Posty

Wyświetlam posty z etykietą Planetside 2

Wieczna beta

Obraz
W sobotę i w niedzielę miałem okazję zapoznać się wreszcie, z tak długo przeze mnie wyczekiwaną grą Planetside 2. Pierwsze wrażenie Pierwsze wrażenie było bardzo negatywne - nawet przy założeniu, że to beta, to jednak - jeśli mamy do czynienia z grą MMO, w której podstawą są walki na setki czy nawet tysiące graczy, to oczekiwałem tłumów. W końcu na grę wszyscy czekali od czasu premiery konsoli, czyli prawie 1,5 roku! A co zastałem? Na pierwszym - ćwiczebnym - kontynencie ludzi była garstka. Żałosna garstka. Jako, że gra nie oferuje podglądu na to, kto w danej chwili w nią gra (nie ma listy graczy nawet po  własnej stronie!), więc jedyną możliwością było przeglądanie mapy. Ta, czasem pokazuje przedział, ilu graczy z danej ze stron spodziewamy się w danej lokacji. Kontynent Koltyr zbyt wielki nie jest, poza tym beta trwała już całe 3 dni, a awansuje się wolno - więc spodziewałem się tłumów. Te były... nieliczne, i przyjmując tłum=5 osób , niestety rozczarowujące. Przy tak ro...

Naprawdę massive!!

Obraz
Na końcu poprzedniego posta zamieściłem trailer "Planetside 2" - shootera MMO, który ma się pojawić wraz z premierą Playstation 4. Podrążyłem trochę temat, ba nawet grałem w betę na moim lapku, na którym EvE śmiga i mimo tego, że grałem na very low details - zachłysnąłem się tą grą! Spełnia ona wszystkie wymagania, które wg mnie powinna mieć gra pvp, by przykuć moją uwagę: #1 musi być dużo graczy na małej przestrzeni. #2 musi być dużo, jeszcze więcej, dużo więcej graczy na dużej przestrzeni. #3 muszą być realistyczne cele taktyczne, coś co warto bronić, naprawiać, bo daje przewagę taktyczną #4 musi być SF #5 musi być fajna grafika! I to Planetside 2 ma, co odkryłem grając te parę godzin na piecyku, mimo niemiłosiernych lagów i fatalnej grafiki. Lubię się napierdalać, kiedy chcę i jak chcę i to tu jest! Posprawdzałem jeszcze, co mówią o grze w wersji na PS4 - i mi to pasuje: oraz no i jak sama gra będzie wyglądać na PS4 (gameplay z PC z ustawie...

Jak granie to granie! I nie tylko EvE. Filozoficznie dość.

Obraz
Nerwy mnie ostatnio biorą, ilekroć w... mało przemyślany sposób stracę statek w EvE. Straciłem przez to, że mi się japy nie chce otworzyć i zagadać do ziomków "hej słuchajcie, tu jest wróg i sam jeden ich nie pokonam". I w ten oto głupi sposób straciłem assaultową fregatę Vengeance  za 50 baniek... No a potem jeszcze coś się popsuło na forum alliansowym i nie mogłem się dobić do Team Speaka. Więc, byłem odcięty od komunikacji. I nie dość, że wiem co robię źle, to jeszcze nie mogę tego poprawić! Ale już jest dobrze. Wykonałem za to przerzut dóbr doczesnych z zero-zero do imperium trasą pełną niebezpieczeństw. W stateczku typu Condor, który dobrą fregatą jest, o ile wpadnie we sprawne ręce. Ku swemu szczęściu, nie spotkałem nikogo po drodze, na kogo rzucić bym się mógł. Za to, zarówno w jedną jak i w drugą stronę uniknąłem masy, masy ciężkich i gęstych flot! Taktycznie i też na chama. Jedyny atak jaki zafundowałem flocie 50ciu battlecruiserów i mniejszych statków, to był EC...