Nie wierzcie recenzjom... Najlepiej wydane 99 zł.

czwartek, września 03, 2009

Padam ze zmęczenia (dziś obudziłem się o 4:45 rano i nijak nie mogłem usnąć, ba nawet konsolkę sobie tuż przed szóstą odpaliłem z nudów...). Jest 13 minut po północy. Padam, a mimo to, wiem, że przez dłuższą chwilę - nie zasnę. Nie zasnę przez...
SOCOM: Confrontation
Dziś szperałem po sieci w poszukiwaniu newsów o M.A.G. (Massive Action Game). Tak, tej na 256 graczy, FPP-shooter, tylko na PS3. Dowiedziałem się dużo - gra wprowadzi nową jakość w ten gatunek gier (m.in. elementy zarządzania). Ludzie ostro newsy komentowali. Dość dużo było w komentarzach o SOCOM. Zaintrygowany tym oraz tym, że producent M.A.G. był autorem gier z serii SOCOM, postanowiłem sprawdzi - o co chodzi.
To taktyczny shooter TPP. Widok zza pleców. Brrr... pomyślałem. Makabra. To, co mnie wkurzało w Metal Gear Solid 4. Ale nic to. Obejrzałem jeden filmik.

Pomyślałem tylko: "ożesz ku...!!!". Odpaliłem drugi filmik:

