13 minut przyjemności

poniedziałek, lutego 14, 2011

...a nawet ciutkę więcej. Ujeździć taką narowistą sztukę, która pręży swe ciało pod karminową skórą. Miał być niby burgund, ale to można zapodać już upajając się zwycięstwem. I zaszaleć, wreszcie.


Tor Suzuka, pięc okrążeń. Wiaractwa w 4 i 5 okrążeniu wyczyniałem po to, by nie nudzić się (zresztą, i tak nie dotrwacie... wszyscy ;-)). Dźwięk ekstra podkręcony, by basowy pomruk silnika nagrać (nie wiem czy się do końca udało bo trochę zagłuszała muza, jaką replayka dodała) - a bas ją podkręca:


Vszystkiego N4j!

Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze