Pad lepszy niż mysz i WSAD

poniedziałek, maja 18, 2009

Tym kontrowersyjnym tytułem dzisiaj się witam.
Z niedawnej rozmowy na temat shooterów, jadna z rozmówców - nazwijmy ją "hostessa" stwierdziła, że granie drużynowe w Counter Strike'u to przejaw najwyższej taktyki ever. Przykładem może być "celuj w 3 cegłę od lewej, to trafisz headshota trzem naraz". I dawało to najwięcej punktów zespołowi. Do tego dochodzi cały super sprzęt, na którym grają zawodowi gracze. Ultra dokładne, kosztujące kilkaset dolków myszki, super klawiatury ze wspecjalnymi wzmocnieniami klawiszy WSAD i takie tam duperele.
A potem nastąpiła kłótnia o fizykę. Tzn. jej brak w CSie. Weźmy teraz nieszczęsnego konsolowca. Killzone 2. Największy nacisk na fizykę w samej grze. Strzał w cegłę spowoduje w najlepszym przypadku jej rozłupanie i pocisk zboczy z toru. Trzech gości biegnących gęsiego nie będzie biegło z taką samą prędkością (a to jeden się potknie, a to karabin szturmowy STA-52 jest trochę cięższy od karabinu szturmowego M82, a to jeden z żołnierzy jest z klasy szturmowców i ma po prostu więcej pary w nogach). Sztuczka ze strzelaniem trzech headshotów, nawet bez tej papierowej ściany z CS'a po prostu nie wyjdzie. Ot, po przebiciu pierwszej głowy, zwyczajnie hełm może zrykoszetować kulę. Fizyka w grze, by zwiększyć realność gry. System klas postaci, doboru broni i rozszerzenia możliwości taktycznych (wsparcie powietrzne, medykamenty, dodatkowe respawn-pointy) są regulowane przez zaawansowanie samego gracza. Każdy ma pada - tu różnic w zasadzie nie ma. Sony oferuje dwa modele, oba wireless - Sixxaxis oraz DualShock. Ten pierwszy jest lżejszy, drugi kopie w czasie gry co jeszcze bardziej podnosi realizm. Tym pierwszym gorzej mi się gra, bo go nie czuję. Ten drugi, cięższy, kopiący - daje namiastkę trzymania prawdziwej giwery. Ba, oba modele mają żyrskopy, co odbija się również na grze - np. przechylenie pada w pione, to zmiana przycelownia w przypadku używania snajperki. Efekt porównywalny z "umoszczeniem policzka na kolbie"! Być może ktoś tam gra na FragFXie, kontrolerze trzeciej firmy, który udaje WSAD+mysz, ale nie jestem pewien, czy Killzone toto dopuszcza.
W każdym bądź razie, z początku niedało się na padzie grać. Kierujem kciukami, nie całymi dłońmi, tracąc na czułości. Ale... podbicie czułości gałek do 90 a potem 100% na oś (jedyny tuning jaki dopuszcza gra), a potem granie, granie, granie... powoduje, że wreszcie pojawia się efektywność. Oko + kciuki = frag. Odkrywamy też, że ciężar wirtualnego karabinu ma znaczenie. Jeśli się przez całą kampanię i 4 godziny online'a szarpało z STA-52, to przesiadka nawet na broń tego samego rodzaju - M82 - nie jest prosta. Różnice w wadze obu karabinów, odrzucie po wystrzale są na tyle wysokie, że tym drugim, obcym, nie da się grać. Gdy odblokowałem shotguna i pistolet maszynowy STA-11 (taka pomniejszona i szybciej strzelająca wersja STA-52) to wprost nie mogłem się doczekać by jedno i drugie wypróbować. Szczególnie - drugie. STA-11 strzela szybko (na szczęście mniejszy kaliber i 2x więcej amunicji w magazynkach), ale nie ma praktycznie odrzutu i jest lekki. Efekt. Strzelam po ścianach, a potem ginę. Kilka razy dawałem za wygraną i wracałem do starej dobrej szturmówki. Ale w sobotę nastąpił przełom.
Shotgun jest bodajże drugą, najbardziej opluwaną bronią w Killzone. Poza rakietami, traktuje się ją jako noob-weapon (błąd, bo by ją odblokować, trzeba się dobić do rangi sierżanta pierwszej klasy). Bo jest efektywna. Ma oczywiście wady, którą rozeźleni, słabsi gracze zdają się nie zauważać. Magazynek mieści tylko 8 nabojów. Maksymalnie, żołnierz, nawet po odwiedzeniu skrzynki z amunicją, może ich zabrać tyl 24 sztuki. Czas ładowania tego ustrojstwa jest 2x dłuższy (prawie 10 sekund!!) niż w przypadku karabinów szturmowych). I jak strzelasz - trzeba trafić. Zaletą jest to, że dobrze odmierzony strzał to martwy wróg. Gorzej jak nie trafisz. Wtedy albo szybkie schowanie się, albo trup.
Pokochałem shotguna. Nie można nim pruć po ścianach 40 pocisków na 2 sekundy jak w STA-18 czy 3 jak w szturmówce. Trzeba umieć się "znaleźć" na polu walki. Wybrać osłonę, unikać jak ognia otwartych przestrzeni, gdzie śrut się nie sprawdza. Walka tylko w pomieszczeniach i ciasnych korytarzach. A jak ze strachu walniesz w żołnierza który wpada do pomieszczenia (ułamek sekundy), to okaże się, że to... swój. Martwy swój i -3 punkty w plecy :(
Teraz, po 8 godzinach online, jestem 473 642 na milion kont online. Kill ratio 0,47. Muszę popracować nad nieginięciem. Zdobyty medal: Urodzony Morderca. Zdobyte baretki: wzorowa postawa x3, walka wręcz x1, liga zamachowców x1 i sojusz obrońców x1.
A tu, więcej: http://www.killzone.com/kz/mykillzone.psml?kz_user_id=ezronymius
Klan the Dogs Of War, którego jestem członkiem, powoli się rozkręca (rzekłbym w tempie zabójczym, jak na graczy casualowych). Nie pretendujemy do ligi, meczy i innych takich. Gramy dla czystej zabawy!
I lecząc zgarbione plecy (odkryłem, że pochylenie się w fotelu do przodu zwiększa moją koncentrację), wszystkim zatwardziałmy WSADowcom polecam sprawdzenie się na padzie. Reality nad brakiem tejże.
A na koniec video (nie moje) z mojej ulubionej mapy Krwawy Kanał. Co prawda gość tu gra używając karabinu M82, ale oddaje klimat tej mapki.

Mogą Cię zainteresować...

2 komentarze

  1. ehhh nawet tu się hostessie dostaje...
    Nie powiedziałam, że w CSie granie drużynowe jest najznakomitsze "ever". Powiedziałam tylko tyle, że CS opiera się głównie na graniu grupowym.
    Zobaczyłam KZ2 i muszę przyznać, że wygląda ładnie. I na pewno jest o wiele lepszy od CSa. Gdyby nie był, to nie byłoby o czym rozmawiać :)
    BTW na filmiku gość gra z BOTami, więc o drużnówce nie może być mowy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale numer - rzeczywiście z botami! Poza tym gra tym beznadziejnym m82 jak 80% innych 'noobów' ;-)

    Dałem plamę - ot, nie chciało mi się nagrać własnych zmagań to sięgnąłem po youtubkę. Nic to, poprawię się kiedyś, jako sgt-major!

    OdpowiedzUsuń