Posty

Wyświetlam posty z etykietą SOCOM 4

Duszno. I gorąco, jak w pierdolonym Sudanie

Obraz
Socom4 Polskie Siły Specjalne trafiły do mnie w formie prezentu. W sumie ucieszyłem sie, bo ze dwa miesiące temu podjąłem decyzję (przy wielkiej pomocy i argumentacji TheMostBeautifulSniperInTehWorld), by gry nie kupować bo "przecież nie będziesz grał w grę, która ma grafikę sprzed pięciu lat!". Ucieszyłem się, bo pomyslałem sobie, że wreszcie wykorzystam gnijący w szafce Sharpshooter i PS Move. Dawajcie, fiuty! Gra może podobać się tym, którzy zagrywali się w SOCOM: Confrontation oraz tym, którzy przyzwyczaili się do engine graficznego w M.A.G. Oraz ludziom posiadającym move'a. Może, ale... nie musi. Dalej, cioty jebane! Gwoli wyjaśnienia - podtytuły nie są moim widzimisię, to cytaty z gry. Yep, pod tym względem Sony poszło z lokalizacją o krok dalej i w grze nie uświadczymy już choroby o nazwie cholera . "Cholera" to czy tamto napawało obrzydzeniem w Killzone 2 i w Uncharted 2, mi osobiście rzygać się chciało jak takie teksty słuchałem i...

Na piechotę

Obraz
Trzeba czasem wyjść z dusznej kapsuły (pilota, w statku z EvE). Nie, nie jest to Incarna (czy jak się ma zwać dodatek z chodzeniem po stacjach / statkach w EvE Online). To odpowiedź na niespodziewane uziemienie dnia 9tego dnia miesiąca Valpurgii, AS 2011! W czase gdy Armia Centrum wraz z bratnimi teamami wyłapywała gangoli w micro-Chicago, ja, chcąc niechcąc siedziałem w domu (Maksiek załapał dziwny kaszel again, taki który nas straszy wysokim ryzykiem wylądowania w szpitalu :/ stąd odpuściłem paintball na poligonie Wesoła Strike; na szczęście noc minęła spokojnie i skończyło się na... nudzie i lekkim pokasływaniu). No i nudząc się, odpaliłem SOCOM4: Polskie Siły Specjalne . Deja Vu! Tu mogę napisać dokładnie te same peany co na cześć SOCOM:Confrontation, ale napiszę jedynie tyle, że wreszcie była okazja wyciągnąć nieużywanego wogóle-prawie PS Move wraz z Navi. Ba, korzystając z tego, że musiałem przywieźć do domu lunch - już uzbrojony w 2h gameplaya w wersję beta, przyjechałem ...