Wielka bitwa w Tunudan

piątek, czerwca 29, 2012

W zeszłym tygodniu, przeczytawszy poradnik Valadeya utharnas o efektywnym solo PVP stealh bomberem (tu) udałem się i ja w swój długi solo patrol. Od środy do poniedziałku, z dosyć intensywnym weekendem - podróż przez kolejne systemy w regionach 0.0. Syndicate, Outer Ring, Cloud Ring i Pure Blind. Ok 100 jumpów. I... nic. Jedynym mrożącym krew w żyłach były trzy zdarzenia: zwis frapsa, zobaczenie dużej drony oraz omyłkowe skoczenie na 0km na wrota Torrinos w EC-P8R. To drugie zdarzenie to była... pomyłka. Wiedziałem, że wrota są campowane non-stop, że są tam bańki poustawiane na głównych kierunkach, ba - nawet je widziałem w skanie, bo kiedyś zrobiłem sobie bookmarka w zasięgu do tych wrót. Ale chciałem zrobić sobie bookmarka taktycznego na gridzie tych wrót, by móc spuścić camperom na głowę bombę (a nawet dwie, bo umówiłem się wcześniej z Dab3rem, że dołączy do mnie ze swoim Houndem).

By nie władować się jak głupi w bańki, pokombinowałem trochę i skoczyłem z planety, której pozycja kątowa względem wrót gwarantowała minięcie baniek (prawdopodobnie ustawionych na 70-100km od wrót i na samych wrotach. Skoczyłem, jak myślałem na 100... a tu patrzę, jeb, 2,5km od wrót, obok mnie bańka, kilkanaście sygnatur wrogich okrętów, pełno puszek, wraków... Po chwili mnie zdecloakowało. Ale widząc wrota, po prostu wdusiłem gaz do dechy (MWD) i po chwili jump do bezpiecznego hi-sec.

Byłem wściekły, bo wyleciałem z 0.0 BEZ killa (zakładałem w najgorszym przypadku, że poskładam się w walce i będzie chociaż "epicki losemail"). Za to, mam zdjęcie dużej drony (jej wiecznie ruszające się łapki, czułki oraz wypustki przypominające oczy... brrr...):



Trzy dni później, 2012.06.28 20:42:29 Jita

Wyleciałem ze stacji w nowiutkim Tornado i udałem się do Tunundan, naszej aktualnej wejściówki. W czasie gdy chłopaki złapali myrmidiona i zebrali z niego 50 mil ISK okupu oraz nieokreśloną ilość i wartość (dla mnie) frakcyjnych cap boosterów (które potem rozstrzelali - WHY?!? Ja może bym to chciał ;) [tak, zbieram różne rzeczy - z wojażu po 0.0 przywiozłem sobie dwa trupy - "biomass" ustawiony w overview, to zebrałem... potrzebne do mrocznym amarrskich experimentóv...]. Ok, w czasie gdy chłopaki dobrze się bawili, ja pstryknąłem fotę:


Pierwszy minmatarski ship Ezoko. I muszę przyznać - podoba mi się, bo wygląda inaczej niż inne minmatarskie shipy. Ciekawe jak długo nim polatam... (i w tym momencie jakieś mroczne przeczucie... ale nie uprzedzajmy faktów).

2012.06.28 21:07:08, system Enderailen

Wskoczyłem do systemu przez wrota z Tunundan, gdy od kilkunastu sekund trwała już walka. Zdarzenia zaczęły się toczyć w tempie błyskawicznym. Hyperion, drejk, drejk, cyclone, rapier.

Col wyrzucał z siebie rozkazy jak z karabinu - "primary cyclone, sdf, rozjebać tę małpę!" [Col, to licentia poetica, nie pamiętam co dokładnie mówiłeś ;] Niestety, cel wyszedł mi z zasięgu (max 74 520 metrów) i już go widziałem na 86km. Nagle, mimo włączonego MWD zacząłem poruszać się baaaaaaaaardzo wooooooooolno... 2x scramble plus web i już wiedziałem, za chwilę spadnę.

Więc skierowałem swój "ogień" na rapiera który był przyczyną mej nieszybkości. 

Your group of 1400mm Prototype Siege Cannon LEDWO POSMYRAŁO PO JAJKACH Snakeboy987 [DJI](Rapier), causing 626,4 PATHETHIC damage.

