Mięso armatnie
Ascheron wyjechał mi wczoraj, że nie ma zamiaru być mięsem armatnim i to w grze, która jest TPP. Chodziło o Lost Planet 2. Zachwycam się ostatnio tym hard-Sci-Fi tytułem, ze względu na kampanię singlową, którą odbieram z takim samym zachwytem, jak w film "Starship Troopers" na podstawie książki Roberta A. Heinlein'a "Kawaleria kosmosu" (z lat 70tych bodajże). Ludzie na obcej planecie kontra robale. DUŻE robale. Parę postów wcześniej pisałem o multi w LP2, jako tym czymś, co w ogóle zwróciło moją uwagę na tę grę. Wczoraj, dosyć gwałtownie zmieniłem zdanie o 180 stopni. Bez bluzgów, nie mogę się szczerze odnieść do tego "doświadczenia". O ile singiel jest naprawdę zachwycający i wciągający: fajnie wyreżyserowane cut-scenki (normalnie - Metal Gear Solid 4 mi się przypomniał) oraz sam gameplay (z otwartym co-op'em do 4 graczy), który przypomina czasem inny produkt Capcomu - Monster Hunter, a to dlatego, że w obu grach występują potworni...