu czuję się jak mucha w smole. Jedyne z czego zrezygnowałem to "zakłócanie" - wolę mieć "komandosa" bo nie ma obrażeń za upadki z wysokości. Alleluja i do przodu! Odblokował mi się heart beat sensor - wziąłem więc podwójny gadżet, by mieć to i tłumik. I od razu poszło... gorzej. Tragedia po prostu - nie mój styl grania. Masakra i męczeństwo. Ascheron wreszcie się obudził z zimowego snu i zapowiada powrót do SOCOMa. Ja, w sumie - doczekać się nie mogę, bo troszkę MW2 zaczyna mnie męczyć. Mapki mi się opatrzyły, również ten dziki "rush", nawet przy trybie Dominacji (cele) czasem mnie męczy. Sam SOCOM - tym razem bez stresów, tylko w trybie z respawnami. Ascheron stwierdził, że stres to on ma w pracy, po co go przenosić na głupią rywalizację o coś tam w grze. I ma rację! Nawet na forach MAG rozgorzała dyskusja, czy będą leaderboardy personalne, czy tyl...

Mój styl grania w shootery na przykładzie MW2

Już grając w paintballa, nie lubiłem campić. Ja musiałem dążyć do zwarcia, do jak najszybszego kontaktu. Mam za słabe nerwy by czekać :-) Oczywiście, nie zgrywałem ramboida co się kulom nie kłania. Raczej mocno używałem dostępnego cover-systemu (włącznie z czołganiem się po szkle, czy wślizg taktyczny na korytarz na własnej dupie - mocno taktyczne, bo znalazłwszy się na ziemi, sunąc z prędkością znaczną nadaną wcześniej własnym biegiem i poślizgnięciem się na mokrej od kulek podłodze, byłem dużo poniżej korpusu - w który zaczyna się strzelać :D). Taki assault team. Szybka akcja, 50% schodzi, pozostali się przebijają. I tak samo gram w multiplayerowe shootery. Albo się staram. W Modern Warfare 2 stworzyłem sobie postać, która lata teraz z następującymi perkami: 1) maraton (PRO) 2) lekka waga (PRO) 3) zakłócanie radaru wroga lub 3) komandos (PRO) Uzbrojony jestem na modłę SOCOMową - karabin z tłumikiem (TAR-21) oraz pistolet z tłumikiem. Wcześniej, komandos (skill) ...

Cele... nie fragi (renew)

Obraz
MW2 ma tę zaletę, że rzeczywiście szybko da się wskoczyć i pograć. Ma też system motywacyjny - te wszystkie poblokowane umiejętności, odznaki oraz nowe bronie i gadżety. Gdy dać to ludziom na raz (SOCOM) jest fajnie na początku, ale szybko się nuży (może przez dziwny podział systemu awansów na ranking i mecze bez rankingu). Jednak ta nagroda, leveling (!) znany z MMO, jest sporym magnesem. 10 godzin już pękło w MW2, a ja dalej nie mam dosyć. Fakt, jak ktoś to napisał w którymś z komentarzy (i tu i na youtubie) - jestem cieniutki jak rzyć węża (k/d=0,41; celność=10,17% i rośnie). Ale mam to też w tej rzyci, dogłębnie, bo po prostu - świetnie się bawię! Nie jestem łatwym celem, wpadam z reguły wtedy, gdy "zabezpieczam" cel. Parę razy podchodziłem do "polowań" - deathmatch drużynowy (a "każdy na każdego" uważam po prostu za najgłupszy tryb gry jaki wynaleziono). Niestety, nie idzie. Koniec tabelki. Natomiast w misjach opartych o cele (inne niż "w...