i prawie popuściłem.
Na wariata zacząłem sprawdzać recenzje. Oceny 6/10, 7/10 nie zachęcały. Nie zachęcały również informacje, że do patcha 1.4 gra była bardzo zabugowana. Miesiąc temu wyszedł patch 1.5. I podobno - gra i śmiga jak marzenie.
Zaintrygowało mnie dopiero:
- możliwość braku respawnów
- 7 dużych, naprawdę dużych map
- 32 graczy
- kustomizacja broni, wyglądu ciała i munduru i to dostępna już na wejście
W mej głowie zapaliła się lampka. A potem szpetnie zakląłem. "OMG, kolejna gra, a co z resztą?!?" KZ2 znów położę, i pewnie Skipper się wkurzy (TAK! Skipper wreszcie kupuje (kupił?) PS3 (Slima)), bo na Killzona napalony jak szczerbaty na suchary. Ale sobie pomyślałem - spoko, zanim pada opanuje, zanim zagra w multi i dojdzie do mojej rangi (byśmy razem grali) minie dużo czasu :)
Szybka akcja. Empik - fail, SOCOMa niet. Nic to, został Media. Tam - jest. 99 zł. I dobrze, bo w odwodzie było ściąganie tego (3,5 GB) z Playstation Store w tej samej cenie. Chwila wachania, ale wziąłem.
I to było to!
Złe miłego początki. Recenzenci narzekali, że gra instaluje się długo, a potem jeszcze dłużej zaciąga patcha. Miałem wizję 2h w plecy - jak przy MGS4. I rzeczywiście... godzina poszła. 45 min ściągał 600 MB patcha.
Potem, poszło. Intrygująca muzyka, ocean możliwości kustomizacji postaci (broń narazie olałem, bo stwierdziłem - że nie wiem nawet jak się ruszać i strzelać, to pewnie będzie mi bez różnicy - czym). I następnie - 20 min frustracji. W SOCOM nie ma trainera. Nie ma botów. Od razu wskakuje się (jeśli wogóle się uda znaleźć automatchem) w ogień. Quick match - porażka. Wrzucił mnie do teamu jakiegoś klanu - wszyscy na voice comm'ach, zbluzgali mnie. Ja - szeregowy, oni - rangi generalskie. [tak, gra wspiera wszystko to co nowoczesne shootery - trofea, rangi, rankingi, clany, turnieje, zarządzanie z www itd].
Na piechotę szukałem meczy dla noobów (tip: mają ustawione respawn=on i duży licznik tych respawnów). Znalazłem coś, o swojsko brzmiącej nazwie "killzone". respawn=infinity :). Wchodzę - trochę noobów, trochę rang wyższych. Do dzieła. Wbiłem się w grę i... fail. Ciemno jak w dupie, bo nocna mapa. Chodzę po omacku, spadłem do jakiegoś kanału i coś mnie zabiło. Myślę - pięknie, k, pięknie. Nie pogram czuję. Ale nic. Pojawił się X respawnu, lecz zanim go wdusiłem - rzut oka na instrukcję i czytam klawiszologie. NOKTOWIZOR!!!
1,5 h później.
O MÓJ BOŻE! Czułem się jak na meczu paintballowym. Gra się na.. słuch. Dźwięk jest fenomenalny, a przede wszystkim, na słuchawkach, jest konieczny do lokalizacji przeciwnika. A ten nie ma durnych światełek (jak w Killzone 2) czy znaczników nad głową (BF1943). Jest tylko mniej lub bardziej widoczna sylwetka. Postać może sobie chodzić, skradać się, biegać, czołgać, wychylać, kucać. Ba... reaguje nawet na wychylenia SIXXAXISa! Wreszcie! Lekkie przechylenie pada - i się skradamy.
Wracając do dźwięku. Jak odkryłem kustomizację broni - prawdziwe punkty montarzowe: kilkanaście typów lunetek do HK36 jako przykład, wskaźniki laserowe, róźne warianty tłumików itd... to zaczęła się jazda. Stoję w cieniu. Noktowizor włączony. Mignęła mi głowa 100m ode mnie, w dole. Oko do wizjera. Oddech.. ciężki oddech mojego żołnierza przypomniał mi każdą sesję ze skradanym paintbalem. Dwie próby i headshot. 32 ludzi, nocą, w zrujnowanym mieście.
Nie kampowałem jak inni. Ja zawsze prę do przodu - czysty assault. Podczepiam się do biegnących przede mną. Oni mówią, ja słucham (nie miałem mikrofonu). I idzie. Wzajemne krycie. Pierwsza gra - dwa kille i... 1 death! Szok! W Killzonie w życiu się to nie zdarzy.
Czuję jak można grać taktycznie. Pewnie, ludzie mają granaty, C4 i rocketlaunchery (dużo, naprawdę dużo typów i rodzajów). Tu i ówdzie można zawalić strop czy ścianę (w wybranych miejscach). Ale.... nie jest to taka beznadziejna masakra jak w Killzonie. Dzięki przestrzeniom - da się wykorzystać dosłownie wszystko i wczuć się. Jest nawet waga poszczególnych elementów wyposażenia żołnierza co wpływa na wszystko - bieg, celowanie, szybkość podnoszenia się. Multum parametrów (np. 3 rodzaje "zbroi" żołnierza, podzielone na głowę, tors, nogi). Bosko.
Gram wychylony maksymalnie i wpatrzony w zielony ekran. Serce bije (moje i żołnierza ;-)). Korytarz, jak we Frag Factory, w Warszawie, w dawnej miejscówce przy muzeum Powstania Warszawskiego. Goście przechodzą - bang (tłumik), nie żyje, drugi się nie zorientował. Wchodzi do pomieszczenia, ja powoli (cicho) za nim. On się odwraca, panika, a ja bang. 2 fragi z rzędu!
I nie... nie jest to jakaś szczególna łatwość gry. Są duże przestrzenie, czasem jest się jak na widelcu. Połowa teamów - to sniperzy z prawdziwymi snajperkami (ja używam karabinu szturmowego z tłumikiem i małą lunetką (HK36 lub STG77 - zależności czy zrzuci mnie jako najemnika czy jako żołnierza)  i desert eagla z laserowym wskaźnikiem - tj. pistoleta nawet nie wyciągam :-)) Piekło Killzone 2 na coś się przydało. ML będzie rządził, gdy się na to skusi. Po prostu, gram szturmowo, bo to dawało efekty w paincie. Łatwe zdejmowanie kamperów, którzy siedzą i są zasłuchani we własne, wystraszone oddechy).
OMG, piszę już godzinę!
Dobra, pora spać. Dodam tylko, mam kill/death ratio... TADAM!!! 3,0.
Procent trafień - 9,95%.
:)
(oj, będzie się kręciło video, niech no tylko się rozkręcę. Btw, słuchawki obu uszne, z microfonem na USB muszę kupić. Gra wspiera komunikację w "otoczeniu żołnierza" więc słychać również... wrogów! WYPAS!).
Dobranoc.

Mogą Cię zainteresować...

2 komentarze

  1. autocomment: nie kupię słuchawek na USB, bo konsola i tak to potraktuje jako headset, a cały dźwięk poza ludźmi pójdzie na wzmacniacz. Chyba, żebym bawił się w przestawianie wyjścia audio, tylko dla tej gry... nie, porażka.

    Wezmę klamerkę i przypnę sobie headseta na blutoofie do koszulki, mikrofon tylko, a głosy na twardo - przez wzmacniacz i do słuchawek. Nie stracę w ten sposób DTSa. Acha... gada się w systemie PTT (push to talk) więc nei będzie takiej kakofonii głosów jak w KZ2, gdzie słychać było: "Johnny, kolacja" albo "Tatusiu, pobaw się ze mną" (porażka wychowacza... grać w to przy dziecku, eh...).

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW! Naprawdę robi wrażenie, choć ja wolę klimaty SF. Na razie jednak jak pisal autor bloga: trz naumieć się obsługi PS'a.

    Dawno nie widziałem/czytałem Ez'a tak podjaranego ;-)

    OdpowiedzUsuń