piątek, 28 października 2011

Pole Walki - wciąga jak bagno :)

No... muszę powiedzieć, że mimo wszystkich obiekcji - gra mega wciąga i jest mega fajna. Wczoraj narzekałem trochę na brak celów (fragów), teraz po 3h gry mogę jedynie stwierdzić - MYLIŁEM SIĘ :). Ostatni mecz zakończyłem z k/d = 11/2 (!), co nie byłoby możliwe przy współudziale kogoś dobrego za kierownicą czołgu, bo ja siedziałem przy karabinie maszynowym.

Natomiast walki na piechotę - tu się pochwalę: używam tylko karabinków M4A1, AKSU-74 (powoli zastępowany przez SCAR), jedyne przyrządy optyczne to.... muszka lub kolimator i w jednej rundzie - 5 headshotów w serii :D. Z czego połowa zrobiona pistoletem. Snajpowaniem nie mam zamiaru się 'skalać', więc klasę recon omijać będę szerokim łukiem.

Andrzej, przestań grać w kampanię, tylko dawaj do Sons of Gehenna!

czwartek, 27 października 2011

Pole Walki czeka! Synowie Gehenny, c'mon!

i tyle w temacie :) Mimo ambiwalentnych uczuć (bo ZA MAŁO LUDZI!!!! 24 graczy zamiast 64 to pomyłka jakaś przy mapach większych niż te w MAG, a tam hasało 256 ludzi!) - gra wciąg.

Pluton "Sons of Gehenna" otworzył swoje podwoje i rekrutuje - Maciek, Andrzej, nie stać, nie czekać, wbijać mi sie na hardcore'a!! (i każden kto jest na PSN też :D)

Gra urzeka mnie tylko w trybie hardcore.

Hooah!

niedziela, 23 października 2011

iPad: the Battle for Wesnoth - the Dark Hordes


Kiedyś na mojego iPada trafiła strategia turowa, którą znalazłem bo "była podobna do Warlords i Heroes of Might and Magic". Ale dopiero teraz, gdy moja latorośl okupowała komputer, a małżonka - TV, ja nie mając nic innego do roboty zacząłem sprawdzać gierki które mam na iPadzie. I... wsiąkłem. The Battle for Wesnoth: the Dark Hordes okazało się grą, którą bardzo, bardzo szukałem.

Tak jak kiedyś, proste Warlords (na Amigę) spowodowało wiele bezsennych nocy, tak i teraz tego rodzaju strategia spowodowała, że pojawił się znów "syndrom jeszcze jednej tury". W tej chwili robię 3cią kampanię i oderwać się nie mogę.

Fabularnie - to fantasy. Rasy elfów, ludzi, nieumarłych, orków i pewnie jeszcze wielu innych, których jeszcze nie spotkałem, dzień i noc toczą krwawy bój o władzę nad Wesnoth.

Mechanika jest prosta: wysyłaj kolejne jednostki do boju, nowe rekrutuj, ale też dbaj o to, by mieć za co rekrutować - kontroluj okoliczne osady, bo to one dostarczają hajs. Każdy hex terenu ma swoje bonusy i kary do poruszania się, walki, obrony jednostek. Dzień i noc - mają również wpływ na jednostki: dobre lepiej walczą w dzień, a te o charakterze chaotycznym - dla nich noc jest stworzona.

Jednostki w walce zdobywają doświadczenie, które później procentuje ekstra właściwościami jednostki klasy weteran. By leczyć oddziały po walce, możemy je przemieścić do najbliższej osady (i dać jej odpocząć parę tur) lub wynająć kapłana/medyka, który leczyć będzie nasze oddziały w polu. A gdy scenariusz skończy się zwycięstwem, jednostki które przetrwały mogą towarzyszyć nam w kolejnej rozgrywce!

Wszystko to, oraz niska cena samej gierki spowodowały, że... szkoda czasu na pisanie, gdy TAM czeka twierdza do obrony, bo wojna w Wesnoth trwa!

piątek, 14 października 2011

Czasu mało

i tak na dzień dzisiejszy wygląda mój multiplayer w Killzone 3 ;)

W międzyczasie od ostatniego wpisu zdążyłem:
- skończyć kampanię singlową Killzone 3
- zrazić się do Battlefielda 3 - uruchomiłem betę, i stwierdziłem, że to brzydka grafika (przesiadka z KZ3!), camp-fest, i wogóle.. za długa rozgrywka
- zrobić 7 epizodów kampanii singlowej Call Of Duty Black Ops
- zrobić początkowe misje w kampanii singlowej Resistance 3
- odpalić tryb multiplayer w Resistance 3 i się w nim zakochać
- pograć w multiplayerze KZ3 i potwierdzić, to, że w tym sezonie lubię szybką rozgrywkę :)
- wpaść na pomysł pogrania w Call Of Duty Black Ops na... PC.

Jak mi pójdzie? Wkrótce!!

EvE Online leży i kwiczy (zmieniam skille tylko) i narazie nie wiem kiedy będę miał chęć na powrót "into space".

A czas... tego mam najmniej :/