Cała na przód!

sobota, marca 19, 2011

Edytor postaci w Eve-Online jest niesamowity. Oto druga z postaci - magnat przemysłowy (wanna be), również z Amarr. Moja żona stwierdziła, że po cholerę wybierać tutaj kilkadziesiąt kolorów oczu, odcieni do powiek, malowań rzęs, rodzajów szminek czy fryzur i kolorów włosów, jak jest to gra o statkach kosmicznych, w której postaci poza portretem przy karcie postaci wogóle się nie używa? I po co im tyle butów?



Fakt, figurę można skroić tak by kształty były bardzo kuszące, ubrać w kilkanaście rodzajów kurtek, bluz, spodni i butów i tylko po to by...


...strzelić taki portret. I to zdjęcie będzie nam później towarzyszyło przez całą grę!

Postać bardziej wypasiona niż prezentowana wcześniej wojowniczka - ta ma ok 5 mil skillpointów, transportowiec i wypasiony statek górniczy (z podwójnymi strip-minerami) więc kasę może trzaskać. Okazało się, że towaru też zgromadziłem wtedy - część wczoraj wystawiłem na sprzedaż, po dość wysokich cenach licząc na sprzedaż w przeciągu najbliższych 3 miesięcy (jakie było moje zdziwienie, gdy w przeciągu już półgodziny zarobiłem z 3 mln ISK :))). Majątek postaci oceniam na 83 mil ISK gotówką oraz drugie tyle w statkach i aktualnej sprzedaży. Nieźle!

Swoją drogą zastanawiam się co mnie podkusiło by stworzyć aż dwa klony i to oba z tej samej rasy? Tak dziwnej rasy, należy dodać. Ja, wychowany na Caldari, który potem dodatkowo wymasterował poruszanie się statkami Galente - czyli okręty używające działek hybrydowych oraz dron - stworzyłem te 2 lata temu z okładem klony amarrskie, używające dziwnych i niepojętych dla mnie laserów, ze szczątkowym użyciem rakiet? Których łodzie wogóle prawie nie używają dron? I to w regionie przestrzeni, który dla mnie jest tabula rasą? Być może miałem w tym jakiś plan.

Niemniej, moją główną postacią pozostanie wojowniczka Ezoko. Uzbrojony w programy do efektywnego rozwoju postaci (EvEMon) i setupu statków (EFT) załapałem już feeling, który miałem w latach 2006-2008... maksymalny fun (czyli piracenie innych graczy) był moim celem i już opracowałem sposób jak to robić tymi dziwnymi amarrskimi statkami. Jak zwykle, łamać będę stereotypy (np. krążownik (dość tani) uzbrojony w sprzęt Tech II (dość drogi) i małe działka (takie na fregaty) oraz ciężką zbroję (taką jak dla pancerników) co powinno działać tak jak kiedyś - ostro kroić przeciwników przy małych stratach własnych). Skille rozwijam głównie w gunnery, lasery rozwinę do Tech II - bo tylko wtedy będą naprawdę mordercze. Na szczęście już wtedy, w 2008 roku, rozwinąłem skille z zakresu inżynierii i mechaniki co pozwala mi wyposażyć statek w niezawodnie dobre komponenty Tech II - nanofiber structures, overdrive injection, inerta stabilizers oraz microwarp drive - czyli wszystko to co powoduje, że na oko ciężki i mało ruchawy krążownik w akcji jest szybki, dużo szybszy niż większość statków tej klasy co nimi latają inni gracze.

Taki to oto tandem będzie - postać do zarabiania (w języku graczy carebear) i postać do walki. Z braku laku (tj. wystarczających skilli) jeszcze Ezoko musi porobić misje od NPCów (co pozwoli mi przypomnieć sobie jak się walczy), choć czasami misje te są... dziwne. Jak poniższa - kupić lalkę i ją dostarczyć do następnego systemu:


Plan dalszego rozwoju jest taki - grać w Eve przez najbliższe 3 miesiące. Planuję powrócić do Blueprint Haus - korporacji, która skupia graczy po 30 (oczywiście przypomnę się tym ludziom, że kiedyś u nich byłem jako Ezronymius - sprzedałem tę postać jak kończyłem grę wtedy). Bo granie z nimi było frajdą - poza poznaniem kilkuset różnych akcentów języka angielskiego (koleś z Nowej Zelandii pobił wszystkich) poznałem esencję gry w Eve: współdziałanie. Marzy mi się powrót do epickich bitew pvp na kilkuset graczy po każdej ze stron...

A co z PS3? Nic... narazie mi się nie chce. Jak mnie Eve znudzi - zarzucę którąś z gier (poza tym już planujemy zrobić imprezę pt: "robimy flaszkę, a potem zombiaki z Call of Duty Black Ops") i będzie ok.

Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze