Czterej pancerni i bęc

niedziela, grudnia 06, 2015

Drugie podejście zrobiłem do War Thundera wcześniej, zachęcony i nienasycony trybem Eskadra z Star Wars Battlefront. Bo tak genialnie się tam lata, że zapragnąłem powtórki sprzed... 1,5 roku ponad! I takoż zrobiłem i... okazało się, że latanie w WT to (początkowo) jakiś koszmar. Jak ja latałem kiedyś? Nie rozkminiałem problemu zbytnio, albowiem w prasie przebąkiwano o World Of Tanks, że właśnie beta na PS4 się pojawiła. Co przypomniało mi, że przecież w War Thunder od jakiegoś (długiego) czasu są już dostępne czołgi! No a sama gra jest darmowa, i można pograć i to dobrze (wygrywając) kompletnie nie ulegając manii zakupów (Pay 2 Win).

Mapa: Polska, cel: zdobyć punkt A
Beta WoT początkowo rozczarowała - błąd na błędzie tak poganiał, że nawet gry nie odpaliłem, a utknąłem "między opcjami". Przyszedł więc czas na odpalenie WT. Trzeba uczciwie przyznać, że pecetowy interfejs gry potrafi wkurzyć... Pół godziny mi zajęło by odpalić tryb pojazdów - tak to zmyślne ukryli (hint: czołgi darmowe są tylko w US, ZSRR i Rzeszy, więc jeśli ktoś gra Anglią, to ma pecha tego trybu... nie znaleźć - zmiana nacji, oraz wybór mapy trójkątem pomaga). Wreszcie zasiadłem za drążkami PzKpfW IIc i poszedłem w... drift. Drążków nie wychylać zbyt szybko i zbyt daleko, bo tragedia murowana:

Po bardzo udanej serii trafień, zdecydowałem się na szarżę korytem Rzeki Popiołu i...
W każdym razie, trochę wyczucia trzeba by tym kierować, ale daje radę i to naprawdę nieźle! Gdy się człowiek wprawi w zabawie w chowanego oraz szybkim celowaniu (hint: gdy plus zrobi się zielony, wtedy mamy naprawdę dobre trafienie, gdy jest gruby i czerwony to pójdzie w gruby pancerze i gówno z tego będzie, a jak biały - to przeleci wierzchem) to baretki i medale wpadają, że aż miło ;-)

Mistrz przejęć punktów strategicznych w akcji
Gra urzeka grafiką, klimatem oraz rozwojem sprzętu, technologii, załogi. No i gameplayem! Nie ma wariackiego napierdalania. Czołg potrafi utknąć, broń potrafi się zaciąć, a płonący czołg można ugasić, o ile ktoś zdejmie wrogów w pobliżu. Są rozkazy, premiowane są akcje zespołowe (zarówno wspólny atak, obrona, jak i akcje inżynieryjne, np. postawienie kolegi na koła, jak widać na poniższym filmie). Z każdej misji załoga naszego czołgu zbiera cenne doświadczenie, a czołg poznawany jest coraz bardziej - możemy go rozwijać, modyfikować, a załodze zafundować szkolenie by była coraz lepsza.



I co ciekawe - opcje taktyczne nie dotyczą tylko naszego czołgu. Możemy wcielić się w pilota wsparcia lotniczego (myśliwiec, bombowiec) oraz wezwać wsparcie artyleryjskie (o ile nasz czołg ma wykupioną taką możliwość, a załoga umie). Podobnie jak w przypadku samolotów, w danej bitwie uczestniczymy tyle razy, ile mamy narychtowanych pojazdów. Fajne jest to, że slot lotnika można szybko zastąpić w slot tankistów, trzeba tylko wykupić (za lwy, walutę z gry czyli za free) szkolenie. Podstawowe trzy sloty możemy rozszerzyć do pięciu (za free), szósty,kosztuje już orły (a te się kupuje za PLN). Przy czym - z doświadczenia wiem, że bitwę półgodzinną można jeździć nawet i jednym czołgiem od początku i wygrać... choć początki są trudne (tyle razy gramy ile mamy gotowych do akcji pojazdów).

Aktualnie, mam pięć slotów po stronie... "Opolskiego Korpusu Zmechanizowanego" ;-) tj. kilka wersji czołgów Panzer II (w tym wersja Afrika Korps) oraz nawet Pz III (tyle, że goły, bo nic nie wynalazłem dla niego, poza podstawowym wyposażeniem).


Szachownica powoduje, że nagle ktoś zagada: PL? :)
 Podobnie jaki i w wersji lotniczej, tak i tu decydują za równo skill taktyczny, myślenie strategiczne, czułe palce oraz gra zespołowa. Samotna szarża na nic się zda, ponadto, parcie naprzód za wszelką cenę też - ktoś przecież musi zdobyć punkt i go pilnować! Widzicie pasek postępu na powyższym screenie? Niebiescy (moim) niby mają przechlapane, bo czerwoni mają ponad dwa razy więcej. I wiecie jak się mecz zakończył? Niżej podpisany, wraz z innymi dwoma kamratami tkwili przy A, skutecznie odpierając wroga, gdy tymczasem reszta rozwinęła natarcia w dwóch kierunkach, oskrzydlając przeciwnika i blokując go w jego bazie. Nasz pasek ani drgnął, a ich spadał szalenie... A dla mnie to był mecz, w którym grałem od początku do końca jednym pojazdem! K/D = 9/0 anyone?

Na koniec, powiem jeszcze, że i latanie mi się przypomniało - dobrze jest potrenować w misjach szkolnych i kampanii solo (tych jest zatrzęsienie - SWB wstydź się!). Najfajniej oczywiście jest i pojeździć i polatać w jednej bitwie.

Tymczasem, sprawdziłem betę World Of Tanks @ PS4. Nie podoba mi się.

World of Tanks - gfx jakaś taka "plastikowa", mechanika oparta o losowość... nie podoba mi się.
I nie chodzi wcalę o grafikę, ta nie jest aż tak bardzo zła (choć jest zauważalnie gorsza). Nie wiem czy to kwestia ustawienia meczu, czy tak zawsze jest, ale mamy tylko jeden czołg. Czyli gramy do pierwszego błędu, a potem patrzymy. Gorzej wg mnie jest z... trafianiem. Gdy namierzymy czołg, nie jest ważne w co mierzymy, albowiem strzał dostaje jakieś odchylenie (najlepiej widać to w strzelaniu seriami). Dużo konkretniej zrobiono to w WT, gdzie wiemy gdzie celujemy, a gra na zbliżeniu (rentgen-view) pokazuje w co trafił nasz pocisk, jak przeszły odłamki przez czołg - co uszkodziły, jak zniosła to załoga itd. Jakoś tak... lepiej w WT jest. A biorąc pod uwagę samoloty... mój wybór jest jeden - War Thunder i do boju!

Do boju!



Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze