Jest platyna!

poniedziałek, września 08, 2014


Wreszcie, po tylu latach wpadła mi pierwsza platyna. Cóż, po prawdzie, to od 2008 roku (czy raczej od czasu gdy trofea trafiły na PS3) to raczej słabo przykładałem się do tego by robić "calaki". W większości grach były to jakieś wyśrubowane warunki, których nie spełniałem, bądź nie miałem czasu (czy chęci) by spełniać. Przełomem okazało się Watch_Dogs, gdzie odkryłem przyjemność z robienia misji pobocznych i wyszukiwania znajdziek metodycznie, krok po kroku zbliżając się do końca i zdobywając jakieś trofeum. W Infamous Second Son poszedłem o krok dalej, bo tu, fabuła gry i wybory moralne pokazujące rozgrywkę w zupełnie innej perspektywie spowodowały, że kompletnie dałem się kompletnie porwać temu światu. A wraz z porwaniem - wpadały trofea. Gdy skończyłem grę po raz drugi, jako dobry Delsin, znów długo siedziałem przy napisach końcowych i żałowałem, że to już koniec. Tak, zdecydowanie lubię tę serię. I to ta gra była tą pierwszą, w której wpadła platyna. Gdybym nie pozbył się Infamousów 1 i 2, pewnie, któraś z nich by wylądowała w czytniku PS3, by ją skończyć w całości. DLC do ISS nabędę, choć... jeszcze nie teraz.

Drugą platynę planuję zdobyć na Watch-Dogs, ale w niedzielę nastąpił lekki kryzys z tą grą - załamał mnie tryb sieciowy. Muszę trochę odpocząć. Kiedy do tej gry wrócę? Nie wiem, wszystko zależy od tego jak bardzo wciągnie mnie...

..."Przeznaczenie".

Tak, w poprzednim poście o Destiny pisałem, że mnie nie rusza. A potem popracowało nade mną paru smutnych panów i zmieniłem swój stosunek do tej gry o 180 stopni ;) Historia i świat stojący za Destiny mnie oczarowały, single/coop-player jest obietnicą świetnej i długie gry, jak za dawnych dobrych czasów, gdy z grupką przyjaciół przemierzaliśmy ostępy eRPeGówek MMO.

Premiera już jutro, a ja jestem w delegacji :/ Co cóż, to będzie kilka dni... tylko kilka dni! ;-)


Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze