Mięsko... krew i łzy... to tygryski lubią najbardziej :). Widać, że napierasz do przodu bez względu na straty. Powinieneś zaopatrzyć się w łopatę, a nie w karabin :P
W końcu, w końcu, w końcu!!! W końcu relacja wideo - doprosiłem się :-) Hurra! Bardzo fajne filmiki, z dobrą muzą i ostrą akcją. Tylko nie widać zbytnio waszej kooperacji (jeden minus). Wczoraj śmigalem w KZ2 - widać zajebistą różnicę w szybkości/sprawności celowania - eh, wciąż jestem noobem :-)
O Battlefield V w sieci huczało od pierwszego trailera. Niestety, był to raczej szum wściekłości niż ekscytacji. Jak sytuacja wygląda, gdy kurz już opadł, parę tygodni po premierze? Źle. Ta gra jest nudna. Z marką Battlefield jestem może nie od początku, ale od początku tej serii na konsolach, gdy pojawiła się mała, ledwie trójmapowa i drugowojenna część serii 1943 . Chwilę wcześniej miałem okazję zapoznać się z Battlefield Bad Company , choć tu nie drgnęło. Za to w 1943 tak. Nastawiona na multiplayer, 3 wyspy, tryb walk lotniczych, ścisły podział na siły amerykańskie i japońskie, z jednoczesnym pilnowaniem realiów historycznych (tak, Japończyk biegał z japońskim sprzętem i mieczem samurajskim, a marine z M1’ką), gdzie lotnisko było lotniskiem, a w bazie stały czołgi. Immersja pełną gębą i gra pochłaniała na długie godziny. By zbytnio się nie rozwijać, kolejny BF, Bad Company 2 wciągnął mnie na 150+ godzin, Battlefield 3 trochę mniej, a najlepsza część ever - BF 4 (o czym mo...
Sony zakończyło produkcję PS Vita w Japonii i marzec jest pierwszym miesiącem, gdy w PS+ zabrakło gier na Vitę. Tragedia? Wątpię. A pogłoski o przedwczesnej śmierci tej konsoli są przesadzone. Dla mnie historia Vity zaczyna się w 2014 roku wraz z premierą Destiny . Tak… Destiny . Tę grę nabyłem na Playstation 4, ale jako, że byłem wtedy w długoterminowej delegacji, wymyśliłem sobie, że przecież internet między Łodzią a Warszawą wymiata więc będę grał w grę Destiny , odpaloną na domowej PS4 przez Vitę właśnie. Zdalnie. Tia… Sprawdziłem, a jakże! Udało mi się ograć prolog, choć taka gra miejscami traciła na jakości animacji do tego stopnia, że zmieniała się w pokaz obrazków, uniemożliwiając grę zupełnie. Ups! Ale były i inne gry, z których najfajniejszą okazało się Spirits of Destiny. Zbierało się swoich bohaterów po to, by walczyć geolokacyjnie i online z innymi graczami lub postaciami generowanymi przez grę. Gra kolekcjonerska, zbieractwo kart oraz rozwój swoich postaci, wymyśl...
Hej! Ten blog umarł bezpowrotnie. Takie czasy. W zamian za to, zapraszam na: http://deadmentellnotales.theblogpress.com/ Same shit, different style ;) Fly safe!
Blabla bla ;-)... uciekinier SOCOMowy ;-)...
OdpowiedzUsuńMięsko... krew i łzy... to tygryski lubią najbardziej :). Widać, że napierasz do przodu bez względu na straty. Powinieneś zaopatrzyć się w łopatę, a nie w karabin :P
OdpowiedzUsuńW końcu, w końcu, w końcu!!!
OdpowiedzUsuńW końcu relacja wideo - doprosiłem się :-) Hurra!
Bardzo fajne filmiki, z dobrą muzą i ostrą akcją. Tylko nie widać zbytnio waszej kooperacji (jeden minus).
Wczoraj śmigalem w KZ2 - widać zajebistą różnicę w szybkości/sprawności celowania - eh, wciąż jestem noobem :-)
Kooperacji nie ma, bo ja (M.) póki co nie mam mikrofonu :-) Bez tego to trudno.
OdpowiedzUsuńslabiak jestes moim zdaniem, mam nadzieje ze kiedys sie spotkamy na serwie i naucze Cie czegos bo robisz takie bledy ze ehhhh..
OdpowiedzUsuń