Posty

Wyświetlam posty z etykietą Motorstorm

Zombie

Jak się zapomni o życiu rodzinnym, o tym, że coś trzeba zrobić w domu, Homo Playerus może przeistoczyć się w zombie. Albo no-life'owca jak mawia mój przyjaciel. Kiedyś, miałem takie tendencje, szczególnie wtedy, gdy trafiała mi się "wolna chata". Gra od świtu do nocy, z przerwą na pracę. Gorzej, gdy zombie pojawia się, wtedy, gdy rodzina jest w domu. Na szczęście, zgodnie z zasadą "real life first" nie dopuszczam do tego. Ba, ostatnio nawet zwalczyłem zombie w sytuacji "wolnej chaty". Oczywiście, nie obeszło się bez pomocy mej lepszej połówki :-). A najlepsze jest to, że wpasowanie gier jako jeden z elementów życia zaczyna wychodzić mi coraz lepiej (tj. gry nie dominują nad innymi przyjemnościami, bo to, że nie dominują nad obowiązkami - tak jest już od dawna, i w tym obszarze notuję stały postęp). Ostatnio miałem "wolną chatę" (parę dni). Udało mi się porozwieszać pranie, poprawić uszczelnienie kabiny prysznicowej, zdemontować stare i zało...

Gry, gry, gry...

Na pierwsze urodziny dostałem ekstra talię Piatnika. Do brydża. Nienawidzę gier karcianych, nawet kilka romansów z karciankami (Doom Trooper, Magic: the Gathering, Warhammer 40000) mnie nie przytrzymało przy nich na długo. Ale lubię grać. Kiedyś - w planszówki, potem w bitewniaki figurkowe (napiszę o nich kiedyś). W międzyczasie - w gry komputerowe. Do niedawna, wiodłem prawie poukładane życie, w którym wykrawałem parę godzin w tygodniu na dość zaawansowane granie w EvE-Online. A czasem też, grałem z Maksem i w gry Maksa na pececie. Z różnym skutkiem. Ile było płaczu, gdy nowa gra, owoc wyprawy z dzieckiem do marktu czy empika, albo nie instalowała się, albo nie uruchamiała się, bo potrzebna była n-ta aktualizacja sterowników graficznych. Zmora. Złamana obietnica dziecku, rozczarowanie i nerwy, a czasem przez dwie godziny walka, by grę uruchomić. Gdy ulubiona gra Maksa - Test Drive Unlimited zaczęła tak przycinać, że nie dało się grać (a o zubożeniu grafiki nie było mowy, bo malec...