Pierwsze wrażenie... wooow!

sobota, maja 23, 2015

Wiele różnych rzeczy napisano ostatnio o Wiedźminie 3 Dziki Gon. Różnych. Na growych portalach odniosłem wrażenie, że "60hz&PC@ultra" dominowało, przebijane nieśmiałymi zachwytami nad samą grą. A ja po prostu powiem: wow. WOW! WOOOOW!!!!


Przede wszystkim, to wiedźmin. Pamiętam, jak w Fantastyce pojawiały się kolejno opowiadania o Wiedźminie. Pewnym rozczarowaniem była "Droga z której się nie wraca" bo... nie była o wiedźminie, ale za to umiejscowiona w tym samym świecie (a jak się później okazało - o matce Geralta). Powoli, geografia świata, jego niuanse kulturowe, polityczne, wreszcie nieziemska fauna i nieludzkie rasy rozumne stawały się dla mnie czymś, bez czego kanon fantasy nie istnieje. Niedawno zupełnie, przypomniałem sobie ten świat rzucając sobie na uszy genialne audiobooki - słuchowiska. Świat ożył. A wczoraj, gdy wreszcie mogłem odpalić grę Wiedźmin 3 - ożył dla mnie w pełni!

Wersja na PS4 oszałamia ferią barw, oszałamia tym co na ekranie, tym co można robić, tym gdzie pójść. Wydaje się, że rzeczywiście nie ma żadnych granic. A nawet jak są, to są sprytnie zaznaczone - granicą terenów wokół startowej lokacji Biały Sad są nieprzebyte bagna. Miejsce mało urokliwe, praktycznie - tam diabeł mówi dobranoc. I rzeczywiście - w grze - mówi! Mimo, że Biały Sad to dosyć mała mapka, to siedzę w niej już parę godzin i ani myślę iść do Wyzimy. Nie chce mi się, bo jeszcze mam sporo do zrobienia.

Pod wrażeniem jestem, jak fajnie zrealizowano misje poboczne. Przy tych głównych - cut-scenki są spodziewane, ale przy pobocznych? W innych grach tak nie było... zwykłe parę linijek tekstu wystarczało. A tu - naprawdę fajne kawałki obrazu!

Jest parę rzeczy do których mógłbym się przyczepić. Dubbing jest zrobiony naprawdę solidnie. Aktorzy dali z siebie wszystko, choć odnoszę wrażenie, że nie wzięto pod uwagę "wiejskiego" akcentu. Jest parę osób, które "godajo jak chop i baba", ale niestety nie zawsze i nie wszędzie. Nie wiem jak będzie dalej, ale w wiejskim Białym Sadzie spodziewałem się raczej tego co było w audiobooku "Gdzie diabeł mówi dobranoc". Dioboł. No, wyglądo jak dioboł, a jak ma wyglądoć? 
Sam dioboł póki co pojawił się parę razy w rymowankach dziecięcych. Hmmm... a może to taka specyficzna wioska, z czystym, tameryjskim akcentem? Bo kupiec spotkany za wsią, to już godoł jak należy (ten z łukiem, w nocy).

Bo sama wieś, bardzo wiejska jest.


Może dalej, w Wyzimie, spotkam krasnoludów gadających jak hanysy, albo górale (jak Yarpen Zigrin i jego chopy?). Bo rzeczywiście, krasnoludzki kowal lepiej brzmi w wersji angielskiej (scotish), a u nas, jak handlarz z centrum Łodzi. Póki co, wprawiam się w fachu wiedźmińskim.

A jako, że zacząłem na poziomie trudnym "Krew, pot i łzy" (czy jakoś tak), to przyjemnie się zdziwiłem, jak jeden, drugi, piąty... kurwa, jak zabić te cholerne utopce??? Jak już ogarnąłem co i jak z utopcami, to scenariusz powtórzył się z gryfem. Na szczęście loading screeny są nieprzydługie. Gra ma przyjemną dawkę kombinowania - co, jak i czym. I nie jest łatwo. Nawet jak już nabrałem wprawy w zabijaniu, to sfora ghouli lub bandyta zachodzący mnie z tyłu z toporem uświadomiali mi, że łatwo to tutej nie jest, o nie! (miła odmiana od zbyt łatwego Far Cry 4...).

Teksty pisane, bestiariusz, książki, notatki, przedmioty, mnóstwo ziół... to wszystko jest miodne i różnorodne! Bronie, zbroje, buty, glify, oleje, eliksiry... łatwo zepsuć, łatwo stracić, drogie jak cholera, bo ciężko znaleźć! Póki co, mam wrażenie, że wszystko co zbieram, mi się przyda. A wiedźmak ciężarówką nie jest, więc zbyt dużo żelastwa z sobą ciągnąć nie będzie.

I na koniec, sam wiedźmiński fach. Ponarzekałem na mało chłopski dubbing ale z niego nie zrezygnuję, za żadne highlanderskie nawet, skarby! Dlaczemu? Abo południca, morowa dziewica, upiory, utopce, wodniki, bagienniki i baby wodne. Wszystko to, raz, że wygląda obłędnie, dwa, opisane jest w bestyjariuszu jakby to Sapkowski pisał! I tak ma być. Te cudaku, nie masz czasem gorzałki? Kielicha bym pierdolnął- tak rzekł mijany wieśniak. Ano, nie mam.

Zaraz zaraz... a właśnie, że mam. I chyba kolejne zadanie do wykonania!

Płotka!!!

Mogą Cię zainteresować...

4 komentarze

  1. Zgadzam się w 120%, Wiedźmin zjada 2015 i bardzo dobrze.
    Słowiańskość tej gry wbija w fotel, możemy być dumni. Amen.

    http://rethorican.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie! Jest mega swojsko. Czytam tu i ówdzie o tekstach jakie się słyszy w grze, wbijają w fotel za każdym razem. I tylko nasi zrozumieją (np. "ciemność, widzę ciemność!"). Jak złowię to zamieszczę.

      Usuń
  2. Genialna gra, która wciąga niesamowicie :) Jak zwykle fajnie napisany tekst.
    Pozdrawiam
    Mestre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! Tylko jak znaleźć te 200h na pełen content ;)

      Usuń