Posty

Wyświetlam posty z etykietą strategia

Civilization 5 - Zwycięstwo poprzez dominację

Obraz
Zorientowałem się jakiś czas temu, że na tym blogu opisałem choć jednym postem każdą Cywilizację w którą grałem, oprócz tej najważniejszej: Civilization V. Czemu najważniejszej? Gdyż tej grze poświęciłem grubo ponad 350h (jeśli nie więcej, bo nie zawsze grałem, będąc na steam online). Od momentu premiery, tj. na jesieni 2010 roku rozegrałem w niej kilkadzieścia (-siąt?) gier, każdej poświęcając grube godziny. I to mowa o wersji podstawowej (posiadaczem wszystkich DLC stałem się niedawno, z okazji x-mass mega wyprzedaży na steam ;)). Nie zawsze udawało mi się wygrać. Często moje cywilizacje nie wytrzymywały próby czasu. Czasem grałem sam, czasem z synem, w trybie hot seat. I zawsze były to emocje - jak teraz się rozwinie? Czy przetrwa próbę czasu? Ostatnią grę w wersji podstawowej zagrałem Rosją, ale udawałem, że to Polska (na szczęście nasz kraj oficjalnie pojawił się w Cywilizacji - w DLC Bogowie i Królowie, AFAIR, więc już "udawanek" nie trzeba robić). Zawsze ustawiam...

Ukosmicznienie 2

Obraz
Jak zauważyliście, blog znów uległ zmianie (jak co roku ;)). Poprzedni szablon był fajny, aczkolwiek często coś w nim nie działało. Teraz, nowy szablon się ukosmicznił (ze względu na znów dominującą zawartość z przestrzeni poza ziemskiej) i myślę, że długo takim pozostanie. Bo i zaraz powinna pojawić się beta Planetside 2, Sid Meier nadciąga z grą, której oczekiwałem od bardzo dawna - Starships (na silniku Civ 5, mam nadzieję, że na jednym polu będzie cała flota! Honor Harrington mode on ;-)) Sid Meier's Starships Grę zapowiedziano na 2015, mam nadzieję, że wcześniej niż później, bo zupełnie przypadkowo gram ostatnio w Endless Space - tzn. dopiero zaczynam, bo do gry nie mogę się jakoś przekonać. Ma możliwości strategiczne, jest powoli działająca magia jeszcze jednej tury , ale być może przez to, że to nie jest "oryginał" Sid'a tylko coś podobnego, to mnie nie ciągnie. Przy okazji, nie wiem dlaczego, ale ominęły mnie Master of Oriony czy inne Galactic Civilizat...

Mobilnie i karciano

Obraz
Przez paręnaście tygodni eksplorowałem gry na Playstation Vita. Nie, nie tytuły AAA (tak, Uncharted Złota Otchłań wciąż czeka, a Gravity Rush ledwo zaczęte) tylko popierdółki. Początkowo zachłysnąłem się tower defensami (Pixel Junk Monsters HD ograne dzięsiątki razy), indykami (Proteus!) i sprawdzaniem różnych dziwnych gier (tak, Akiba's Trip w to wliczmy) by wreszcie dobić do MOBA Invoker's Tournment (beznadziejnie nudny klon LoL'a) oraz Destiny Of Spirits. Destiny of Spirits okazała się grą, gdzie toczymy zręcznościowe pojedynki 3 vs 3 z AI, przy użyciu avatarów (spirits). Różniastych. Smoki, bogowie, bohaterowie innych gier. Avatary należy rozwijać, by były silne i dawały radę na arenach, które rozsiane są po wielu obszarach, obszary w regionach, a regiony po Ziemi. Gra jest online, lecz inni gracze pełnią tu rolę handlowo-wymienno-wsparciową. Gra jest prosta jak budowa cepa i... wciąga. Mnie wciągnęło na 10 dni pod rząd, gdzie walczyłem, kolekcjonowałem awatary, rozwi...

Idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja!

Obraz
W piątek stałem się posiadaczem fajnej białej koszulki, w czarno-szare hexagony i dołączonej do niej gry na piecyk, pt. Cywilizacja: Poza Ziemię. * 16 godzin później... To nie jest gra cywilizacyjna. To gra kolonizacyjna, survivalowa, gęsta od hard-core'owego Sci-Fi. Początkowo podejrzliwie podchodziłem do samego pomysłu - przyzwyczajony do 6 tyś lat cywilizacji, dobrze znanych kultur, zdobywania wiedzy i budowania imperiów - jakoś nie mogłem uwierzyć, że w tej mechanice będzie dobrze się grało w grę, która na starcie nie ma nic "znanego", wszystko "jest" (a wynalazki nowe kompletnie dziwne). Kilka konsorcjów, jako "cywilizacje" startowe, o dziwnych zasadach i jeszcze dziwniejszych nazwach, z reguły mnie nie zachęca (tak, nie grałem  w Alfa Centauri, Master of Orion czy Galactic Civilizations, bo te gry zwyczajnie mnie nie "chwytały"). Co się okazało... Gra jest nasiąknięta klimatami z najlepszych serii książkowych i serialowych SF! A...

Neuroshima Hex

Obraz
(post pisany na ipadzie - udręka braku możliwości edycyjnych;)) Wigilia zastała mnie w miejscu o znikomej ilości internetu. Czyli zamiast planowanych wypraw w głąb kosmosu, zostałem bez gry. Nie miałem nic innego poza piętnastoletnim egzemplarzem HMM3, więc słabo. Sięgłem po ipada. Czołgi na hexach mi się nie widziały, wojna secesyjna również i nagle wzrok mój przykuła Neuroshima. Grę tę po wielokroć zachwalał mi kumpel, ale ja nie przekonany byłem. "Nie gram w gry gdzie są jakieś żetony, bla bla bla..." Ale w beznadzieji, tonący brzytwy się chwyta, więc i ja chwyciłem. OMG!!! Gdy zajarzyłem zasady, nagle uderzył mnie pełen potencjał i miód tej taktycznej gry. Wciąga jak bagno, ma nieskończoną ilość kombinacji a przez to jest ciągłym wyzwaniem. Poniżej, tak gra wygląda (jako armia Vegas rozgromiłem armię Hegemonii bez strat własnych!) A dalej, grając moją ulubioną armią Neojungle, przeciw armii Nowego Jorku:

iPad: the Battle for Wesnoth - the Dark Hordes

Obraz
Kiedyś na mojego iPada trafiła strategia turowa, którą znalazłem bo "była podobna do Warlords i Heroes of Might and Magic ". Ale dopiero teraz, gdy moja latorośl okupowała komputer, a małżonka - TV, ja nie mając nic innego do roboty zacząłem sprawdzać gierki które mam na iPadzie. I... wsiąkłem. The Battle for Wesnoth: the Dark Hordes okazało się grą, którą bardzo, bardzo szukałem. Tak jak kiedyś, proste Warlords (na Amigę) spowodowało wiele bezsennych nocy, tak i teraz tego rodzaju strategia spowodowała, że pojawił się znów "syndrom jeszcze jednej tury". W tej chwili robię 3cią kampanię i oderwać się nie mogę. Fabularnie - to fantasy. Rasy elfów, ludzi, nieumarłych, orków i pewnie jeszcze wielu innych, których jeszcze nie spotkałem, dzień i noc toczą krwawy bój o władzę nad Wesnoth. Mechanika jest prosta: wysyłaj kolejne jednostki do boju, nowe rekrutuj, ale też dbaj o to, by mieć za co rekrutować - kontroluj okoliczne osady, bo to one dostarczają hajs...

Nigdy nie wiem co mnie wkręci

Reset miałem ostatnio. Mózgu. Myślałem o tym i owym. W figurkowaniu narazie powoli - rzeźbię w greenstuffie dodatkowe opancerzenie dla ludków. Ale w zasadzie, nie o tym dziś. Ukończyłem Magic Ball . Na DLC (dodatkowe 24 poziomy) nie mam ochoty. Gierka jest na tyle fajna, że każdy z poziomów (łącznie 48 + kilka bonusowych) można grać parę razy (magia arkanoida :-)). Gram teraz od początku by zdobyć trofeum "9 żyć kota" (zaczyna się z 3 życiami, w miarę gry wpadają kolejne). Całości trofeów nie zdobędę - brakuje m.in. przejścia wszystkich poziomów w jednej sesji (!!) (na szczęście są sejvy, ale żyć nie starcza). Na chwilę obecną, mam 33% lub ciut więcej trofeów. Z SOCOM em nie wychodzi coś granie. Niby kilku nas jest, ale nikt nie kwapi się do grania. Bety Uncharted 2 i MAG skutecznie pokrzyżowały plany (o Killzone 2 nie wspomnę ;-)). Sam swego czasu przerzuciłem się na GTA4 - z początku, by sprawdzić, jak bardzo gra różni się od Saints Row 2 . A potem fabuła mnie wcią...

Ciwilizacjomania.

Rozpętałem w robocie i okolicach zarazę. 3 osoby grają w Civ 4. Kumpel dołączył z Civ:Revolution. Jest o czym poGGadać i przy kawie również. A ja... po  3 nacjach w Revolution, zapragnąłem zmienić grę i wrócić do Fallouta 3. Bo 2 inne osoby wciąż grają w Fallouta, jeden sobie kupił, inny skończył, a jeszcze inny pożycza XBoxa z Falloutem by pograć. A ja niestety, mam issues z tym związane, co rodzi frustrację :( http://www.ps3info.pl/forum/Fallout-3-z-patchem-wiesza-si-t16166.html Pozdrawiam wszystkich współgraczy :) (a zebralo mi się na sentymentalizm) Andrzeja (Civ:Rev, F3 na horyzoncie), Piotrka (Prothoenora z Eve - Civ 4), Adama (Civ 4), Anię (której chłopak nie pozwala grać w Dreamfall'a bo męczy ją z początkami w Civ 4), Michała (który nakręca na Fallouta), Tor Meev'a (który skończył Fallouta), Skippera (który dryfuje w Eve), Aleksa (który smakuje Eve)  i Dox'a, który ma generalnie wszystko gdzieś :D

Co za Civka, damn!

Weekend spędziłem znów częściowo pogrywając w CivIII na lapie. Wszechpotężna IV Rzesza upadła w 2012 roku, bo Ghandii wysłał w kosmos statek kosmiczny! Niebywała to rzecz! A mój naród się cieszył, że właśnie założono instalacje elektryczne w ich domach. Ech, CivIII z pewnej perspektywy to gra koszmarna. Za długa, za żmudna. Po kilkuset turach - za nudna. W zeszłym tygodniu przeprowadziłem małą rewolucję. Civilization:Revolution trafiła do mej konsoli. Wbrew pewnym obawom (że gra za prosta, że za krótka, że wykastrowana "4"ka itd) okazało się, że jest ona... idealna. Syndrom jeszcze jednej tury - oczywiście występuje. Rozgrywka na 5 cywilizacji + barbarzyńcy nie zamyka się, jak szacowali recenzenci w 2-3 godzinach, ale, realnie w 6-8. Czyli można się nacieszyć swoją cywilizacją. Rozpoznanie bojem rozpocząłem od ufundowania stolicy V Rzeszy. Animowani doradcy, animowane jednostki, animowany świat (kula) - wszystko to nastrajało do przyjemnej gry (pamiętam 4kę - która mimo nac...

Starych legend czar

Jak wpaść w sidła ciężkiego uzależnienia? Jak łatwo przełamać żelazną zasadę "o 1 am do spania"? Jak zachorować na syndrom "jeszcze jednej tury"? Wystarczy wydać 12,50 zł. W piątek, snując się po empikowych rubieżach, rzucił mi się w oczy slogan "50% extra klasyka taniej" przykrywający pudełko z "Civilization III Complete Edition". Pomyślałem sobie - a co tam, czeka mnie weekend wyjazdowy, bez konsoli. Wezmę lapka to się w coś pogra przy cieście, kawie i długich dyskusjach z teściową ;-). Civka kosztowała całe 12,50 i oferowała poza sobą (oj, kiedyś przez 2 lata w to młóciłem) jeszcze dodatki Conquest i Play The World. Wziąłem i przepadłem. 3 dni. Mało snu. Dwie gry rozegrane. Pierwsza próba supremacji Wikingów nad światem, zakończyła się zniszczeniem ich królestwa przez połączone siły Holandii i Rosji. Biorąc pod uwagę, że wojna trwała 400 lat, i że moi pikinierzy oraz bersekerzy dzielnie stawiali odpór ciągłym nalotom bombowców, atakowani je...

Osiołkowi w żłoby dano

Wczoraj - wielki test głośników (Star Wars I "Mroczne Widmo" ). Efekty surround wreszcie zabrzmiały tak, jak brzmieć powinny. Soczyście i w pełnej koherencji z głośnikami frontalnymi i centralnym. Wszystko to pomasowane subwooferowymi pomrukami (tylko ten mega-sub zza okna był za głośny (burza)). Żona poraz pierwszy z uwagą oglądała ten film (a nie cierpi SW!). Zarówno wyścig ścigaczy, dyskusja w senacie i wreszcie finalna bitwa - wszystko to brzmiało jak w kinie :) Z wybiciem 23ciej trzydzieści - po filmie, czas na grę się zaczął. Miałem (i nadal mam) nielada orzech do zgryzienia! Nabyty nie dawno Uncharted, piękny, ale liniowy do bólu, przegrał na chwilę ze świeżuteńkim inFamous. Ten piękny, surowy, elektryzujący sandbox przyćmił tak długo oczekiwany przeze mnie End War (który również wczoraj przyszedł pocztą), więc PS3 zaiskrzyła się od wyładowań elektrycznych po włożeniu do napędu płytki z Niesławnym. Pograło się trochę. Piaskownica, w zniszczonym, otoczonym kordonem mie...

Orgia, owce, komórki i inne popierdółki

Zrobiłech upgrade dysku w PS3ce. Inaczej niż na video, które prezentowały jak szybko i łatwo sie toto robi (głównie bardziej wypasione wersje PS3 60GB), przy wymianie 40tki na 320 gigabytowy nie obyło się bez nerwów (ściąganie na pen drive OS'u na PS3 i jego instalacja, by nowy dysk widziała). Generalnie, skończyło się toto orgią. Orgią download'u gier, dem i filmów z Playstation Store Europe i US. Flock! Zabawna gierka, której poświęciłem jakieś pół godziny w dwóch sesjach. UFO poluje na bogu ducha winne owieczki i innych lokatorów gospodarstwa domowego. A wszystko to zapodane w milusią grafikę, fajniutką muzykę i prześmieszne zachowania zwierzaczków :-) Aczkolwiek, już w drugim levelu gra zaczyna być trudna, a przy trzecim - niegrywalna dla najmłodszych. I dobrze, bo jak mówi trailer - nie jest to gra dla dzieciaków. Mega frustracja gwarantowana, i demo wystarczy. Muzyczka - oryginalna, i za to + . Red Alert 3 W ramach powrotu do rzeczywistości, zapodałem sobie demo R...

Nie Święci garnki lepią...

4 dni dziś będą jak nie grałem w Świętych. To chwila odpoczynku, która "spowodowała się" mega nawrotem zainteresowania EvE Online, który na szczęście (dla mnie) się wypalił dnia drugiego. Eve Online Ale po kolei. Po nowym dodatku Apocrypha,  strach na wszystkich padł, bo miał być tylko jeden klient - premium. Co oznaczało wycięcie starszych komputerów ze świata Eve. W moim przypadku, nie poszło tak źle. Desktop i tak chodził w premium, a na notebookach da się grać (na pracowym to i śmigać!). Co dał nowy kontent? Śpiochów i ich dziwną technologię (Tech3). Anomalie tworzące wormhole z hi-sec do 0.0 (forum dwellers twierdzą, że mimo iż czas ich życia wynosi parę godzin, to generalnie nie są campowane). Moja zajawka EvE'm spowodowana została przez wiernego grze Szymka. Początkowo, uknuł on spisek mający na celu wyciągnięcie ze mnie wiedzy o stealhbomberach. A spowodował, że założyłem sobie rookie-postać (i tu kolejna zmiana po update gry - zamiast 900 tyś skill pointów,...

Kręcę video: Little Big Savage Moon

No i cycki muszą spaść w dół, bo kolejny tydzień, a przez weekend trochę nieodpoczywałem. Killzone2 sprawdzone czy działa - działa, ale w noc pogrywam w Saints Row 2. Fajne. Wyrywiście śmieszne i relaksujące. Ale... miało być wideo. Pierwsze wideo, to skamerowane przeze mnie rodzinne zmagania w LBP. Oczywiście w wersji muzycznej trzyminutowej, bo 17ście minut surowego materiału nawet nas, odtwórców, znudziło. W rolach głównych - Biały (Maksio), Kot Ciamajda (Eliza) i Szkiełek (czerwonowłosy szkielet - czyli ja). A muzycznie - FM Static "Definetly Maybe". Chaos reżyserski - zamierzony. Little Big Planet - nas troje Załadował: Ezraa_Ezronymius A potem, już wieczorkiem, zdecydowałem się na uwiecznienie swoich zmagań z Savage Moon 'em, tj. z pierwszym księżycem ( Agammemnon ), w trybie globalnych wyścigów po najlepszy wynik - Vengeance . Nie wyszło mi (gra) najlepiej, bo wynik dla mnie wyszedł przeciętny - 128 000 punktów (PI*drzwi). Jako, że akcja agresywna, to muzycznie...

