yyy..... 35 godzin

niedziela, marca 22, 2009

Granie długo w jeden tytuł (35h w Saints Row 2, gra toczy się od końcówki lutego) spowodowało, że na jakiś czas straciłem ochotę na poznawanie nowych tytułów. Zniknęły gdzieś rozsterki - co kupić, w co pograć, nawet co miesięczne magazyny o grach z dnia na dzień straciły swój urok.
I dobrze! :-)
Święci wciągają (szczególnie w dawkach 1,5 h na dobę). Ba... ostatnio nawet, starań nie czynię o co-op'a z Asceronem, bo nie chce mi się pc-ta włączać i skype po bluetooth'ie uruchamiać. Solo też ma swój urok. Bo to wolność (choć wtedy nie chce mi się kamery wyciągać i wyczynów swych nagrywać). Takie ostatnio - przedwiośniane klimaty mam.
Brak rozsterek co do gierek (rap - lol ;-)) odbija się na... blogu. Bo jeśli nie ma czego porządać, nie ma dwóch żłobów i potrzeby wyboru, to i nie ma potrzeby by się tym dzielić. Choć... jest jeden tytuł, który uważnie śledzę. Sacred 2 Fallen Angel - oczywiście w wersji na PS3. PC-towcy flekają na ten tytuł, bo rozczarował ich i zawiódł nadzieję. Sam, Diablo kiedyś zlałem, bo rpg'a mi to nie przypominało. Teraz, gdy zabawę z gry chcę czerpać przez godzinkę czy dwie, tasiemcowe rpgi stają się... niegrywalne (już "krótki" Fallout 3 traci urok ze względu na swoje... dłużyzny). A w Sacred - hack'n'slashowanie przez godzinkę lub dwie, solo, w dwójkę lub nawet online w czwórkę (! to jest co-op) na gigantycznym terytorium - otwartym sandboxie na 40 mil kwadratowych, zdaje się tym, czego mi od dawna w rpg'ach brakowało. Coś jak Święci, tylko w fantasy.
A za oknem syf-deszcz, w 2gi dzień wiosny, psia mać.
A w LBP już Indie zwiedzamy (nawet nie wiem ile procent i trofeów odblokowaliśmy).
Tchuss!

Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze