Call of Real Life

poniedziałek, kwietnia 04, 2011

EvE

Niestety, real life bites. Człowiek by chciał wiele, ale wychodzi jak zwykle. 20ty dzień romansu z EvE zakończy się za chwilę zawieszeniem subskrypcji, bo nie wychodzi mi granie. Sprowadza się toto do zmiany skilli i jak narazie zaliczyłem dwa killmaile własne, gdy leciałem AFK z Jita do Torrinos (przestrzeń w 100% bezpieczna chyba, że się jest akurat w stanie wojny z innym sojuszem (a myśmy byli, o czym się, e... Zapomniało). Mimo, teoretycznie mocnego fittingu (krążownik Omen Tech I, pulse lasers, speed-setup) nie miałem najmniejszych szans, gdyż przeciwników było 6 w fittach do pvp - same mocarne shipy Tech2 i nawet Tech3):

Mimo znacznych strat spowodowanych tym zestrzeleniem (11 mln ISK - statek, 40 mln ISK - implanty klona, bo tego też zestrzelili) grałbym dalej, tym bardziej, że druga postać jest na dobrej drodze podwojenia lub potrojenia całej swej kasy (czyli zarobek na czysto 100 mln ISK), ale odkryłem to, co najbardziej wkurza w grach MMO, w których trzeba się zaangażować.

Gra się nie kończy - kombinuje się również po, przeglądając fora, bawiąc się ustawianiem szkoleń czy fittingow statków, planując trasy. Stąd, ciężko skupić się na innych, bardziej życiowych sprawach. Fajne hobby, ale inne też mam.

Więc coś za coś.

Call of Duty Black Ops x2!!
Z kumplem w sobotę przetestowaliśmy Black Ops na dwóch graczy. Z każdym łykiem piwa, grało się coraz lepiej. Bite 4 godziny, aż już paluchy bolały.

Wbrew temu co jeszcze niedawno pisano na forach o bugach w wersji PS3 - nie było jakiegoś super lagowania czy zrywania meczu. Owszem, trafiło się kilka razy w czasie tych czterech godzin, ale nie na tyle by popsuć zabawę. Przynajmniej była chwila przerwy by przynieść kolejne piwo i zjeść w spokoju parę nachos.

Gra prezentuje się mniej więcej w ten sposób (coś od kogoś z yt):

Pod względem wyników było czasem bardzo dobrze, w większości średnio, a i też - beznadziejnie :) W 4h mój lvl z 18 podskoczył do 22. Na niektórych mapach dało się znajdować "fajne campy" i w spokoju łoić do ludków.

Pod względem funu Call of Duty rządzi. Czyste ADHD, którego przyjemność na split-screenie zwiększa się wprostproporcjonalnie do ilości piw :)

Szybka przesiadka (dnia następnego) na Bad Company 2 to jak wejście w oazę spokoju. Patrzę w lewo, patrzę w prawo, nuda, nic się nie dzieje...

Paint!
Niedzielny poranek przywitał mnie lekkim niewyspaniem i echami wczoraj wypitych piwek. O 7:30. Półtorej godziny później wjeżdżałem na uroczą polankę i witałem się z resztą ekipy.

Wpierw morderczy (dla mojego braku kondycji) trening przed Wesoła Strike (za tydzień!) - zrywanie kontaktu z wrogiem w najróżniejszych kombinacjach. Po ok 2h i chwili przerwy - gra.

UPDATE: I jest filmik z tego!


Teren żwirowni, gęsto porośnięty laskiem mieszanym, doły i górki. Do tego 20 stopni Celcjusza. W tym garnku na głowie myślałem, że wyzionę ducha.

UPDATE! Zdjęcia. A tak to wyglądało:

Zrywanie kontaktu (ja - lewy-górny róg, "czarny garnek").

W drodze na grę (w czarnym hełmie i masce wyszedł idealny "Helgan-look", więc prawie Killzone :)):


Zmiany w sprzęcie:
1) małą butelka wody pasująca do slota na fat (po to by w czasie przerw łyknąć - parking był ciutkę daleko, a pić się chciało)
2) wywiercić dziury wentylacyjne w hełmie
3) kupić pokrowiec, bo czarny w słońcu raz - za bardzo się grzeje, dwa - świeci się jak psu jajca
4) marker z lufą 10" do CQB niezbyt sprawdza się w terenie otwartym. Więc już myślę o zakupie lufki dłuższej - specjalnie na takie okazje (jak sprawdzałem, celność u mnie kończyła się mniej więcej w połowie zasięgu innych markerów).

Dodatkowo - popracować nad kondycją trzeba, bo bieganie ze sprzętem mnie wykańcza :) Paintball wymagający jest.

Mogą Cię zainteresować...

1 komentarze

  1. co do EvE to może mam zbyt czarne myśli :-) Wczoraj odkryłem piękno górnictwa (dzięki 6 milionom skill pointów na mojej handlarce - górnictwo JEST piękne). Dziś - Planetary Interaction. Okazuje się, że elementy gry ekonomicznej a'la Sim City też do EvE dokoptowali. I jest to w zasięgu mej ręki. Chyba niepotrzebnie tak się spinam :)

    OdpowiedzUsuń