niedziela, 21 listopada 2010

Siedmioletni animator

Moje dziecko (prawie 7 lat) zaskoczyło mnie przy śniadaniu tekstem: "tata! Chcesz zobaczyć filmiki z lego jakie zrobiłem bez użycia rąk?". No i mi pokazał. Zatkało mnie:


Pytam się - jak on to zrobił. Odpowiedział, że tak jak na youtubie i że ja mu kiedyś powiedziałem. A on po prostu kręcił krótkie sekwencje.

Przy okazji, pochwalił się jakimś super skomplikowanym poziomem w Little Big Planet. W sobotę stwierdziłem, że uwiecznię to jak on tworzy poziomy, no i coś pokażę z tego co już zrobił niedawno.

Wybaczcie surową jakość obrazu - kręciłem z ręki:


(muzyka - z Little Big Planet!)

sobota, 13 listopada 2010

A kij z tym, nawalam w BO

Złamałem się. To był impuls. A poza tym, ładnie się prezentuje z moją CZ75 :)


Call Of Duty: Black Ops pod względem graficznym wygląda jak kupa i wogóle się nie umywa do Medal Of Honor. Mam wrażenie, że jest gorzej niż w Modern Warfare 2, ale...

Pograłem wczoraj ostro. W Zork'a i Dead Ops Agent czy jak tam ta gierka się nazywa. Obie są dostępne z głównego menu Black Ops (trzeba się uwolnić z krzesła (szybko L2 i R2) i pochodzić sobie znajdując komputer, wpisać Zork lub DOA). W Zorku zrobiłem 3 kroki (gra tekstowa z 1980), w DOA dotarłem do 5tego poziomu.

Ok, na poważnie. Pograłem wczoraj ostro. W multi oczywiście, zaczynając od meczu z botami (fajny patent, bierze ksywy botów z friend listy, więc ma się wrażenie, że gra się z kumplami :D). A potem real action.

W COD'ach tryb hardcore odblokowuje się po osiągnięciu odpowiedniego levelu (tu 19), więc leciałem po kolei. I kurde... daje to radę! Szybko, poza TDM i DM, odblokowuje się moje ulubione Domination. Przy okazji zauważyłem, że skill "multi FPS" poprawił mi się generalnie, bo sumarycznie, mam jakieś k/d= 0.8:1, więc nie tylko w MoH mi tak fajnie idzie, ale w ADHD też się znajduję.

Po jakimś czasie przestaję zauważać słabości grafiki czy wąskość map i skupiam się na graniu. Nie... nie rządzę, tradycyjnie okupuję dolną lub środkową część listy, ale mi to zupełnie nie przeszkadza bo gra się po prostu zajebiście!

Zapadłem na syndrom "jeszcze jednego meczu" i nie mogę się doczekać kolejnego wieczora. Tym bardziej, że kumpel dogibał się już do 34 levelu (na PC), a kumpela pewnie już wczoraj też dawno ponad 20tką orbituje (też PC).

Pod względem broni - jeszcze nie odblokowałem CZ75, za to daję radę z klasycznym M16 i M1911. CZ75 jest moim celem oraz muszę spróbować PM63 RAK (aczkolwiek to pistolet maszynowy i nie wiem czy się w tym znajdę, bo próbowałem MP5 i mi nie szło. Zdecydowanie wolę karabiny szturmowe jako broń bardziej uniwersalną). Gram z kolimatorem, granatem, granatem fosforowym i zagłuszaczem pozycji.

piątek, 12 listopada 2010

Bitewniaki: galeria 6 nowych figurek

W weekend "Day of the Dead" strzeliłem te 6 nowych figurek i teraz są już skończone:


I w szczegółach (cyrki miałem z robieniem zdjęć, ale teraz w 90% już jestem zadowolony z rezultatów, choć 3/4 zdjęć było do skasowania ;-)).

Poniżej, granatnik oraz strzelec z Raven:


Tu, eskortują panią ze S.V.E.R:


A tu trochę za dużo światła :(, ale za to elementy scenerii w wersji "prawie skończonej"):


Strzelec(-zka?) ze S.V.E.R. (sceneria budowana głównie w oparciu o spienione PCV, których arkusze są tanie jak barszcz w castoramie, a cięcie i klejenie (SuperGlue) - natychmiastowe):


I najlepsza strona pani strzelczyni ;-)


Strzelec z Valor w kamuflarzu leśnym (taki mam plan - wszystkich Valorów w zieleniach, dorzucę im jeszcze 10tkę Catachanów, bo pasują idealnie):


Notabene, ten koleś miał kiedyś brązową zbroję i hełm, ale głupio wyglądał, więc ujednoliciłem...


...wygląd, tak, aby każdy z Valorczyków miał zbroję w jednym kolorze, a mundury to już różne wersje (wiem, na okularach brakuje ciutek białego by dać "odbicie"):



(poniższe zdjęcie jakoś ominąłem i nie zrobiłem lepszego ;/)


A ten koleś to ciężkozbrojny Raven (mundury Ravenów to styl "zimowy" (szaro-niebieski) i czarny (na siły specjalne)). Wiem, nie wyszedł mi hełm, ale poprawiać już nie będę:




Co w planach? Dokończenie tej czeredy, która była na zdjęciach w różnych stadiach pomalowania (WIP). SVER - mam część zdublowanych figurek, więc dostanie też mundury letnie (konkretnie - brunatno-zielone).

Dalej - czeka kilka figurek do Ravenów (czarni) - jeszcze nie posklejani. No i te 10 figurek Catachanów, którzy są jeszcze w sklepie.

Narazie, wszystko ląduje w mini-wystawce i zdobi ścianę w przedpokoju :D

piątek, 5 listopada 2010

LEGO 4 Dead - fotoopowiadanie ;-)

Pewnej listopadowej nocy, nad Łodzią szalała wichura. Zacinał deszcz, który mimo to, nie gasił płonących tu i ówdzie wraków samochodów. Z pobliskiego cmentarza wyruszył dziwny korowód:

Marlenka, wracająca z konwentu fanów Star Wars, w porę dostrzegła dziwne postacie (ratując swe życie) i właśnie sobie zdała sobie sprawę, że miasto wygląda cokolwiek dziwnie.

Donek, Bronek, Jolka i Asia w porę zauważyli niebezpieczeństwo i postanowili stawić mu czoła! Dobrze, że Bronek był zapalonym myśliwym, więc strzelba zasmakuje dziś innego mięsa. Jolka, jako policjantka, drżąc na całym ciele po raz kolejny sprawdziła, czy celownik na jej MP5 nie stracił ostrości. Donek niepewnie dzierżył dubeltówkę po dziadku.


- Bronek! Brooonek! Mam tylko sześć ładunków! - Donek szepnął, drżąc na całym ciele. - Ich jest za dużo...

Asia zerknęła na niego z ukosa, poprawiając uchwyt na rękojeści krótkiego S&W.357 Magnum. - Weźmiesz mój toporek, Młody!


I rozpoczęło się - wściekła kanonada i potępieńcze wycie nieumarłych. Po drugiej stronie skrzyżowania, zdjęta zgrozą Marlenka nie mogła się ruszyć. "Uciekać... muszę uciekać!"


Donek miał pecha. W decydującym momencie ta feralna, stara rura się zacięła! Matka mówiła, że po każdym strzelaniu, dziadek zawsze z pietyzmem czyścił swoją dubeltówkę, bo osad z prochu mógł powodować korozję. Teraz, Donek przeklinał siebie na czym świat stoi.

Zombi, śmierdzące nieszczęściem jak siedmiodniowa padlina, w dziwnym zawadiackim kapeluszu rzucił mu się do gardła. Donek przez chwilę pomyślał, że to Freddie Kruger, a może Indiana Jones? Nie dowiedział się nigdy.


Bronek oddał pięć strzałów i właśnie zamierzał przeładować sztucer, jego chlubę i dumę, gdy potężne szarpnięcie wyrwało mu broń z ręki, a później nieumarły w pomarańczowej kurtce odgryzł mu rękę! Zamroczony, nie zauważył na wpółrozkładającej się kobiety, która potężnym ciosem swych szponiastych rąk zbiła go z nóg.

Wycie i strzały pistoletu maszynowego Jolki ucichły w jednym momencie, gdy dwa umarlaki rzuciły się na nią z obu stron, powalając dziewczynę na mokry bruk chodnika.

Marlena widząc to, prawie przegryzła sobie dłoń do krwi. Nieświadomie, by powstrzymać szloch, który bezgłośnie wstrząsał jej ciałem. Powoli zaczęła cofać się w mrok. Uciec!

Smith & Wesson Asi oddał 6 morderczych dla zombiaków strzałów i nim dziewczyna zdążyła pomyśleć, że "mordercze dla martwych" to jakiś chory eufemizm jest, zaprawiła siódmego toporkiem. Już chciała z triumfem krzyknąć do Donka "patrz, szczęśliwa siódemka!", gdy zobaczyła ciało chłopaka rozszarpane, a nad nim pożywiające się jego mięsem zombie!

To odebrało jej na chwilę sił. I nadzieję, że wyjdą z tego cało. Niestety, dawny, przedwojenny listonosz Anzelm Wróblewski, zmarły w wyniku rany postrzałowej klatki piersiowej, w marcu 1941 roku, przekreślił plany Asi rzucając jej się na plecy i wgryzając tak głęboko w szyję, że zdekapitował dziewczynę.


Bronek gasnącymi oczyma wpatrywał się w ciemne niebo nad Łodzią. To nie tak miało być... nie taaaak...

Kruk siedzący na latarni ulicznej ze spokojem wpatrywał się w szalejącą poniżej orgię zniszczenia i szaleńczą, krwawą ucztę. Gdy mieszkańcy cmentarza sobie wreszcie pójdą, on dopadnie skrawków mięsa i gdy zaspokoi swój głód, zaniesie też swoim dzieciom.


Ezronymius
Łódź, 5 listopada 2010

PS: Lego to wynik zabawy dziś z Maksem klockami, a opowiadanie... początkowo miało to być krótkie foto story, a wyszło - długie foto story :-)

czwartek, 4 listopada 2010

Przyznałem sobie medal, Medal of Honor, za wysokie k/d!

[uwaga: wpis zawiera filmy, których Google Buzz nie wyświetla! Trza kliknąć w bloga]


3 dni prawie mnie dręczyło wirusowe zapalenie układu pokarmowego. Masakra! Słabość ogólna, nudności i ból mięśni nie do wytrzymania. Oraz 20h snu na dobę. Na szczęście, wróciłem do życia tak mniej więcej dziś :)

I do grania. Konkretnie w shootera, którego wybrałem na jesień. Już byłem o krok od CoD:Black Ops (bo w multi są pistolet CZ75 oraz polski PM63 RAK), ale dzięki pewnym recenzjom... postanowiłem wzbogacić Electronic Arts i kupić "Medal Of Honor" (to było w zeszłym tygodniu, grę inno zaczałem, potem było Halloween, Day of The Dead no i Dziady, w które dopadło mnie choróbsko).

Kumpel rzucił tekstem, bym nagrał swój pierwszy mecz w multi, co uczyniłem, choć nie dokońca mi wyszło. Otóż, gra mi się zawiesiła, kiedy osiągnąłem niesamowite jak na swoje możliwości k/d = 2/3 :-), a biorąc pod uwagę, że mimo iż gra jest na tym samym silniku co Bad Company 2, mimo to ma inne obłożenie klawiszy na padzie (nic nowego - każda gra ma inne), więc w sumie spodobało mi się. Oczywiście, będąc maniakiem trybu "hardcore" (brak kamery śmierci, mapy oraz można zastrzelić swoich) odpaliłem od razu ten, mimo mało zachęcającej liczby graczy (gdzieś ok 1200 w danym momencie).

Pierwszy mecz w multi

W filmiku podłożyłem "semicką" muzę rodem z Izraela ;-) Orphaned Land "Thee By The Father I Pray" oraz mini komentarz:

(sorry za jakość... niestety nagrywam na kamerce DVD, potem to konwertuję do WMV, a i tak daily/tube robi z tego coś takiego). 

Kolejny mecz był już lepszy - atak typu "Rush z BC2" (atakowanie celów czy jakoś tak), gdzie grając US Rangersem zrobiłem k/d = 16/23. W grze rzeczywiście roi się od kamperów, ale od czego jest myślenie taktyczne, którego człowiek nauczył się grając w SOCOM, MAG czy BC2 na hardcore! (btw, nie umiem grać a'la "skoczek ADHD" więc w CoD:WaW w normalnym trybie jak niedawno pograłem zdobyłem całe k/d = 0/20 jeśli nie więcej; jedynie w hardcorze mam jakieś szanse i coś ustrzelę zanim zginę).

Wracając do kamperów - kolesie tak ufają zasięgowi i swoim snajperkom, że rzadko wpadną na to, że ktoś może ich obejśc, od osłony do osłony, pochylony, bez zwracania na siebie uwagi i załatwić od tyłu. Film z tego miał być, ale nie będzie, bo dzięki psikusowi Window Movie Maker 2.6 - godzina pracy poszła w pizdu.

19 do 10

Trzeci mecz też się nagrał i ten, postanowiłem złożyć od nowa (w innym programie, bo WMM też mnie załatwił :( ). Bo dumny jestem z tego co udało mi się ugrać :-). K/d = 19 / 10!

W tym filmie znów Orphaned Land z dwoma utworami "Norra El Norra" oraz "El Meod Na'ala" (metal po hebrajsku... Talib... tj. "siły przeciwne" nie powinny się boczyć, dla mnie muza idealnie pasuje do klimatu, ale jak kto zna "metal po arabsku" - to chętnie ;-)):

I podobne sukcesy zdarza mi się odnosić mniej więcej w co drugim meczu (ostatnio 11/10, 17/10, 13/9) przez co "tzw. element frustracji" jest tutaj bardzo niski (bo jest sukces!). Sumarycznie, zamiast biednego 0,5:1 (KZ2) czy 0,66:1 (BC2) mam jak narazie 0.82:1 (o zgrozo! było więcej ;-)) przy 4,5h gry.

Klimat

A sama gra ma klimat który lubię - Bliski Wschód. Spalone słońcem tereny (niedawno obejrzałem serial "Generation Kill" [HBO] o II wojnie w Iraku - REWELACYJNY!! - mojej żonie też się podobał), muzyka przypominająca jako żywą tę z Socom Confrontation czy wreszcie warstwa dźwiękowa pobijająca tę z Socom (i w MoH można na słuch rozpoznawać rodzaj broni więc i wroga).

Graficznie, wg mnie jest lepiej niż Modern Warfare 2 i Bad Company 2. Przede wszystkim świetny klimat robią wnętrza domów, które nie są tak puste jak te w BC2 (jakieś koce, miski, dzbany, czasem włączony TV). W powietrzu latają jakieś śmieci, pył, dym, ogień wygląda ogniowo, a wybuchy - odpowiednio, eee... naturalnie, czyli więcej pyłu niż ognia. Za to dźwiękowo - jest to zdrowe pierdolnięcie, aż zęby dzwonią.

Pod względem map, bywalcy BC2 i MW2 będą zawiedzeni. Gorąco, duszno i pustynnie (identycznie jak w Socom) i mi się osobiście bardzo podoba taka jednostajność miejsca akcji (i tak w BC2 zawsze grałem w pustynne mapy Arica, Atakama czy ten port, jak mu tam było...). Co prawda jest jeszcze mapa ze śniegiem, ale nie widziałem. Map jest niestety całe 8. W trybie hardcore nie ma jak wybierać, bo lecą w kółko misje - a to kontrola obszaru (w MW2/BC2 - domination), a to szturm (deathmatch drużynowy), a to misja bojowa (wspomniany wcześniej rush). W sumie, jak w opcji kocioł w MW2. Nie jest bynajmniej nudno, mecze trwają średnio po 15 minut.

Pełna lista lokacji

1. Wioska Garmzir - to ta z pierwszego filmiku (bo dłuższym graniu - lubię)

2. Dolina Helmand - to ta z drugiego filmiku (mimo, że mocno kamperska - lubię, choć gram tylko jako "commando" czyli z bronią AKS74U/M4A1 i pistoletem (Grach 443 "Tarik"/Baretta M9)

3. Bazar Kandahar - lubię, tu trzeba się ostro kryć, ale ścieżek podejścia do snajperów jest bardzo dużo
4. Baza Kunar - zwarta lokacja, nienawidzę jej osobiście ;-) bo jest takim "Krwawym Kanałem" z Killzone 2 (testowałem tam shotguny - sprawdzają się rewelacyjnie, choć wolę karabinki)

5. Obóz Diwagal - coś jak Helmand, miła, górska osada, jaskinie, płonący HMMVEE...


6. Ruiny Kabulu - drugie duże miasto, jak Kandahar. I tego właśnie mi brakowało w BC2!

7. Lotnisko Mazar-I-Sharif - łoj, to wymiata zupełnie. Przedpole usiane wrakami czołgów T-55 i T-72, samolotami MIG-21 i helikopterami MI-8 i MI-24. Swojsko, jak Czernobylu :-) Na tej mapie zdobyłem raz k/d=17/10... 


8. Góry Shahikot - wyjątkowo zimno, osobiście - nie trafiłem jeszcze na tę mapkę.

Broń

Mam chyzia na punkcie broni i to właśnie przez nią początkowo MoH po recenzjach z bety mnie odrzucił ("strzelam z kałacha i nie ma odrzutu!"). Potem, gdy poczytałem trochę o karabinach, dowiedziałem się, że m.in. kałach w wersji "specnaz", czyli AKS74U to karabin na amunicję 5,45mm x 39 mm, czyli praktycznie "bezodrzutową". I to był punkt zwrotny - pomyślałem "tak ma być! Producent gry zrobił dobrze, to gracze się mylą!". Co prawda jest też AK47, który kopie (ale nie tak jak np. helgańska szturmówka), lecz czuć to dopiero przy pełnej serii. 

Ja skupiłem się jednak na graniu specnazem, tj. komandosem i korzystam z uroków M4A1 i w/w AKS74U. Z kolimatorami, czasem z tłumikiem, ale raczej bez. Fizykę oddano w grze wzorowo - nie ma tej balistyki co w BC2, która tak naprawdę nie trzyma realnych wymiarów. Realnie, to zasięg karabinu piechoty to zdrowe 300-400 metrów, co wiadomo, w grze działamy na dużo krótszym dystansie. Podobnie jest z pistoletami - tu, strzelanie na dalekie dystanse to raczej loteria już jest, ale nie oznacza to, że pocisk nie przeleci tych  stu metrów.

Snajperki nawet nie tknąłem i nie zamierzam się tym skalać. Za to, z ciekawością sięgnąłem do shotgunów z amunicją typu "breneka" (zamiast śrutu jest jednolity pocisk). Mocna rzecz, choć trzeba trafić za pierwszym razem.

Czekam, aż mi się odblokuje karabinek FN P90 (i to by było na tyle jeśli chodzi o ścieżkę broni - pod tym względem, wszystkie pozostałe gry mają dużo lepiej).

Podsumowanie

W samej grze nie ma podziału na podzespoły (jak w BC2). Nie ma liderów, nie ma mobilnych respawn pointów. Za killstreaki wpadają - samolot zwiadowczy (UAV, jedynie wtedy w trybie hardcore pojawia się mapka z radarem), moździerz i atak rakietowy. Podobno jeszcze jakieś ulepszenia obrony czy zdrowia. Nie ma medyków i inżynierów. Nie ma pojazdów, poza wozem pancernym na niektórych mapach. Są jedynie trzy, bardzo podobne do siebie klasy - strzelec, komando, snajper. Za to jest klimat.

Klimat prawdziwej walki pozycyjnej, podchodzenia się nawzajem, gdzie każdy sprinter-ramoboid czy inny runner-gunner nie ma szans, bo nawet najszybszy bieg przegra z kulą ołowiu poruszającą się z prędkością 300 m/s. Bez osłony nie pożywiosz, a budiesz pogib. Czy jakoś tak ;-)

Nie brakuje mi teamu, ale nie przeczę, że byłby przydatny i to bardzo, szczególnie, że wiedzy o pozycji przeciwnika jest niewiele (nawet w chwili śmierci). Za to przydaje się zmysł obserwacji. Płomień i dym z luf często zdradzą pozycję, choć w większości przypadków, na reakcję jest za późno ;-) I to motywuje do zemsty. Podejść kolesia tak by go załatwić, najlepiej nożem lub pistoletem.

Czasem śmiać mi się chcę, jak obłażę pół miasta i widzę przed sobą 3, 4 kolesi skupionych, ze snajperkami, plecami do mnie. Wtedy okazuje się, że granat już zużyłem i zostaje decyzja - szybka seria, czy precyzyjnie pistoletem?

Dobranoc.