Wychodzą braki w przeszkoleniu - gunnery-śmery, ale fakt jest faktem. Efektywne tornado to ze mnie będzie za jakiś długi ("Soon" TM) czas. Na trójeczkach posmyrać można po jajeczkach.

Ale zupełnie zrozumieć nie mogę, dlaczego:
425mm AutoCannon II belonging to Snakeboy987 barely scratches you, causing 30,8 damage.
(wtf??? przecież prawie stałem w miejscu!!!). Za to Caldari Navy Scourge Heavy Missiles należące do Alturisa oraz Electron Blaster Cannon II dosiadającego hyperiona Kill14u rozjebały mnie na miazgę.

Vagabond Ay3n'a też spadł (coś namieszane z kb):

Gdy ja śmigałem w Enderailen kapsułą, bitwa przeniosła się do Tunudan, gdzie na wrotach do Enderailen WRÓG podstępnie obrócił w perz Lokiego herszta Cola. [chwała poległym, którzy nie dostali się do kapsuły pilota!]

Po jakimś czasie wróciliśmy do Dziury obmyślając... ZEMSTĘ. KRWAWĄ i ZIMNĄ.

2012.06.28 21:54:29, system Tunudan 

Wisieliśmy na w dziurze, na wejściu do wormhole'a. Col reshipował w Tempesta, ja przywlokłem  pogardzanego i wogóle z dupy, ceglanego, nieruchawego, i do zajebania i... oj-tam-oj-tam, uważam, że to MIGHTY BOAT of WAR und KRIEG - one & only the best shield tanker ever i może do zajebania-ale-co-mi-tam: ☢ D:R:E:J:K ☢☣ !!!!!!!!!

No.. acha, Cezar1 i Khurghan w basiliszkach (logistyka to podstawa każdej operacji, zaraz po taktyce) by tarcze się utrzymały. A w tym czasie, Lastriko i Ay3n drażnili niedawnych antagonistów. Po chwili dołączył do nich Col w tempeście.

A my w trójkę czekamy, czekamy, wreszcie jest: "Drake Alturis Strife - punkt!!". Skaczemy. Wiedząc, że na drejku mam 79,5 km skoczyłem tak jak bazyle, na 50 km na Cola. PAYBACK MOTHERFUCKERS!!!!

Primary - hyperion. Col go trzymał na scramblu w Tempeście pompując pewnie naboje zawierające sfazowaną plazmę swoją altylerią, a moje pociski Scourge Fury Heavy Missiles zaczęły się w niego wbijać robiąc 706.7, 618.7, 707.1, 706.6, 1016.5 damage. [HA! HAAAAAAAA! mówiłem, że będzie lepiej :P HM II i reszta skilli mam na V ;)]. Próbowałem jednocześnie założyć punkta na MEGATHRONA (pilot Plug5, ship name="Angry_Birds"), ale wyszedł mi poza zasięg, więc rzuciłem punkt (do spółki z Ay3nem) na drejka Alturisa Strife. A hyperion udał się na zielone pastwiska.

Na moim overview zaczęło się robić bardzo chaotycznie. Ustawiłem o na 24km wokół drejka Alturisa (ship o nazwie "Tickled Pink") jednocześnie ładując w niego pociskami powodując MEGA SPUSTOSZENIE WYZWOLONEJ W SŁUSZNEJ SPRAWIE ZEMSTY (1016.0, 1617.3 damage [HA!! HAAAA!! mówiłem, że...  ;)]). Jako, że megathron fikał, a nie miał - dostał do towarzystwa moich 5 ECM hornetów oraz innych dron ECM mrowie też i na chwilę był z nim spokój. A Alturis Strife i jego drake - udali się na łono Abrahama.

Klątwa. Klątwa nie była czerwona, więc dostałem komunikat od sentry guns wrót, że popełniam właśnie głupi akt zbrodniczy i że poniosę za to straszne konsekwencje. Yhy... jedyną konsekwencją było, że mi curse Rysant'a wyszedł poza przepalający się własnie warp disruptor II, o czym nie omieszkała poinformować mnie Aura ("...it needs to be closer than 35 644 meters"). No to sru! W pogoń, przepalone MWD, przepalone wyrzutnie napierdzielały z furią już-nie-takie-fajne-jak-wcześniej :p damage (zakres od 245 do 777 hit points). Przekłęta klątwa była już cała rozorana, zostało jej trochę struktury i... nam znikła. Spitoliła, bo późniejsze poszukiwania killmaila w necie (nikt z nas go nie miał) na nic się zdały - Rysant zdołał uciec. W między czasie - spadł wrogi scimitar.

Zorientowałem się, że przepalanie idzie dobrze, aż zbyt dobrze. Zanim wyłączyłem - wszystkie moje wyrzutnie poszły z dymem. Moje drony ECM - też, więc megathron był operacyjny. Gdy rzucałem na niego skrambla, moje oba adaptive invulnerability shields zaskwierczały i poszedł smród spalenizny. Cóż. Przynajmniej MWD jeszcze działało no i warp disruptor, których już nie przepalałem. I tak drejk stał się heavy tacklerem ^_^. Po chwili pilot Plug5 wyciągnął wtyczkę i uciekł kapsułą od palącego się wraku MEGATHRONA. [teraz to już nie mega... więc może małymi literami? Ale lubię ten ship :))]

Gdy megas spadł, zorientowałem się, że właśnie rola HEAVY TACKLER DREJKA się skończyła. 


Działa wrót radośnie smyrały brzegi mojej tarczy i... nie było już z kim walczyć [NEXT TIME U KNOW WHAT WE CAN DO, U'VE WARNED MO'FOS!!!]. Chłopaki zabrali się za sprzątanie wraków, a ja w tempie ekspresowym udałem się na stację by naprawić przepalone modułu.

NAPRAWIŁEM! I siup, undock. W locie na pobojowisko zorientowałem się, że mimo naprawy - wszystkie są offline, bo.. zapomniałem je włączyć. OOOOPSss.... Zebrałem cosik z najbliższych wraków i na pytanie, "a ty gdzie znów lecisz?" odpowiedziałem niedbale: "a na stację, zapomniałem włączyć przepalone moduły, ale... PRZY OKAZJI wrzucę loot do stacji, ok?".

Po chwili byłem z powrotem i pomogłem dokończyć sprzątanie. Przy okazji pozbierałem tyle dron błąkających się ile mogłem, uzupełniając w ten sposób drone bay o 5 x ECM Hornetów, nowych, w zastępstwie tych, które poległy dzielnie jammując megathrona.

Parę minut później...

Przeciwnicy przesiedli się w nowe statki i byli gotowi do powtórki. Gdy leciałem drugi raz do stacji, Col, który z niej wylatywał mówi - "curse campi stację". Poinstruował mnie jak mimo wszystko wydokować, więc to uczyniłem. A mój komputer uczynił...

PIERDOLONY DISCONNECT EVE!!!!!!

Na szczęście team-speak wciąż działał, więc chłopaki spokojnie mi poradzili - bym zadokował (o ile uda się przed zejściem zalogować do gry).

...czekam....

...czekam....

...wpisuję hasło, enter...

...czekam...

...connecting, a ja kurwa czekam...

...wybieram postać (o - jeszcze jestem w drejku!!)....

...czekam...

... i wreszcie widzę, jak drejk sobie dryfuje od stacji, a Berserker II belonging to Kill14u places an excellent hit on you, inflicting 154,8 damage oraz Caldari Sentry Gun II places an excellent hit on you, inflicting 246,0 damageNeutron Blaster Cannon II belonging to Kill14u heavily hits you, inflicting 622,7 damage i co kurna jeszcze????

;) mając 1/3 zjedzonej tarczy [HA! HAAAAA!!! a mówiłem, że drejk.... ;)] spokojnie zadokowałem do stacji.

Tymczasem.... ONI rozpoczęli pokaz siły. Wynaleźli nam wejście do NASZEJ dziury i je obcamp'owali permanentnie 3 hyperionami i jakimiś tajfunami i innym ciężkim sprzętem. A potem zaczęli sobie przez tę dziurę skakać, skakać, skakać... zmniejszając jej żywotność i chcąc nas odciąć od naszej dziury. Ale jako, że część z naszych już była w dziurze, a na zewnątrz zostałem ja (w stacji) i Lastriko, więc no big deal, nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało! 

Podziękowaliśmy im za domknięcie dziury, albowiem zawsze tak robimy, dzięki!!

Ja, z ładowniami pełnymi łupów udałem się ☢ D:R:E:J:K ☢☣ -FTW !!!!!!!!!-kiem do Jita, celem ich spieniężenia i kupna nowego tornady.

Log off.

[linki celowo, enjoy ;))]






Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze