Gdzie są wszyscy?!?
Czasem mam ochotę pograć w grę, która intryguje, zmusza do zastanowienia i kombinowania: "o co chodzi?", "Ale dlaczego?", "Co robić dalej?". Takim intrygującym tytułem okazało się Everybody Gone To The Rapture. Coś się stało, nie wiadomo co, ale efekt jest widoczny na pierwszy rzut oka - jesteśmy w miasteczku, które wydaje się tętnić życiem, gdyby nie to, że właśnie - "wydaje się". Nikogo w zasięgu wzroku. Nikogo nie słychać. Papieros dopala się popielniczce obok niedopitego kufla piwa... Z grilla snuje się dym, a karuzela jeszcze się obraca. Nikogo jednak nie widać. Ciszę początkowo wypełnia świergot i ćwierkanie ptaków, gdzieś w oddali słychać dziwne ni to buczenie, ni to dźwięk, który brzmi jak mieszanina mocno przytłumionych głosów czy nawet krzyków! Ponad to wszystko, przebija się ledwo słyszalny szum...radia? Coś wydaje mi się, że nadaje? Idę w tamtym kierunku, robi się głośniej... To gra, która bije w oczy pięknem grafiki i światłocie...