Opowieści starego wygi

piątek, czerwca 12, 2015

Skipper, to stary wyga EvE Online. To on wymyślił by napisać odezwę do narodu, by naród dołączył i wspierał flotę People's Navy Of New Haven. Grywaliśmy wtedy, że hej! (tzn. jak na ludzi zarobionych i bez czasu, próbowaliśmy grać z różnym skutkiem, czego przykładem są m.in. przygody Ezoko). Przez ostatni miesiąc, Skipper (a'ka Ereb Romerous) piał z zachwytu jakie to Eve jest teraz fajne. On grał od miesiąca w triala, a my graliśmy w Wiedźmina. Tzn. ja grałem, o ile miałem dostęp do konsoli, a ze względu na to, że głównie byłem w delegacji, to tego dostępu... nie miałem. Marudził, dręczył, przekonywał i... przekonał. Ale zanim Ezoko powróci na dobre, wpierw opowieści starego (*wiekiem ;-)) wygi. 
(I jak pewnie zauważyliście, nastąpiły nieznaczne zmiany w wyglądzie bloga - zmiany, które mają na celu ogólne polepszenie sytuacji Ezoko ;)).

Oddaję głos Skipperowi.

Przygody w trialu

Synek mi zabrał konsolę! Zresztą i tak Killzone Shadow Fall już mi się znudziło, PlanetSide2 raczej mnie nie wciągnie, a Destiny olałem dawno temu. Co robić? Zwłaszcza wieczorami, kiedy żona już śpi.

Po malutku, po cichutku, nie mówiąc nic nikomu ... stworzyłem sobie postać w Eve Online. Tak aby zobaczyć jak teraz wygląda gra w którą kiedyś pomykałem z kilkoma kumplami. Konto testowe jest teraz na 30 dni, a kiedyś było na 14. Fajnie! To jeszcze popatrzę po statkach. Ooo! Aura, przewodnik dla noobów działa inaczej, ooo... statki w sumie te same, ale wyglądają inaczej. Za to można mieć własne malowanie. Fajnie! (Gówno a nie "fajnie"... przecież to kosztuje ISKi!! - Ezoko). To się przelecę. Zrobię jakąś misję szkoleniową. Fajnie się lata, coś tam jeszcze pamiętam ... orbita, zasięg optymalny. Dobijam do stargate... bardzo ładnie wyglądają skoki pomiędzy systemami.

Dobra, sprawdzam więc dalej - może jakąś misję? Te misje nie podnoszą standingu do agentów lvl2, a to wezmę misję o innego agenta ... Jedną i kończę.

...cooo?!?... do low-sec’u?!? Przecież ja mam 3 dni latania za sobą i 3 skille na krzyż! - ale potwierdzam, chce skoczyć przez tę bramę do low-sec’u  (i nie pokazuj więcej tego  komunikatu bo jestem starym wygą i dam sobie radę!).

.. kurcze szybciej! Szybciej! Ile można kopać tego meteoryta?! Przecież zaraz mnie zabiją piraci!!!  Wracam jednak do hi-seka. Fajna misja, tętno skoczyło o 100%. Natomiast, ileż można! Po kilku kolejnych misjach dopada mnie nuda, w kółko to samo i do tego mało płacą! Tyle dobrego, że dorobiłem się niszczyciela.


Chce krwi i adrenaliny! I dostaję ratowanie córeczki przyjaciela z rąk piratów po raz trzeci. A co mi tam polecę postrzelać do ratów w low-sec’u.  Wiele do stracenia nie mam.

Jaaaaa... ale jazda! Ręce mi się trochę trzęsą od wciskania ‘scan’ na skanerze. Jestem w Amamake (low-sec) (aleś sobie system wybrał :) - Ezoko). Wokół kilka pleksów i wyjadacze naparzają się między sobą. Co chwilę na local’u wymieniają się "gf". A ja tym czasem z paska na pasek i czeszemy piratów – tych komputerowych, NPC’ów. Za każdego wpada przynajmniej 10K ISK, ale są też takie po 1mln – krążowniki wypasione, co to nie mogą się oprzeć moim 7 szybkosztrzelnym autocannonom załadowanym pociskami plazmowymi (najsilniejsze co mogłem załadować). Olewam amunicję dalekiego zasięgu, mimo, że kosztuje to całe pole ochronne zanim zbliżę się na odległość strzału, ale co mi tam. Orbita 500m i grzejemy.

To jest życie! Fregaty schodzą po 2 salwach z 6km, ale w taki krążownik trzeba było wpakować 1200 -1300 pocisków z optymalnej odległości. Na szczęście skutecznie. Szybko sprawdzam wrak i w nogi, zanim lokalsi mnie namierzą.

Niestety, ship za bańkę, a we wraku mniej niż w niektórych fregatach. Odlatuję na safespota. Chwilę czekam i na następny pasek. Sprawdzam portfel – ładnie się uwypukla, a jeszcze dojdzie to co wyciągnąłem z wraków. Świetna zabawa!

Pojawiające się na skanerze fregaty i niszczyciele biorące udział we FractionWarfare przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Ale na razie jakoś nie są mną zainteresowani. OK, next low-sec system, jump, warp to .. . zrobić safespota, warp to asteroid belt ... aktywacja silników, kurs zbliżeniowy na najbliższy statek piracki …
click: namierzanie
click: keep at range (900m)
click: aktywacja działek
10 km, 9 km ... 7 ... namierzony, ognia! ... zmiana celu, koleina fregata.. aktywacja uzbrojenia... niszczyciel .. wejście na orbitę, jest powolny, super, to ja dyktuję warunki tutaj! Ognia! Masz shield booster’a, i tak nic ci to nie da! Wypluwam 7 pocisków co 2 sekundy, nie dasz rady ładować...

A w między czasie: o cholera, jakaś fregata lata w te i nazad, czyżby mnie szukała? I zaraz na localu:
- gf, thx
- gf
... i fregaty nie ma na skanerze. Po prostu byłem blisko plex’a, o który toczyły się walki. Chętnie bym dołączył, ale wiem, że postać szkolona od 2-3 tygodni to śmierć w pół minuty. Poza tym latam z wyposażeniem przeciwko piratom NPC, a z nimi walka jest zupełnie inna, prostsza i zdecydowanie mniej śmiertelna.

Na koncie mam już z 10 mln ISK, sporo sprzętu w hangarze do wyposażenia następnego niszczyciela i kilka kontraktów na sprzedaż droższych (i niepotrzebnych mi) elementów. Przeniosłem swoją bazę na stałe do low-sec’u; jest super – latanie nawet tylko za piratami sprawia mi dużą przyjemność. Odkrywam tę grę na nowo, przypominam sobie to co kiedyś potrafiłem. Fantastico! Brakuje tylko kogoś na komunikatorze, aby wspólnie pogonić przeciwnika.

Kilka razy natrafiałem na battleshipy – wielkie jak stodoła, opancerzone i uzbrojone po zęby. Tyle że, jestem dla nich za szybki  Na dopalaczach i orbicie 500m, prawie ocieram się o olbrzymy, a oni nie potrafią we mnie trafić ze swoich wielkich dział. Problem tylko w tym, że moje działka są w stanie co najwyżej porysować im brzegi tarcz. Mogę zatem polatać, postrzelać, ale szkoda amunicji. Tu potrzebny byłby przynajmniej drugi niszczyciel.

Następny pasek asteroidów, następni piraci do ubicia. Spokojnie, trzymać dystans, wyłączyć dopalacze (ci akurat byli i tak dwukrotnie wolniejsi ode mnie). Pilnować dystansu, przełączać broń na kolejny cel, zbliżenie... a w między czasie sprawdzić overview i skaner dalekiego zasięgu. Kolesie z FW dziś są wyjątkowo aktywni. Kilka dni wcześniej musiałem awaryjnie dokować, gdy nagle w systemie pojawiło się 50-60 pilotów, z których połowa była oznaczona jako przestępcy. Dziś jest niecałe 20 osób, ale ciągle walczą o pleksy. Tyle, że dziś już palec mi nie drży nad przyciskiem skanera i nie wstrzymuje oddechu przy każdym skanowaniu. Luz, jestem kozak i wysprzątam NPC’ów tu i w najbliższych systemach zanim się zorientują, że mają jakiegoś noob’a na swoim podwórku. (hehe... też tak się czułem, gdy robiłem plexy w incursusie i udawało mi się uciekać, nawet przed samym Miurą Bull'em! - Ezoko).

