Walki, walki, walki... ja chcę jeszcze raz!!! :)

niedziela, stycznia 13, 2013

Phantasm


Pierwsze latenie Phantasmem, na którego wywaliłem 180 baniek było ok. Doszło do walki, i jej rezultat był taki:

ale straciliśmy Moę.

Swoją drogą tych 3 Redeemerów nie zauważyłem ;) ba potem dwa zalockowałem (były dla mnie neutrealne), ale po ksywach się zorientowałem, że to nasi. Po ustawieniu niebieskich plusów było już ok.

Sokole Oko na eve-centrala.com.pl pisał, że Phantasm to statek, który obraca się z gracją pijanego słonia... i rzeczywiście tak jest. Orbitowanie, czy align to jego pięty achillesowe. Więc stosowałem swoją główną taktykę, czyli z butami na ryj.

Dało radę w małej walce z krążownikiem Tech 3 klasy Loki na wrotach - obrabialiśmy go we dwóch ciężko otarczowanym Broadswordem i moim Phantasmem. Redeemery nie skakały, czekaliśmy aż koleś wezwie posiłki co nie nastąpiło. Twardziel Loki odczekał aż dostał ostro po tarczach i de-aggrował (przestał do nas strzelać), poczekał minutę i skoczył na drugą stronę wrót. Redeemery niezłapały go, o ile kojarzę, chyba że było inaczej. Tak czy siak, było po zabawie...

Zadokowałem we wrogim hi-sec, dosyć daleko od domu (system Amo). Dzień później, próbowałem wrócić przez low-sek, ale w systemie Resbroko, na wrotach do systemu Hadozeko rozłożył się obozem gang piratów w krążownikach i ciężkich krążownikach. Jedyna droga przez low-sec była nie dostępna. Pozostała trasa przez hi-sec, w tym 3 systemy o bardzo wysokim bezpieczeństwie 0.9, 1.0, 1.0. Ezoko ma od jakiegoś czasu zakaz wstępu do systemów dużo niższych klas bezpieczeństwa, nawet 0.5... więc w hi-seku gonią mnie wszyscy - lokalna policja, floty NPCów (bo wrogowie), a nawet mogą atakować co sprytniejsi gracze, bo mam wielki czerwony celownik wypisany na burcie statku: SHOT ON SIGHT!

Ale ja miałem bardzo dobry humor. I nie pomny tego, że Phantasm to ciężka, kolczasta słonica, więc obraca się jak pijana balerina (albo odwrotnie ;)), nie miałem też pod ręką nano-fibrów, które zwiększyłyby zwrotność mojego statku i ... postanowiłem zaryzykować mój najdroższy statek, na rajd po hi-sekach :D

Śmiesznie to wyglądało, gdy przylatywałem na wrota - tuż za mną dolatywała najpierw policja (security), a potem wojsko (military). Grube pancerniki, krążowniki i fregaty przechwytujące. Raz, złapała mnie sieć spowalniająca (dobrze, że nie warp scrambler, bo byłoby po mnie), za co podziękowałem, bo to...umożliwia szybsze wejście w warp ^_^


Oczywiście, doleciałem do bazy w Gultratren bezpiecznie!
Czyli wolna krowa potrafi, ale tak po prawdzie, gdyby na mej drodze (a leciałem przez gęsto zaludniony system Hek, między innymi) pojawił się kumaty gracz w szybkim lock'erze... byłbym martwym phantasmem.

*

Uskuteczniam też walkę sam vs wszyscy... 


Najpiew wsiadłem w niszczyciel Corax, który służy głównie do uciekania ^_^. Wbiłem na small military complex w systemie Arnstur, rozwaliłem NPCowego destroyera który tam był i czekam. W skanie, na bramie widzę czai się fregata Breacher oraz niszczyciel tej samej klasy co mój. Adrenaline rush... breathe control i zaczęło się. Gdy ja "uciekałem" od wejścia, oni wskoczyli. Byli ode mnie 30 km i dawaj w pogoń. Pierwszy w zasięg wszedł breacher, i to w niego poszły pierwsze salwy. NIESTETY, był za daleko, bym złapał go na punkt i koleś zaczął w panice uciekać, gdyż salwy moich rakiet dalekiego zasięgu, z głowicą kinetyczną najpierw zeszredowały mu tarcze, potem zrobiły piercing w armorze, wreszcie zaczęły demontować mu strukture. Przepalałem oszczędnie, musiało starczyć na Coraxa. NIESTETY - zamiast pufnąć, uciekł z JEDNYM (1!!) paskiem struktury, cały był na czerwono, psia krew...

Poświęciłem więc uwagę całą swą niszczycielowi, który już mnie zdrowo pocharatał. Więc mu zacząłem odpłacać. Więcej niż on mi!! I zaczął się wyścig. I nastąpiło pufff! Ja micha się cieszy, sekundę później drugie pufff... WTF.. jego salwa mnie rozsmarowała i zostały dwie kapsuły ^_^

Szybko więc po nowy statek. Patrzę, w hangarze mam fregatę szturmową klasy Hawk, statek którym jednak nie umiałem latać. Stwierdziłem, że albo wóz albo przewóz. Będąc już w statku, wbiłem z powrotem do Arnstur. Nie chciało mi się czekać, więc widząc tego Breachera który mi uciekł na novice plex'ie, zaryzykowałem skok na bramce, licząc, że fregata nie jest w środku i go złapię na wrotach. Assault Frigates are not allowed :( więc to była jedyna szansa.