Brak MAGii - eh, ciężko :)

Jednak do SOCOMa trzeba mieć dużo cierpliwości. Mała liczba graczy powoduje, że mimo wybierania Quick Match'a, ląduję w meczach 8vs8 obsadzonych ledwie w 50%! Jest to smutne bardzo. A i granie niezbyt mi szło (2 mecze, po 7 rund, 1 kill chyba tylko - i to fuksem - koleś mnie ostrzegł "Turn around! Quick!" i strzeliłem w kolesia, który właśnie składał się do strzału w moje plecy). Rozczarowany, i widząc, że Maciek wciąż i wciąż katuje MW2 - zdecydowałem się doń dołączyć. Początkowo, nie mogliśmy się znaleźć. Ale i tak fajnie mi się grało. Mój ulubiony tryb - dominacja (zdobywanie i obrona 3 punktów kontrolnych). Prawie jak MAG. A gdy wreszcie się znaleźliśmy - to udało się pogadać (jakość dźwięku headsetów w MW2 jest masakrycznie zła!!! A szkoda...) i nawet pograć... przeciw sobie. Graliśmy kilka meczy i non-stop przeciw :D Z dziką rozkoszą odnotowałem parę zestrzeleń Maćka, on ciachał mnie również (heartbeat sensor suxxx!). Po wczorajszym wieczorze z MW2 mam ocho...

po MAGii czas wypełnić, czym?

Eh... ostatnia moja bitwa w MAGu, tuż przed zamknięciem wersji beta była idealnym przykładem czym tak naprawdę jest ta gra. Trafiłem na mapę "Sabotaż" jako obrona obozu Valoru na Alasce. W moim plutonie, 3 z 4 oddziałów były całkowicie opanowane przez klany. W moim oddziale były "zrzutki", ale team leader i dwóch kolesi było również z jednego klanu. Pozwalało to sądzić, że gra będzie mocno zorientowana na dyscyplinę i zachowanie łańcucha dowodzenia, tj. wypełnianie rozkazów. Gdy zaczęło się, moje przypuszczenia były słuszne. TL spokojnym głosem wskazywał kierunek - mówił co potrzebuje i gdzie - ludzie potwierdzali jego rozkazy. Ponadto, w przypadku zagrożeń (np. pojawienie się respawn-campera) - raz, że były one zgłaszane, dwa, ludzie informowali, że biorą tę "sprawę" bo są blisko. Reszta oddziału nie musiała się w panice cofać ze swych pozycji. Dzięki temu, wróg, mimo zaciekłych walk o cele A i B (w Sabotażu - jest jeszcze trzeci cel, ale odblokow...

ARMA! Multi w MW2

Założyłem klan - ARMA się zwie. Wczoraj Maciek się pojawił i od razu dołączył. Powalczyliśmy trochę :-) A tu, trochę wcześniejsze me, samotne zmagania:

Smuteczek

SOCOM ledwo ą. W ciągu jednego tygodnia od premiery Modern Warfare 2, z i tak już niskiej średniej graczy online = ok. 9000 liczba ta spadła zaledwie do 2000! Masakrycznie mało, zważywszy, że mowa jest o wszystkich kanałach, z całego świata. Zapowiadany dodatek "Cold Front" wciąż nie jest na rynku, a błędy jakie trapią grę od dnia premiery (już rok!) wciąż nie są poprawione. Sam się o tym przekonałem, parę razy - gdzie akcje i fragi nie zostały wogóle uwzględnione w statystykach. Smutne, bo jeśli już są - to powinny być i coś pokazywać. Najlepiej realny postęp gracza. Eh... Tymczasem, MW2 świętuje - pół miliarda zysku w USD po pierwszym tygodniu sprzedaży. Szokujące. Ale to widać. W czwartek, wieczorem, w multi na PS3 zauważyłem ok 220 tysięcy graczy online. Już dzień później liczba ta wzrosła do 318 tysięcy (pograłem 2h i wychodząc z gry widziałem... 358 tysięcy). Masakra. Do tego dodajmy liczbę graczy grających wogóle, ktora zamyka się pewnie grubo ponad 3 mln (nie ...

Modern combat action vs tactical shooters!!!

Pierwsze podejście do Modern Warfare 2, do multi było skażone niechęcią. I oczywiście dostałem ostre wjebki i stwierdziłem "oż ku, ale chaos, syf kiła i mogiła! Wracam do SOCOMa" mówiłem dnia następnego. Bo single w MW2 jest boskie, zaiste pięknie wyreżyserowane, jest akcja non-stop (nie ma tu takiego odczucia skryptów jak w Killzone 2). Ale nastał wieczór kolejny. Skipper marudził od jakiegoś czasu, że nie robię filmików. Więc powiedziałem sobie - "a co mi tam" i odpaliłem MW2 w multi + kamera: A potem, idąc za ciosem dobyłem pudelka z SOCOMem i zrobiłem sobie bezpośrednie porównanie: I powiem Wam... cholera by to wzięła. Dawno w SOCOMa nie grałem, więc wciągnęło mnie na kolejne półgodzinki. Gdyby nie MW2, fajne, nowe i czekające - to bym siedział dalej w SOCOMie. A czemu nie siedziałem? Bo ostatnio przeszedłem całe FEAR 2: Project Origin :D Wracając do shooterków. Socom mi się opatrzył. MW2 kusi, poza gfx'ą która jest genialna, t...

i co dalej?

Przetrzymałem nawał hype'owy związany z Modern Warfare 2. Ba, nawet się na to obraziłem. Przez cały czas żyłem w błogiej nieświadomości, i nie wiedziałem, że w wersjach konsolowych multiplayer jest tylko na 18 graczy max. Byłem przekonany, że wzorem innych gier - będzie to standardowe 32 graczy, i że 9vs9 dotknął tylko PeCetowców. Bo ja nie lubię gier z małą ilością ludzi. Trochę mnie to przeraża - im mniej ludzi w oddziale, tym większa odpowiedzialność :-) Oczywiście, nie jest tak źle ze mną, bym unikał małych meczy. Najfajniej grąło mi się ostatnio w SOCOM'a gdzie, na duuuużej mapie Crossroads, w nocnych warunkach grałem 6 vs 8. Które w pewnym momencie przerodziło się w potyczkę 3 vs 5. I ja byłem jednym z tych 3. I... wygraliśmy! Nie jeden, a 3 mecze pod rząd. Nie powiem, bosko było. Jak sobie to przypomnę i porównam z gehenną ciągłych respawnów w mechach 16 vs 16, to zaczynam przekonywać się do MW2. Pociąga mnie mimo wszystko " najlepsza na świecie liga multi ", ...

Płacz PROsów.

Powrócił u mnie Fallout 3. Wcześniej - problemem był dysk, który włożyłem zamiast oryginalnych 40GB. Teraz, z nowym dyskiem - wszystko śmiga, szybciej i lepiej, a Fallout 3, po 8h grania - ZERO problemów, co mnie cieszy. Kiedyś, znajomy znajomego, obaj WoWowcy, stwierdził, że Fallout 3 jest za krótki i za łatwy, a przez to... nudny. Pozwolę się z tym nie zgodzić. Ponowną przygodę z grą, rozpocząłem od starych zbackupowanych save'ów. Niestety, nie z levelu 16tego, który osiągnąłem przed moimi kłopotami z dyskiem i grą, ale z 6tego. Wizja powtarzania questów za bardzo mi się nie uśmiechała, ale co tam. Seria Fallout (RPG, nie tactics) zawsze była dla mnie bardzo fascynująca, przez co jedynkę i dwójkę kończyłem po parę razy. I poszło. Ku memu zdziwieniu, podróżowanie przez (wydawało mi się) dobrze znane lokacje okazało się wcale nie-powtórką-z-rozrywki. Odkryłem rzeczy, które wcześniej umknęły mej uwadze. Znajomy znajomego się mylił. Poza głównym questem jest milion innych, poboczny...