Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tales of The Pirates

Pod piracką banderą!

Obraz
Ezoko pirat powraca... wait, nie powraca Ezoko, bo ona śpi w kriogenicznym śnie, gdyż EvE zostało przeze mnie NIEAKTYWOWANE już będzie kwartał. Albowiem nowa konsola... No i na nowej konsoli, niżej podpisany, grając jak wiecie kiedy może, skacze sobie z kwiatka na kwiatek, a właściwie z drzewa na drzewo, z dachu na dach i z rei na reję. Tak, skok z masztu prosto do morza to wyczyn nie lada, ale nie dla kapitana piratów Edwarda! Bo Ezronymius wrócił do piracenia, jak to czynił Ezoko, tyle że singleplayerowego (niestety) w postaci nowego Assassin's Creed 4 Black Flag . Serię Assassin's Creed rozpocząłem niefortunnie od AC2, które od razu poszło w kąt. Za to druga część - Brotherhood wciągnęła mnie jak wir. Mimo, iż była bezpośrednią kontynuacją AC2, fabularnie powinienem mieć dziurę, ale olałem to, bo skakanie po dachach bardzo mi się podobało oraz eksplorowanie Rzymu z czasów Borgiów - a byłem świeżo po książce " Prywatne życie papieży"  (Nigel Cawthorne) więc natu...

Gry, gry, gry...

Na pierwsze urodziny dostałem ekstra talię Piatnika. Do brydża. Nienawidzę gier karcianych, nawet kilka romansów z karciankami (Doom Trooper, Magic: the Gathering, Warhammer 40000) mnie nie przytrzymało przy nich na długo. Ale lubię grać. Kiedyś - w planszówki, potem w bitewniaki figurkowe (napiszę o nich kiedyś). W międzyczasie - w gry komputerowe. Do niedawna, wiodłem prawie poukładane życie, w którym wykrawałem parę godzin w tygodniu na dość zaawansowane granie w EvE-Online. A czasem też, grałem z Maksem i w gry Maksa na pececie. Z różnym skutkiem. Ile było płaczu, gdy nowa gra, owoc wyprawy z dzieckiem do marktu czy empika, albo nie instalowała się, albo nie uruchamiała się, bo potrzebna była n-ta aktualizacja sterowników graficznych. Zmora. Złamana obietnica dziecku, rozczarowanie i nerwy, a czasem przez dwie godziny walka, by grę uruchomić. Gdy ulubiona gra Maksa - Test Drive Unlimited zaczęła tak przycinać, że nie dało się grać (a o zubożeniu grafiki nie było mowy, bo malec...