I okazało się, że miałem czuja. Tyle, że zamiast breachera, pojawił się tam thrasher... wrogi, więc zaczęliśmy się tłuc. Wiedziałem, że za chwilę skoczy mi na głowę reszta jego murzyńskich kolegów. Po chwili miałem na głowie 2 niszczyciele i trzymającego się poza moim zasięgiem Breachera. Niestety, experymentalny fit na moim hawku zdał się psu na budę. Jedynie:

... przegoniłem thrashera, który uciekł na głębokiej strukturze (wyszedł mi z zasięgu bo nie miałem żadnego napędu).
... nie mogłem zrobić manewru "procy", by trafić bliżej breachera. Trzymał się na 19-21 km i robiłem mu NIC. Do procy potrzeba MWD.
...niszczycielowi dronowemu klasy Algos zdjąłęm tarcze i trochę armora. I może dronę lub dwie.

...a potem mnie zajebali.
W sumie, nieźle jak na statek bez napędu i gorszym niż mój niszczyciel zasięgiem ^_^
2xEzoko vs 4x minmatar + NPC

*

...oraz walkę w teamie!

Godzinę później...
uskutecznialiśmy sobie gonitwy po plexach z minmatarską milicją. Takie gierki kto kogo dopadnie, kto komu ucieknie. W różne statki, ze średnim powodzeniem:

kestrel kill

Killmail wiele nie mówi - ot 3 kolesi pojechało 1! Ale jak spojrzycie na screen poniżej, to wszystko się wyjaśnia:


... 4 pomarańczowych i tylko nas 3! Te dwa neutreale, to chyba się nie mieszały.

*

Czy da się powalczyć mając 5 min?

Da się ^_^ Wczoraj zalogowałem się tylko po to by zmienić skilla i "dawaj kto może, przed stacją, zaraz spalę gunny!!!!". Więc wrzuciłem się w krążownik klasy Omen i wydokowałem. Patrzę, nasi napierdalają się przed stacją z piratami i minmatarczykami. Obrałem za cel wpierw battlecruisera klasy Myrmidion, a potem jak uciekł, to minmatarską fregatę szturmową.

Padła! I droga była...

Piracki myrmidion wrócił i... zatakował minmatarczyków! Więc nagle była walka na trzy fronty, aczkolwiek obie milicje, zajadli wrogowie połączyli przez chwilę swe siły by wymazać z przestrzeni pirackie ścierwo (notabene, ten sam koleś, który cwaniakował z bonusami i dostał po łbie ode mnie w poprzednim poście :))

Ale tylko po to by ubić... taki alians na kilkadziesiąt sekund

Ja padłem ciutek wcześniej niż puffnął ciężki krążownik...

*

My jesteśmy naprawdę dobrzy!

5 nas (1 reship) vs 9 minmatarczyków i NPC... wystawili otankowanego jak świniaka krążkownika klasy Broadsword na którego ja się "rzuciłem" jak terrrier. 


Po naszej stronie 3 cruzery, 2 fregaty (potem 1 reship), a po ich stronie 4 cruizery, 2 niszczyciele i 3 fregaty. Zanim ja padłem, udało mi się do spółki rozwalić fregatę klasy Merlin, niestety, gdy byłem gotowy z nowym statkiem było już po wszystkim.

"Gdyby caracal padł pare sekund wcześniej, to ja bym nie padł i byśmy ich wszystkich zajebali"  - powiedział jeden z uczestników bitwy.

Z żalu że już po wszystkim, wydokowałem ze stacji prosto na wrogi niszczyciel. Jedyną fregatą szturmową jaką udaje mi się ostatnio latać, to amarska Vengeance. Co prawda, nie rozwaliłem nią nic cięższego niż zwykła fregata, tym bardziej, że niszczyciele to "łowcy fregat", ale co mi tam.

MUSIAŁEM SPRAWDZIĆ :)

*

Pył też sprawdziłem...

szumna migracja danych z Dust 514 na żywy serwer EvE Online, niestety nie okazała się pełnym wypuszczeniem gry. To wciąż beta, więc niewiele można, wygląda jak z PS2 i pisać na czatach padem to mordęga. Ale chłopaki z Kozy się zdziwili :) widząc kto dołączył do korporacji!

"No i mamy pierwszego najemnika!!"



a tak wygląda z perspektywy Dusta chat z ludkami z EvE Online :)


Hmm powiem tak... ostatnia wypowiedź pasuje narazie do tego jak odbieram Dusta w wersji beta ;)

*

Na zakończenie, pochwalę się tym - wreszcie skończyły się moje problemy przewozowe (mimo, że toto ustawia się do warpa w minutę...)


Frachtowiec klasy Providence, którym wozi się spakowane w paczkach pancerniki ^_^

Fly dangerous!

Mogą Cię zainteresować...

2 komentarze

  1. WOW, że też ja nigdy nie trafiam na takie akcje...

    OdpowiedzUsuń
  2. będą, trust me... też n razy logowałem się już PO jakiejś fajnej bitce, a potem do końca wieczoru było jakieś smęcenie po systemach. Raz na wozie, raz pod wozem...

    OdpowiedzUsuń