Strefa zabijania

Obraz
Wczoraj, o 12tej udałem się przez stołeczne miasto tramwajem do złotych, do saturna, po bundle'a Killzone2+Black Hawk Down BlueRay edition. I... syf. Nie wiedzą kiedy będzie, bo narazie nie ma. Sprawdziłem konkurencyjny sklep z grami obok i empik - na szczęście sama giera jest, więc premiera dotrzymana. No nic. Udałem się ponownie, już po pracy, w okolicach późnej 18-tej. Są pustawe już standy z Helghastem, a w nim... smutne pudełka po 199 zł i ZERO helikoptera w ogniu. Widziałem zszokowane spojrzenia paru 30+ geeków, którzy również kręcili się przy stoisku z grami na PS3. Pan w niebieskim polarze, którego zapytałem o BD'ka smutno stwierdził - "skończyły się". No nic. Zawsze to dychę taniej niż obok czy piętro niżej. Porwałem swój egzemplarz razem z gazetką "Witajcie na Helghaście". Grupka geeków, którzy usłyszeli smutne słowa, również podjęła decyzję i zaopatrzyli się w swoje egzemplarze. Wczoraj mogłem się cieszyć jedynie zerwaniem folii z pudełka :(. D...

Strategicznie

Savage Moon. Nie miałem wcześniej styczności z gatunkiem strategii  Tower Defence.  Recenzja gry  Savage Moon oraz kilkanaście filmików z game playa spowodowało jednak, że się skusiłęm i zakupiłem tę gierkę na Playstation Store za jedyne 29 zł. Nie ma niestety dema do tej gry, ale nie żałuję. O so chodzi? Idea jest prosta. Jest sobie górniczy księżyc, który poza interesującymi nas minerałami, ma również mieszkańców - insektoidów. Mieszkańcy, tj. gigantyczne robale, robią wszystko by nam zaszkodzić, a my nie chcemy tracić okazji do zysków. I tu wchodzi gracz. Stawiamy wieże (z karabinami maszynowymi, moździerzami, laserami, p-lotkami) oraz budujemy (w wybranych miejscach) zapory. Do tego dochodzi rozwój technologii i priorytetyzacja zadań (nastawienie na produkcję, research, zadawanie większych uszkodzeń lub wyciąganie większej kasy). A obcy napływają falami, tak że są chwile spokoju by móc budować. Całość, klimatem przypomina  Starship Troopers,  szczególni...

Męka wyboru

Tom Clancy's End War. Nakręciłem się na strategię RTS  Tom Clancy's End War strasznie. Szczególnie nową jakością jaką ta gra wprowadza, czyli, sterowanie głosem. Kupiłem książkę "EndWar" (i przy okazji jeszcze jakąś inną Clancy'ego - obie niezłe i trzymające w napięciu). Ściągnąłem demo. Uruchomiłem swojego bluetoothowego headseta, którego na codzień używam w czasie jazdy samochodem, i peestrójka na szczęście go polubiła. Gra już trochę gorzej. Okazało się, że mikrofon w swej naturalnej pozycji (tj. na uchu) nie spełnia wymogów stawianych przez grę (za cicho, a przecież wrzeszczeć po nocy nie będę!). Ratunkiem było przysunięcie mikrofonu tak z 2 cm od ust (potwierdzam tu spostrzeżenia poczynione przez autora recenzji End War w PSXExtreme. Dopiero po tym zabiegu, gra zaczęła mnie rozumieć (musiałem trzymać headseta ręką, w drugiej dzierżyłem pada. MEGAniewygodnie). I zaczęły się męczarnie. Rozpocząłem misję w trybie skirmish (potyczka). Z początku szło ok (trza...

Nie pozbywajmy się starych gier

Ostatnio Maks, na babcinym komputerze rysuje obrazki w stylistyce Railroad Tycoon II. Tj. bawi się tylko edytorem plansz. To zrobi zimę, to narysuje buzię i oczka na istniejącej planszy przy pomocy rzeki, ułoży zapętlone niemożebnie linie kolejowe lub odkryje, że można stawiać domki i fabryki oraz najważniejsze - drogi. I malec buduje miasteczka za miasteczkiem. Czasem zbuduje stacje i puści parę lokomotyw. On jeszcze nie wie, ale w domu czeka na niego Lego Star Wars "the Complete Saga". Pozwolę odkryć mu ten "prezent" za jakiś czas, by tak od razu, po powrocie od babci, nie rwał się do konsoli. A u mnie? Chęć oddania Ezronymiusa (moja postać z EvE Online) obcym ludziom została (na szczęście) storpedowana przez moją małżonkę oraz przez większą część korporacji w samej grze. A miałem taką piękną wizję wyciągnięcia kilkuset ojro za gadżet doczepiony do tej postaci… ale też znając siebie, za tydzień bym żałował. To jakby sprzedać część siebie. Nie napisałem ...