Posty

Wyświetlam posty z etykietą LEGO Indiana Jones

LEGO 4 Dead - fotoopowiadanie ;-)

Obraz
Pewnej listopadowej nocy, nad Łodzią szalała wichura. Zacinał deszcz, który mimo to, nie gasił płonących tu i ówdzie wraków samochodów. Z pobliskiego cmentarza wyruszył dziwny korowód: Marlenka, wracająca z konwentu fanów Star Wars, w porę dostrzegła dziwne postacie (ratując swe życie) i właśnie sobie zdała sobie sprawę, że miasto wygląda cokolwiek dziwnie. Donek, Bronek, Jolka i Asia w porę zauważyli niebezpieczeństwo i postanowili stawić mu czoła! Dobrze, że Bronek był zapalonym myśliwym, więc strzelba zasmakuje dziś innego mięsa. Jolka, jako policjantka, drżąc na całym ciele po raz kolejny sprawdziła, czy celownik na jej MP5 nie stracił ostrości. Donek niepewnie dzierżył dubeltówkę po dziadku. - Bronek! Brooonek! Mam tylko sześć ładunków! - Donek szepnął, drżąc na całym ciele. - Ich jest za dużo... Asia zerknęła na niego z ukosa, poprawiając uchwyt na rękojeści krótkiego S&W.357 Magnum. - Weźmiesz mój toporek, Młody! I rozpoczęło się - wściekła kanonada i p...

Kreatywne dziecko

Media Molecue, twórcy Little Big Planet pewnie nie przewidzieli, albo przewidzieli, jak społeczność graczy weźmie się ostro do roboty i zacznie produkować poziomy. Moja 5-cio letnia pociecha, po usłyszeniu, że poziomy, poza tworzeniem, można również publikować "do internetu" - również zachciał tak. No i zwiększyliśmy o 1 liczbę poziomów dostępnych (pewnie jest ich już grubo ponad 350 000). Zgodnie z tradycją rodzinną, przetestowaliśmy go w trójkę: Na życzenie synka, wersja zawiera muzykę ("przypadkowo" jest to muza z... Little Big Planet). Wersja surowa - do wygrzebania na moim profilu z youtuba :P. A jak to wygląda na codzień? Granie staramy się w miarę kontrolować (akurat tak się złożyło, że do przedszkola dopiero od kwietnia idzie). Efektem ubocznym stało się wykorzystanie konsoli jako elementu discyplinującego lub motywującego (co oczywiście nie nadużywane - działa bardzo dobrze). Od strony kreatywności dziecka - on częściej siedzi w edytorze i eksperymentuj...

Gry, gry, gry...

Na pierwsze urodziny dostałem ekstra talię Piatnika. Do brydża. Nienawidzę gier karcianych, nawet kilka romansów z karciankami (Doom Trooper, Magic: the Gathering, Warhammer 40000) mnie nie przytrzymało przy nich na długo. Ale lubię grać. Kiedyś - w planszówki, potem w bitewniaki figurkowe (napiszę o nich kiedyś). W międzyczasie - w gry komputerowe. Do niedawna, wiodłem prawie poukładane życie, w którym wykrawałem parę godzin w tygodniu na dość zaawansowane granie w EvE-Online. A czasem też, grałem z Maksem i w gry Maksa na pececie. Z różnym skutkiem. Ile było płaczu, gdy nowa gra, owoc wyprawy z dzieckiem do marktu czy empika, albo nie instalowała się, albo nie uruchamiała się, bo potrzebna była n-ta aktualizacja sterowników graficznych. Zmora. Złamana obietnica dziecku, rozczarowanie i nerwy, a czasem przez dwie godziny walka, by grę uruchomić. Gdy ulubiona gra Maksa - Test Drive Unlimited zaczęła tak przycinać, że nie dało się grać (a o zubożeniu grafiki nie było mowy, bo malec...