http://kb.lawnalliance.org/?a=kill_detail&kll_id=9735711
Na szczęście gnojek nie odpalił smartbomby drugi raz - to broń obszarowa tworząca sferę wokół strzelającego statku która niszczy wszystko w promieniu... 6,5km. Dzięki temu mogłem uciec kapsułą (wartą ponad 50 mil ISK w implantach). Statek razem z fittem kosztował mnie 3,5 mln ISKów.
Przyjrzałem się dokładnie powyższemu killmailowi, szczególnie analizując sprawcę. Widząc jego statsy - ponad 1300 zestrzelonych kapsuł, ponad 500 fregat i kilkaset innych małych statków, stwierdziłem, że pvp w wydaniu tego pana polega na uzbrojeniu pancernika o masie 105 300 ton w broń, która służy ku temu by likwidować drony (no i małe statki przelatujace obok o masach nie większych niż 1 500 ton) . I która to jednym strzałem zadaje grubo ponad 1500 damage. Co oznacza, że każda fregata, prom czy kapsuła dostaje tylko raz i finito, przerażająco "mocny" killmail zdobyty. W sekundę :/
Sam kiedyś piraciłem i mordowałem. Tylko dla mnie to było nauczenie się trudnej sztuki podchodzenia ofiary, wyszukiwanie jej po kilku systemach, danie jej kilka sekund szansy - zanim zbliżę się prując przez asteroidi na włączonym napędzie MWD. No i robiłem to w krążowniku, który przy battleshipie wygląda jak David przy Goliacie (masa 11 800 ton). Ten tutaj - siedzi w battleshipie, który pewnie jest dofitowany w ciężkie zbroje, na wrotach i ilekroć widzi błysk wrót (ktoś przechodzi) - odpala te swoje Large EMP Smartbomb II.
Co jeszcze wyczytałem z killmaili tego gościa? Historię jego działalności z kilku ostatnich dni. Przyjrzałem się systemom w jakich działał. To wszystko były low-seki w rejonie systemów hi-sec Piak, Ohbochi, Karjatairmon oraz null-sec 93PI-4. I do głowy wpadł mi pewien pomysł.
ZEMSTA!!!
Poniekąd inspirowana tym filmem:
a trochę tym, by powalczyć w małym gangu, razem z corp-mate'ami. I pokazać kolesiowi w battleshipie Rokh, kto tu tak naprawdę rządzi!
W pierwszym odruchu chciałem wziąść i wskoczyć do swojego battlecruisera (Harbinger, masa 13 500 ton - nadal mało, BS przy nim jest 7 razy większy!) i mu przyłożyć do burty swoje 1000 DPS, ale się powstrzymałem. Rokh ma pewnie z kilkadziesiąt tysięcy effective hit points (EHP) więc pewnie trochę by trwało zanim bym go rozwalił, a on przecież nie siedziałby bezczynnie tylko siał tymi swoimi smartbombami.
Powoli - pomyślałem. Killrights na tego gościa mam do 19 czerwca, więc to ja mogę zaatakować, i działa systemowe przy wrotach lub stacjach będą po mojej stronie. Dalej, mam korporację. Jedna czy dwie osoby mogą mnie wspomóc w mej walce wyrównując znacząco szanse. Tym bardziej, że zabicie tego kolesia to będzie początek "czyszczenia" szlaków tranzytowych w tym regionie, co przysłuży się całemu naszemu sojuszowi.
Narazie plan zemsty jest w toku. Mam w tej chwili dwa battlecruisery, więc w przypadku straty - będę mógł szybko wskoczyć w nowy statek. No i dopracowania wymaga taktyka, która musi być dostosowana do tego - czym koleś aktualnie lata i strzela. Dziś zauważyłem, że zmienił smartbomby (bliski zasięg) na pociski dalekiego zasięgu. Co oznacza, że atak musi to uwzględniać - by nie obrywać od smartbomby, muszę na niego skoczyć tak, by mu przyłożyć efektywnie SPOZA jego maksymalnego zasięgu (jakieś 6,5km) oraz nie pozwolić mu uciec (czyli na max. 9km), ponadto - utrzymywać tę odległość. Natomiast, w przypadku pocisków dalekiego zasięgu - mogę sobie pozwolić na maksymalne skrócenie zasięgu, bo dzięki temu zwiększę zadawane mu uszkodzenia oraz będę mógł kraść mu energię. No i będzie można wykorzystać do walki drony, gdyż nie zniszczy ich za pomocą smartbomb. Tyle teoria - praktyka może być inna (np. ma mix smartbomb oraz pocisków) co położy plan (stare wojskowe powiedzenie: "żaden plan nie wytrzymuje kontaktu z wrogiem"). A może nie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz