wtorek, 29 marca 2011

Tier-1 Agent ;-)

Ok, to nie będzie post o Eve. To będzie... otwarcie sezonu wiosennego painta w Łodzi! Konkretnie, Andrespol, 13ty marca.





Było nas sporo (choć podobno to ułamek zarejestrowanych w łódzkim forum paintowym).



Stylizowany na nowoczesny submachine gun marker okazał się nadwyraz dobry w terenie otwartym. Jako jedyny strzelałem kulkami pudrowymi, które przy końcu zasięgu miały tendencję do lekkiego skrętu w prawo. I dobrze, bo dzięki temu ściągnąłem jednego kampera czającego się na piętrze budynku.



Nie mogę się doczekać kolejnej gry - już w ten weekend, 2 tyś kulek Midnight jest przygotowane, replika hełmu bojowego wojsk NATO dziś przyszła, a buty taktyczne są w drodze (grałem jak zwykle w adidasach, które bez dobrej podeszwy były totalnie beznadziejne na trawie).

Pif paf!

niedziela, 27 marca 2011

Kolejny rozdział

Tak. Niestety. Już trzeci wpis zdominowany przez EvE i jak znam siebie... przez długi czas będą kolejne. Przestałem przeglądać portale o grach ppe.pl i polygamia.pl, no, jeszcze rzucam okiem na zagraceni.pl (ale to blog, a nie nowinki). Moim stałym miejscem lektury (z internetu) stały się strony eveonline.com (fora, wiki), aliansu LAWN (Get of my Lawn!!!) oraz korporacji Blueprint Hause (30plus.org, do której wróciłem jak syn marnotrawny po latach...).

Jeszcze tkwię w przestrzeni hi-sec, do 0.0 przeprowadzam się lada moment (gdy będę miał czym - tj. battlecruiser jako narzędzie zarobku już wystarczy). W każdym bądź razie - teamspeak zestawiony, a łeb pracuje nad przyszłym rozwojem kariery i setupami statków do pvp.

Sama gra zaskakuje wciąż.

Nie kumam jeszcze interakcji planetarnej, ale mniemam, iż na poniższej planecie ciężko byłoby założyć kolonię (choć z drugiej strony - huta w której Anakin Skywalker traci połowę ciała w epizodzie III Gwiezdnych Wojen mniej więcej na takiej planecie była zbudowana):



Skoro już o Darthu Vaderze mowa... być może jego praprzodkiem był ktoś z Amarrskiej szlachty, bo budowle łudząco przypominające Gwiazdę Śmierci można też spotkać:



Często się mówi - po co sięgać gwiazd, jak dna oceanów są dla nas nieznane? Nie wiem co się powaliło z nawigacją, ale na moje oko to nie wygląda na przestrzeń kosmiczną, tylko podmorskie zdjęcie wiru wodnego (jak Nawigator w Diunie za dużo się nawciągał melanżu, to takie efekty pewnie nie były niczym dziwnym):


Drugą postacią natomiast pozostaję neutrealny i realizuję wielki plan zagospodarowania przestrzeni w regionie Black Rise. Plan jest prosty - skupuję w Amarrze po super niskich cenach stuff (45 zleceń kupna) i sprzedaję go z 4-400 krotną przebitką te 20+ jumpów dalej. Wczoraj wystawiłem pierwsze 15 zleceń sprzedaży i już w nockę przybyło 5 miln ISK! (dla niezorientowanych - startowy budżet dla nowo stworzonej postaci wynosi całe...TADAM!!! 5 tyś ISK).

Handelek to taki mój backup - sprzedaje/skupuje się toto samo, bez mojego udziału. Jest to stałe źródło dochodu więc będzie z czego "tracić" w pvp (korporacja i aliance mają program wypłaty odszkodowań za utracone w operacjach pvp statki, sprzęt też jest za free... ale, co własne to własne!). Z drugiej strony, w regionie 0.0 gdzie rezyduje moja korporacja za zestrzelenie pojedynczego battleshipa NPCowego dostaje się nagrody z 700 tyś, więc przychód jest rzędu 10-15 mil/godzina. Och witajcie, kochane ISKi! :D

Fly safe!

sobota, 19 marca 2011

Cała na przód!

Edytor postaci w Eve-Online jest niesamowity. Oto druga z postaci - magnat przemysłowy (wanna be), również z Amarr. Moja żona stwierdziła, że po cholerę wybierać tutaj kilkadziesiąt kolorów oczu, odcieni do powiek, malowań rzęs, rodzajów szminek czy fryzur i kolorów włosów, jak jest to gra o statkach kosmicznych, w której postaci poza portretem przy karcie postaci wogóle się nie używa? I po co im tyle butów?



