Szaleństwo!!
Ale mnie dziś koleś wkurzył... ;-) Przeglądałem ostatnio dema, które tkwią na dysku konsoli od dłuższego czasu. Tak, naściągam sobie tego, ale nie chce mi się ich odpalać, bo akurat jakaś gra pochłania mnie tak bardzo, że po prostu... nie chce mi się. Ale czasem się trafi... zmęczenie. Męczyłem ostatnio Borderlands . Czemu męczyłem? Gra jest fajna i strasznie... prosta. RPG-shooter, gdzie questy bierzemy tylko po to, by móc do czegoś strzelać, a to wszystko po to by nabijać EXP oraz zbierać kasę i wypadające gadżety. I tak w kółko. Diablo w świecie post-nuklearnym. Najgorsze jest to, że przy niej tracę poczucie czasu... i nierzadko, muszę się zmuszać by nie grać do późnej, głębokiej nocy. Przy okazji, na imprezie u kolesia przetestowaliśmy split-screen w Borderlands. Smacznie! Tester A, pecetowiec pełną gębą wymiękł szybko i został z ownowany przez swoją ładniejszą połówkę. Testerka B porwała więc w swe pazurki pada i poczęła sobie nawet nieźle z tym urządzeniem poczynać....