Pieski stróżujące

poniedziałek, czerwca 02, 2014


Zarzucił mi ostatnio naczelny maruda, że moje niedawne wpisy są miałkie, i nie piszę w co "inwestować" by się dobrze bawić na PS4. Że brakuje mu recenzji i dynamicznych opisów innych, niż "sięgam po kolejną grę z półki wstydu". Oczywiście oponowałem, albowiem ostatnie wpisy były o grach nowych i o ile o Bound by Flames chciałbym zapomnieć, o tyle od dwóch piaskownicach - Infamous Second Son i Watch_Dogs - bynajmniej, Więc drogi czytelniku, z braku EvE pod ręką (ale powiem Wam z sekrecie, że myśl by polatać gdzieś mi się tam kołacze!) recenzje będą o życiu w innych otwartych światach, w które warto zainwestować bo return of investment leży w miodnej giercowności tychże.

W ten weekend, to jednak pieski wygrały moją uwagę. Wcześniej pograłem trochę w Infamousa i Delsin zyskał praktycznie wszystkie moce potrzebne do wykonywania porządnej rozpierduchy (tak, w tej odsłonie gry jest częściowa zniszczalność środowiska!) i wtedy postanowiłem wrócić do Chicago. Jak okazało się, niezgorszą rozpierduchę można robić i w Watch_Dogs - samochody w czasie kraksy dosłownie rozrywają się na części. IMHO, model jazdy, przez wielu krytykowanych nie jest zły. Przy odpowiedniej prędkości, zahaczenie o coś równa się pięknemu piruetowi z gubieniem różnych części auta po drodze:


Na powyższym obrazku starałem się uchwycić to, czym WD zachwyca - bogactwem szczegółów i detali oraz rozmachem ruchu ulicznego. Wreszcie jest sandbox, w którym świat naprawdę żyje! Gdy ruch uliczny wygląda jak ruch uliczny, z korkami, ze sznurami samochodów jadących jeden za drugim.


Tak, tutaj po chamsku wbiłem się w środek korku by wjechać w uliczkę po drugiej stronie.


Każdy z samochodów w WD ma "bogate wnętrze", a dbałość o szczegóły jest taka ja ma być. Dla przykładu - trójwymiarowe felgi i odwzorowanie bardzo wielu szczegółów wnętrza i zewnętrza pojazdu - to jest to co mnie zachwyca najbardziej. Na poniższym obrazku "wgniotki" na dachu już były (pewnie gradobicie), gdy przejąłem samochód z pobliskiego parkingu, ale już otarcia na lakierze są moją zasługą. Nie wiem czy pamiętacie post o Gran Turismo 5 ("diabeł tkwi w szczegółach")? Bo w WD miejscami mam podobne odczucia ;)




Tyle o samochodach. Swoją drogą, wreszcie jest gra z jazdą arcade'ową na PS4 :) a WD rozpieszcza na wieloma widokami, wliczając ten z wnętrza pojazdu, którego osobiście nie lubię, bo ogranicza mi kontrolę nad pojazdem. Widok ze zderzaka daje radę (tylko tak jeżdżę w motorstormach, bo najdziksze ewolucje wykonuję i przyjeżdżam pierwszy), choć wolę klasyczny - zza pojazdu. Niektóre bryczki są klasycznie fajne i chcę je oglądać w akcji.

Czym poza samochodami może przyciągnąć WD ludzi, którzy na PS4 grają dotychczas w jedną grę? I już na Helgan patrzeć nie mogą? Poniższe zdjęcie wcale nie sugeruje, że poza autami, kolejnym atutem gry są choppery (ścigacze też są), choć do środków transportu należy dodać jeszcze kolejkę miejską, łodzie, kutry i nawet większe statki (!). Nie miałem okazji polatać statkami powietrznymi, za to zaliczyłem już parę ucieczek wodą i w wodzie. I wiele misji pobocznych oraz fabularnych.


 Jednym z typów misji jest jak widać wyżej dostarczanie pojazdów (w sumie dosyć wymagająca, bo składa się z serii połączonych dostaw, które trzeba wykonać w czasie). Ale to akurat jest takie sobie. Lepsze misje kryje miasto. Na załączonym niżej obrazku - fragment mapy i to terenu, gdzie część misji już wykonałem. Każdy punkcik to coś wartego uwagi, a dzięki temu, że ludzie mają wiele sekretów, poprzez hackowanie możemy znaleźć sobie sporo ciekawych rzeczy do roboty: od wykrywania i zapobiegania przestępstwom, poprzez misje związane z infiltracją gangów (likwidacje, upokarzanie członków gangów) poprzez przeszkadzanie w atakach na konwój czy zabawę w kuriera. Oraz pierdółki w stylu "cyfrowych odlotów" tj. kilka gier w wirtualnej rzeczywistości (ja grałem w Madness, to swoistego rodzaju carmageddon w którym Chicago zmienia się w przedsionek piekła, a nasz bohater samochodem rozjeżdża demony) czy miejskie hot-spoty, które poza grami w rozszerzonej rzeczywistości (Cashrun, Space Invaders i inne) zapoznają nas z oryginalną (lub wymyśloną) historią Chicago, przy okazji będąc oknem do kontaktu z innymi graczami (burmistrz, zostawianie i odbieranie podarków). Z gier w grze grałem w Cash Run - coś jak platformer, tyle, że biegamy wśród ludzi zbierając wielkie cyfrowe monety i wystrzegając się wielkich cyfrowych duszków oraz w space invaders, gdzie wielkie cyfrowe robale wyskakują z tunelu pod-przestrzennego wprost na ulicę, a my bohatersko odpieramy kolejne fale. Dużo tego jest (hazardu i innych pierdół narazie nie ruszałem).

 
Nasz bohater, to taki assassin (widać mocno nawiązania w strukturze gry do serii AC), który walczy ze złem. Ale też musi z czegoś żyć, więc hackowanie przechodniów po to by skroić im kasę z karty bankomatowej to jedno z naszych stałych źródeł dochodu. Mała cena za to, że w mieście pojawił się "batman" ;) Podobnie jak w AC, tu, odblokowujemy poszczególne części miasta wykonując ataki na siedziby ctOS (lokalna cyber-władza) oraz włamując się do wież przekaźnikowych. Daje nam to dostęp do nowych zadań i miejsc w odblokowanej właśnie dzielnicy. Sporym źródłem informacji są włamy do sieci budynków mieszkalnych lub archiwów ctOS'u i podglądanie i podsłuchiwanie mieszkańców. Prawdziwy cyber!


Samo Chicago - nie wiem na ile odpowiada realnemu, ale jako teren gry robi bardzo dobre wrażenie. Jest piękne jesienią (swoją drogą, dzieło miało wyjść w listopadzie, więc byłoby jak znalazł). 


 AI jednostek, z którymi przyjdzie nam walczyć albo się ścigać (ich ścigać, lub nas ścigać) jest wysokie. Nie zachowują się głupio, jak w AC - tu trochę dokręcili ich inteligencję, więc nie jest łatwo. I czasem styl one-man-army (mimo szerokiego arsenału) się nie sprawdza i tu przychodzi z pomocą główny aspekt gry, czyli hackowanie wszystkiego co się da. Moim ulubionym hackiem "drogowym" jest wysadzenie rury z gorącą parą, która biegnie pod jezdnią. Efekt jest spektakularny! I fajnie wygląda:


 A tu wybuch na drodze w innym miejscu.


 Wracając do aut - najlepszym sposobem zdobycia auta jest zadzwonienie do dostawcy lub pobranie auta zaparkowanego. Wyrwanie samochodu wprost z drogi, jak to ma miejsce w GTA, to proszenie się o kłopoty. Świadkowie zaczną dzwonić po policję, więc pościg gotowy. A nasz bohater jest bohaterem, nie złoczyńcą, więc wymagajmy od niego bardziej subtelnego podejścia niż krwawe rozboje. Dostawa aut (a mamy ich sporo) trwa szybko i wystarczy przejść się spacerkiem.


Nie miałem jeszcze okazji grać w dedykowane tryby multiplayerowe, ale w normalnej grze od multiplayera nie uciekniemy. W pewnym momencie pojawia się możliwość interakcji z innymi graczami: oni hackują nas, albo my hackujemy ich. Dodaje to pikanterii grze i w ten tryb możemy wskoczyć od razu (albo on nas zaskoczy), gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy! Śledzenie innego hackera to bułka z masłem. Gorzej gdy on chce nas zhackować. Wtedy mamy ograniczony czas na zlokalizowanie go w okolicy (a może być wszędzie, bo wygląda jak normalny przechodzień) i wyeliminowanie (w momencie gdy dopadniemy kolesia, gdy zhackował nas w 99% to prawie słychać soczyste "noż kurwa, tak niewiele brakowało!!!". I vice versa - gdy my mamy zadanie zhackować kogoś innego. Wtedy trzeba wczuć się w rolę NPCa i udawać, ze nas nie ma :) Taka zabawa dostarcza masę adrenaliny, szczególnie gdy ofiara się miota wokół nas, biega szukając... i nie widząc. NPCe wtedy pomagają, bo jak jeden się rzuci do biegu, to nasz przeciwnik myśli, że to my. Może nagram kiedyś taką rozgrywkę.

Recka zrobiła się trochę przydługa, a mam wrażenie, że opisałem ledwie niewielką część gry. Nadrobi się ;) bo gra naprawdę wciąga. I jest to typ gry, który najbardziej lubię. Poza tym bohater nie jest gangsterem, a postacią pozytywną. O ile śmieszne i zabawne Saints Row 2 było grą mega grywalną, o tyle GTA 4, 5 oraz głupie Saints Row 3 nie zdobyły na długo mojego zainteresowania. Reasumując - WD, to Assassin's Creed, tyle, że bohater nie ma małpiej zręczności ;) 

Warto!

Co z ISS, spytacie? Nic :) wrócę, jak się zmęczę W_D!

Mogą Cię zainteresować...

2 komentarze

  1. W końcu porządny wpis, a nie babskie rozterki "w co ja teraz zagram" :-)

    Pamiętam, że czytałem recenzje WD kiedy się ukazało i tam autor narzekał, że grafika jednak odbiega od zapowiedzi z targów. Ale nie pamiętam dokładnie czy dotyczyła ona wszystkich platform czy tylko jakiejś konkretnej.

    Na Helganie faktycznie nudą wieje, to już nie to samo co KZ3 czy KZ2. Schrzanili sprawę. Ale teraz zaczyna się sezon wakacyjny, są też inne rozrywki niż konsola ... na przykład EVE :-).
    A po wakacjach Destiny (09.09) i to jest pozycja z mojej listy zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  2. true, true.... :) odkąd sięgam pamięcią... ten okres, to EVEokres ;)

    OdpowiedzUsuń