Fakt, figurę można skroić tak by kształty były bardzo kuszące, ubrać w kilkanaście rodzajów kurtek, bluz, spodni i butów i tylko po to by...


...strzelić taki portret. I to zdjęcie będzie nam później towarzyszyło przez całą grę!

Postać bardziej wypasiona niż prezentowana wcześniej wojowniczka - ta ma ok 5 mil skillpointów, transportowiec i wypasiony statek górniczy (z podwójnymi strip-minerami) więc kasę może trzaskać. Okazało się, że towaru też zgromadziłem wtedy - część wczoraj wystawiłem na sprzedaż, po dość wysokich cenach licząc na sprzedaż w przeciągu najbliższych 3 miesięcy (jakie było moje zdziwienie, gdy w przeciągu już półgodziny zarobiłem z 3 mln ISK :))). Majątek postaci oceniam na 83 mil ISK gotówką oraz drugie tyle w statkach i aktualnej sprzedaży. Nieźle!

Swoją drogą zastanawiam się co mnie podkusiło by stworzyć aż dwa klony i to oba z tej samej rasy? Tak dziwnej rasy, należy dodać. Ja, wychowany na Caldari, który potem dodatkowo wymasterował poruszanie się statkami Galente - czyli okręty używające działek hybrydowych oraz dron - stworzyłem te 2 lata temu z okładem klony amarrskie, używające dziwnych i niepojętych dla mnie laserów, ze szczątkowym użyciem rakiet? Których łodzie wogóle prawie nie używają dron? I to w regionie przestrzeni, który dla mnie jest tabula rasą? Być może miałem w tym jakiś plan.

Niemniej, moją główną postacią pozostanie wojowniczka Ezoko. Uzbrojony w programy do efektywnego rozwoju postaci (EvEMon) i setupu statków (EFT) załapałem już feeling, który miałem w latach 2006-2008... maksymalny fun (czyli piracenie innych graczy) był moim celem i już opracowałem sposób jak to robić tymi dziwnymi amarrskimi statkami. Jak zwykle, łamać będę stereotypy (np. krążownik (dość tani) uzbrojony w sprzęt Tech II (dość drogi) i małe działka (takie na fregaty) oraz ciężką zbroję (taką jak dla pancerników) co powinno działać tak jak kiedyś - ostro kroić przeciwników przy małych stratach własnych). Skille rozwijam głównie w gunnery, lasery rozwinę do Tech II - bo tylko wtedy będą naprawdę mordercze. Na szczęście już wtedy, w 2008 roku, rozwinąłem skille z zakresu inżynierii i mechaniki co pozwala mi wyposażyć statek w niezawodnie dobre komponenty Tech II - nanofiber structures, overdrive injection, inerta stabilizers oraz microwarp drive - czyli wszystko to co powoduje, że na oko ciężki i mało ruchawy krążownik w akcji jest szybki, dużo szybszy niż większość statków tej klasy co nimi latają inni gracze.

Taki to oto tandem będzie - postać do zarabiania (w języku graczy carebear) i postać do walki. Z braku laku (tj. wystarczających skilli) jeszcze Ezoko musi porobić misje od NPCów (co pozwoli mi przypomnieć sobie jak się walczy), choć czasami misje te są... dziwne. Jak poniższa - kupić lalkę i ją dostarczyć do następnego systemu:


Plan dalszego rozwoju jest taki - grać w Eve przez najbliższe 3 miesiące. Planuję powrócić do Blueprint Haus - korporacji, która skupia graczy po 30 (oczywiście przypomnę się tym ludziom, że kiedyś u nich byłem jako Ezronymius - sprzedałem tę postać jak kończyłem grę wtedy). Bo granie z nimi było frajdą - poza poznaniem kilkuset różnych akcentów języka angielskiego (koleś z Nowej Zelandii pobił wszystkich) poznałem esencję gry w Eve: współdziałanie. Marzy mi się powrót do epickich bitew pvp na kilkuset graczy po każdej ze stron...

A co z PS3? Nic... narazie mi się nie chce. Jak mnie Eve znudzi - zarzucę którąś z gier (poza tym już planujemy zrobić imprezę pt: "robimy flaszkę, a potem zombiaki z Call of Duty Black Ops") i będzie ok.

środa, 16 marca 2011

Ciągnie wilka do lasu

Chodziło to za mną parę dni i wreszcie stało się.

Najpierw kazano mi zrobić nowy portret. Wybrałem Ezoko, mojego ammarskiego klona do walki, drugiego (trader) zostawiłem narazie (mimo ok 5 mil skill pointów - ale głównie handlowe). Ezoko ma ok 2 mil skillpointów i to całkiem całkiem...



Potem , kazano wybrać nowe ciuszki. Ba, mamy wreszcie całą postać!


Wreszcie zdjęcie paszportowe i...



...powróciłem do EvE Online! Narazie na miesiąc. Tyle się pozmieniało (doszły takie cuda jak planetary control... ale o Dust 514 czyli konsolowym FPS w świecie Eve Online jeszcze nic nie słychać).

środa, 9 marca 2011

Gram ;)

Sprawdziłem pada pod pc w Stalkerze. Chodzenie - miodzio, celowanie porażka. Skończyło się i tak na WSAD + mysz.

Z grania ostatnio najbardziej podoba mi się granie... koncertu Paramore "The Final Riot", który zakupiłem za całe 42,99 pln w media markt - double pack - CD + DVD z dokładnie tym samym koncertem. Tym bardziej, że Hayley Williams jest w moim typie (małe, zielonokie, farbujące się na różne kolory) i fajnie jest sobie ją oglądać ;-)

Fragment z tego koncertu:

niedziela, 6 marca 2011

Przedwiośnie

Ostatnio coś wogóle nie mam ochoty na granie. Może to wina wiosny ;) a może paintballa?

Z paintem idzie bardzo dobrze - już druga gra za mną i za tydzień szykuje się kolejna, tym razem w plenerze (oby pogoda dopisała!). Siniaki nie są problemem, dzięki kamizelce kuloodpornej, a szturmowanie pomieszczeń do najbezpieczniejszych nie należy. Do sprzętu dokupiłem sobie oryginalne nagolenniki z ochroną kolan (jakiś 2 spec-opsów w nich pomykało - oba z innych kompletów i w różnych rozmiarach) więc taktyczne wślizgi na kolanach dają przewagę. Nie używam natomiast trybów automatycznych markera - szkoda kulek, szybkie naciskanie cyngla wystarcza. Poza zakwasami, kolano które załatwiłem 3 lata temu ma się dobrze oraz odkryłem, że mogę grać bez okularów- więc zaryzykuję twierdzenie: paintball odmładnia ;)

Do pełni wyposażenia, teoretycznie brakuje mi jakiegoś munduru z kamuflarzem, ale osobiście wolę zwykłe bojówki i bluzę z kapturem. Daje to feeling grania a'la undercover angents (MoH) czy gangoli z faveli (MW2).

Test Drive Unlimited 2
Niech Was ręka pańska broni przed tą grą! Paradoksalnie, przez pierwsze TDU kupiłem PS3, bo notoryczne problemy z moim kompem odbierały całą przyjemność grania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że PS3 nie jest wstecznie kompatybilne z PS2, a to na tę konsolę było tylko TDU. Więc na wiadomość, że dwójka zmierza na ps3 - ogromnie nas z dzieckiem ucieszyła i czekaliśmy cierpliwie, aż wreszcie wyszła.

I... do bani! Jakiś idiota designer stwierdził, że sterowanie padem ma być podobne do klawiatury, więc lewa gałka po prostu nie ma liniowego sterowania! Precezji zero. Pod tym względem dowolne inne wyścigi z PS3 to mistrzostwo świata. Gfx - słabiutko. Feeling z TDU1? Od biedy ujdzie, choć w jedynce łatwiej zarabiało się kasę. Gra daje radę na kierownicy Logitecha i to jej jedyny plus. Ale nie oszukujmy się... GT5 toto nie jest i szkoda dla tdu2 wyciągać kierę.

Przy pierwszym podejściu gra może się spodobać, ale wszelkie wyścigi to już droga przez mękę. Dość powiedzieć, że to jedyna gra od lat, która mnie tak wkurza, że już kilka razy miałem ochotę walnąć padem o podłogę.

Unikać jak ognia! Freeroaming jest o milion razy lepszy we Fuel czy Gta4.

S.T.A.L.K.E.R.
Parę dni łazi za mną powrót do ZONY, otwartego świata wokół zrujnowanej elektrowni w Czarnobylu, pełnego exscytujących niebezpieczeństw. Boleję nad tym, że tej wspaniałej gry jeszcze nie ma na PS3 i pozostaje pecet i niewygodne jak diabli sterowanie z klawy i myszy. Choć myślę nad tym, czy nie uda się podłączyć pada i grać w ten sposób? Obczaję temat i dam znać.

(post testowo pisany na ipadzie i nawet wyszedł!)