W cieniu

sobota, lutego 15, 2014

Witam!
I od razu przechodzę do konkretów, a mianowicie ostatnio... zorientowałem się że, słabo ostatnimi miesiącami jest z tym blogiem, i można odnieść wrażenie, że on umiera. No Way! :) Nic bardziej mylnego, tylko jego twórca nie znajduje czasu. Ale to się zmieni.

*

Charlie zdobyty!!
Alfa utracona!!
Tracimy Echo, Helganie, atakować pozycje VSA!

Gdyby nie Helganie i VSA możnaby pomyśleć, że będzie to kolejne pianie o najlepszej grze multiplayerowej obecnej generacji ;) Ale jak się okazuje - nie tym razem. Otóż, mimo masowego dodania do mojej friendlisty ludzi z forum battlelog.battlefield.com, z założeniem, że pogadamy i się poznamy... bo moja wierna drużyna jak na razie utknęła na BF4@PS3 i mi najzwyczajniej w świecie się nudzi jak nie mam do kogo japy otworzyć. Nowi przyjaciele, jak narazie okazują się milczkami... albo coś w BF4 skopali, bo generalnie nikogo praktycznie nie słychać. Chciałem przeprowadzić głębsze śledztwo, ale przerwał mi Skipper (Ereb), który nagle pojawił się ze swoją PS4 i zaczął naciskać na grę w KZS.

Pierwsza próba wyszła niewymownie... fajnie. Niewymownie, gdyż nie słyszeliśmy się wogóle, ale to pewnie dlatego, że jednocześnie otwarta była "impreza" na PS4 i prawdopodobnie nawzajem się poblokowały możliwości mówienia. Bo to że w Killzonie gadają, dobrze wiem, wyciszając różnych huczących mi w słuchawkach kolegów mówiących językami...

*

O samej grze. Co mnie zaintrygowało, to nowe tryby w multiplayerze, które się pojawiły w tzw. extended warzone. Nie znam ich wszystkich jeszcze bo na razie zaczynam grę, ale na pierwszy ogień poszła seria capture & hold, capture & connect oraz capture & move. Ten ostatni nadal jest dla mnie tajemnicą, ale dwa pierwsze od razu mi się spodobały.

W skrócie, przejmij i utrzymaj to nic innego jak stary dobry podbój z BF4, w wersji na piechotę i trzema celami (czyli tryb dominacja  z battlefielda). Zasada jest prosta: zająć A, B, C i utrzymać za WSZELKĄ CENĘ!!! (moja żona zdaje się to rozumieć, bo na prośbę bym mógł pograć godzinę wcześniej niż zwykle... zgadza się! ;-))

Na poniższym filmie, fragment z mojej rozgrywki w tym trybie.



Drugi tryb przejmij i połącz dla mnie wygląda jak połączenie battlefieldowego szturmu z podbojem. Czemu tak? Albowiem podobnie jak w szturmie, trzeba zajmować cele po kolei. Tyle, że podobnie jak w podboju, wszystkie cele są cały czas na mapie, i można w każdej chwili je odbić. A działa to tak, że najpierw trzeba przejąć cele A i B, by aktywował się C. Mając tę trójkę, pojawia się możliwość przejęcia celu D i wreszcie, celu E. Gdy wróg zaczyna je odbijać, tracimy połączenie i zabawa zaczyna się od nowa.

Tworzy to fajny motyw przesuwającego się frontu.

Trzeba pamiętać, że Killzone to gra piechociarska, więc mapy to fragmenty miejskich ulic, fabryk, czy wnętrza biurowców. Choć i las (ładny!) też jest. I na tym wszystkim wyrzynka w pień 12x12 (czyli jak w BF4 @ PS3 ;)) powoduje ładny ładniutki chaos, który tak lubię :D

Z ciekawostek dal EvEowych graczy grających dronami - wstąp do KZS, tu masz dron od py... pod dostatkiem! Każda klasa może mieć własne drony, a wsparciowa nawet dwie na raz! Dron ogłuszający, leczący, towarzyszący, wreszcie wartowniczy. Miło.

Dobra, lecę, bo Delta stracona! No ruszcie się, do cholery, bo Higi nas tu masakrują!

Mogą Cię zainteresować...

0 komentarze