Posty

Wyświetlam posty z etykietą Little Big Planet

Siedmioletni animator

Moje dziecko (prawie 7 lat) zaskoczyło mnie przy śniadaniu tekstem: "tata! Chcesz zobaczyć filmiki z lego jakie zrobiłem bez użycia rąk?". No i mi pokazał. Zatkało mnie: Pytam się - jak on to zrobił. Odpowiedział, że tak jak na youtubie i że ja mu kiedyś powiedziałem. A on po prostu kręcił krótkie sekwencje. Przy okazji, pochwalił się jakimś super skomplikowanym poziomem w Little Big Planet. W sobotę stwierdziłem, że uwiecznię to jak on tworzy poziomy, no i coś pokażę z tego co już zrobił niedawno. Wybaczcie surową jakość obrazu - kręciłem z ręki: (muzyka - z Little Big Planet!)

Małe granie - spojrzenie po półrocznym romansie

A tak się jakoś złożyło, że w mym posiadaniu jest PSP (kupione dla Maksa, jak był w szpitalu). Używane też często i gęsto przeze mnie na wyjazdach tu i tam. Żelazną pozycją jest oczywiście LocoRoco i Little Big Planet PSP - ale to synek głównie gra. LPB jest okrojone o jedną warstwę "głębi" 3D w stosunku do starszej wersji, ponadto - nie ma gier w online, co jest... smutne. Natomiast i jest edytor (trochę trudniejszy) oraz możliwość zasysania plansz z internetu na swoją konsolę (i grać można bez połączenia - co jest fajne w aucie na przykład). Edytor testowany na 6cio latku oraz 12to latce - mocno kreatywnie podchodzą dzieciaki. A oto w co na tym gram: 1) wyrzut sumienia, czyli SOCOM: FireTeam Bravo 2 : czemu wyrzut? Bo gry nie ogarniam tak, by przejść pierwszą misję nawet. Za trudna. Shooter taktyczny. Skrywać się w cieniu, ale jedna, dwie kule - to śmierć. Oczywiście, daję grze wciąż szansę - bo 69 zł piechotą nie chodzi! Jest tam też multi - lobby na 10t...

Little Big Planet oczami pięciolatka

Obraz
... a właściwie 5 lat i 9 miesięcy ma :)

Kreator

Pochorowałem się, więc pół tygodnia w domu spędziłem głownie łykając dragi i walcząc o czas w edytorze Little Big Planet. Tak, walcząc. Bo w dwójkę, edycja kończy się albo kłótnią albo rozwalaniem sobie ludzików dynamitem lub wielgachnymi blokami lanego żelaza. W czwartek, patrząc sobie jak Maks tworzy kolejny szybki poziom, wziałem kartkę do ręki i zacząłem projektować poziom. Pomysłem było odwzorowanie w LBP mojego ulubionego poziomu z Killzone multiplayer - Krwawy Kanał. I tak od pomysłu - do realizacji. Namówiłem Maksa byśmy zaczęli robić go razem. Trochę ponaklejkował, trochę poprzeszkadzał, aż wreszcie udało mi się go przekonać, by zajął się LEGO :-) A ja wpadłem w szał pracy. I mając pusty ekran, w którym można stworzyć dowolny kształt, korzystając z elementów podstawowych (sześcian, trójkąt, koło, śruby, naklejki, przedmioty) i dowolnych materiałów, po 3 h stworzyłem coś takiego. Polecam oglądać w HQ (dzięki youtube za to!!): Killzone 2 Blood Gracht. Potem, co kilka godzin...

Ratatatata!!!

Wydarzyły się cztery rzeczy. Uno) zarzuciłem chwilowo Świętych na rzecz wieczoru spędzonego z Killzone 2. Gra mnie straszyła przez 6 tygodni, bo była jednym, wielkim wyrzutem sumienia. Kupiona w dniu premiery, nie była grana. Poza tym przepłaciłem jakieś 40 zeta... Nic to. Dorwałem się do niej i teraz nie mam dosyć. Pierwsza misja (długa była) zakończona. Teraz nie mogę się doczekać na kolejne! Duo) Little Big Planet OWNED! Męczyliśmy z Maksem prawie dwa tygodnie drugi etap z Syberii - Fabrykę. Potworne koło, najeżone elementami prądo-kopiącymi wydawało się nam nie do przejścia. Dziś, Maks rozegrał partyjkę z jakimiś dwoma Sackboy'ami z internetu, co zaowocowało zdobyciem nowych ubranek. Niestety, nie był gospodarzem gry, więc poziomu nie zaliczyło. Po południu sami do tego siedliśmy. Za 4tym razem - poszło! I koło pokonał Maks! A potem w korytarzu dokończyłem ja. Razem tego dokonaliśmy. Potem, dwa ostatnie (!!!) poziomy fabularnego wątku Little Big Planet były dla nas tak łatwe,...

Renesans

Męczę Saints Row 2, gnany już tylko chęcią dokończenia wątku fabularnego gry. Misje poboczne, jak i zapowiadany dodatek zlewam, gdyż po 57h (efektywnych, więc powtarzanych misji nie zalicza!) gry, 55% ukończonej zawartości (gdzie wątek fabularny ukończony jest w 85%) zaczynam mieć już dość. Zarządzanie Ostatnio sobie skojarzyłem, że coś mało w tym blogu "zarządzania", wbrew tytułowi. Być może, podejście rutynowe nie pozwala spojrzeć szerzej? No nic. Dobrze, że nastała wiosna, więc więcej czasu spędzam z Maksem na dworze (plac zabaw, deska) niż przed konsolą (Little Big Planet oraz Skate2). Ale jeśli już gramy, to tak jak wczoraj - około pół godziny przed kolacją i to głównie w budowanie poziomów w LBP. Dzieciak chodzi regularnie spać w okolicach 21szej, więc od tego czasu można zacząć wolny wieczór. I na ten przykład - wczoraj, "Dr. House" na AXN zapowiedzieli na 22gą, a Eliza uciekła z książką, więc poczułem się w klimatach do gier. Wpierw kwadransik w Nucleus, a...

Nie Święci garnki lepią...

4 dni dziś będą jak nie grałem w Świętych. To chwila odpoczynku, która "spowodowała się" mega nawrotem zainteresowania EvE Online, który na szczęście (dla mnie) się wypalił dnia drugiego. Eve Online Ale po kolei. Po nowym dodatku Apocrypha,  strach na wszystkich padł, bo miał być tylko jeden klient - premium. Co oznaczało wycięcie starszych komputerów ze świata Eve. W moim przypadku, nie poszło tak źle. Desktop i tak chodził w premium, a na notebookach da się grać (na pracowym to i śmigać!). Co dał nowy kontent? Śpiochów i ich dziwną technologię (Tech3). Anomalie tworzące wormhole z hi-sec do 0.0 (forum dwellers twierdzą, że mimo iż czas ich życia wynosi parę godzin, to generalnie nie są campowane). Moja zajawka EvE'm spowodowana została przez wiernego grze Szymka. Początkowo, uknuł on spisek mający na celu wyciągnięcie ze mnie wiedzy o stealhbomberach. A spowodował, że założyłem sobie rookie-postać (i tu kolejna zmiana po update gry - zamiast 900 tyś skill pointów,...

Kreatywne dziecko

Media Molecue, twórcy Little Big Planet pewnie nie przewidzieli, albo przewidzieli, jak społeczność graczy weźmie się ostro do roboty i zacznie produkować poziomy. Moja 5-cio letnia pociecha, po usłyszeniu, że poziomy, poza tworzeniem, można również publikować "do internetu" - również zachciał tak. No i zwiększyliśmy o 1 liczbę poziomów dostępnych (pewnie jest ich już grubo ponad 350 000). Zgodnie z tradycją rodzinną, przetestowaliśmy go w trójkę: Na życzenie synka, wersja zawiera muzykę ("przypadkowo" jest to muza z... Little Big Planet). Wersja surowa - do wygrzebania na moim profilu z youtuba :P. A jak to wygląda na codzień? Granie staramy się w miarę kontrolować (akurat tak się złożyło, że do przedszkola dopiero od kwietnia idzie). Efektem ubocznym stało się wykorzystanie konsoli jako elementu discyplinującego lub motywującego (co oczywiście nie nadużywane - działa bardzo dobrze). Od strony kreatywności dziecka - on częściej siedzi w edytorze i eksperymentuj...

Kręcę video: Little Big Savage Moon

No i cycki muszą spaść w dół, bo kolejny tydzień, a przez weekend trochę nieodpoczywałem. Killzone2 sprawdzone czy działa - działa, ale w noc pogrywam w Saints Row 2. Fajne. Wyrywiście śmieszne i relaksujące. Ale... miało być wideo. Pierwsze wideo, to skamerowane przeze mnie rodzinne zmagania w LBP. Oczywiście w wersji muzycznej trzyminutowej, bo 17ście minut surowego materiału nawet nas, odtwórców, znudziło. W rolach głównych - Biały (Maksio), Kot Ciamajda (Eliza) i Szkiełek (czerwonowłosy szkielet - czyli ja). A muzycznie - FM Static "Definetly Maybe". Chaos reżyserski - zamierzony. Little Big Planet - nas troje Załadował: Ezraa_Ezronymius A potem, już wieczorkiem, zdecydowałem się na uwiecznienie swoich zmagań z Savage Moon 'em, tj. z pierwszym księżycem ( Agammemnon ), w trybie globalnych wyścigów po najlepszy wynik - Vengeance . Nie wyszło mi (gra) najlepiej, bo wynik dla mnie wyszedł przeciętny - 128 000 punktów (PI*drzwi). Jako, że akcja agresywna, to muzycznie...