I następny pasek (chyba nawet w następnym systemie). Tylko dwie pirackie fregaty, po 10-15 k ISK. Szybko pójdzie. Standardowa procedura, Zbliżenie, namierzanie, aktywacja działek... Wszyscy jesteśmy namierzeni i zaczynamy się wzajemnie ostrzeliwać. Jeden zdjęty, teraz drugi... O cholera!! Kolejny sygnał namierzania!!! O_o. Ale przecież ten pirat już mnie miał wcześniej namierzonego. Kolejny przyleciał? To się zdarza bardzo rzadko. Rzut oka na overview: żołta linia!?! Przecież piraci są na czerwono

(zaczyna grać muzyka akcji, jak w Wiedźminie 3 ^_^ - Ezoko)

Fuck!  Warp dirsruptor! Fuck! Połowa tarczy wyparowała. To już nie NPC tylko realny koleś do mnie wali.

Cholera, zaraz zginę, stać mnie na kolejny statek? Ano stać, pójdzie pewnie z połowa kasy....

Ale zaraz, wciąż żyję!. Zaraz, moment! - oddech. - A co mi tam! Do boju! Aktywacja dopalaczy! Namierzanie!

Deazaktywacja działek (trzeba je przełączyć z NPC’a), i ponowna aktywacja. Daję ognia ze wszystkich luf, wchodząc na orbitę 500m. Z aktywnym dopalaczem wyjdzi realna około 900m czyli mój optimal. Jestem zpunktowany, ale to nic. Warp disruptor nie działa na afterburner’a, więc mam pełną szybkość.

Dopadłem go! 

Jestem w optymalnej odległości. Tu liczą się na prawdę procenty wszelkich wartości.

Ognia! Ognia! Ognia!

On we mnie nie trafia. Co to jest?! Przecież to małe gówienko, fregata. Jego tarcza zniknęła! A moja wciąż na połowie. O nie, już nie, właśnie wyparowała wraz z połową pancerza. Jeszcze raz  trafi i po mnie. Wali mnie to, albo on albo ja. Pruję mu pancerz, i po chwili on praktycznie nie ma już pancerza. Koleś jest sfitowany bardzo ofensywnie, chyba nie przewidział, że mogę się odgryzać. Jestem już w jego strukturze. Chyba za późno się zorientował, że spotkanie nie idzie po jego myśli. Nie da rady odlecieć, jeszcze tylko salwa, może dwie. Wchodzi po 200HP za każdą salwą.

BUUUM! Nie ma go!

Widzę kapsułę, ech szkoda, że nie mam warp disruptor’a. Strzelam, niestety on już odlatuje. Szkoda, a tak dobrze się bawiłem...

Co ja piszę, ZAJEBIŚCIE było!

Jestem cały.. no prawie – po prostu żyję i mam statek, tarcza już się odbudowuje. Pancerz niestety trzeba naprawić w stacji. Wymieniliśmy ‘gf’ na localu i lecę do domu, nie sprawdziłem co we wraku – podstawowy błąd. Tak mi się spieszyło do bezpiecznego doku. W stacji sprawdzam kill maila.

(Gratki, Skipper!!  - Ezoko)
Wow! Trafiłem kolesia na 32 mln ISK’ow. To Nemesis, stealth bomber. Dlatego go nie widziałem na skanerze – podkradł się w trybie niewidzialnym. Ale bombowce to broń na battleship’y… Dziwne panie, dziwne. Koleś ma sześciomiesięczny staż w grze. To dużo tłumaczy. Zakładam, że testował nową zabawkę, ale nie doczytał jak działają torpedy. I dobrze. Mam dzięki temu kill’a po 3 tygodniach grania.

I za to kocham tę grę! Tu wszystko jest możliwe. Robisz co chcesz, gdzie chcesz i jak chcesz. Wszystko się może zdarzyć i nic nie jest pewne.

Polecam: EveOnline. Ja reaktywuje swoją starą postać ... na chwilę, tylko trochę polatam i już...

Skipper


(Wow, Skipper, nieźle się to czytało - nie kłamałeś! Ja też wracam do gry. I to raczej nie tak jak w zeszłym roku, gdzie mi przeszło po miesiącu. Teraz mam trochę inny mindset. I plany. M.in. sprawdzenia tego czego nie znam. I pisania... wiecie, że ponad połowa wszystkich przeczytań postów ever na tym blogu, to czytanie postów o EvE? TO WASZA ZASŁUGA!! Dziękuję. Hobby jest ze mną od 2006, za rok stuknie moje 10 lat w kosmosie... Oczywiście były przerwy. Ale za to pomiędzy przerwami działo się wiele, o czym sami mogliście się przekonać. I będzie się dziać jeszcze więcej.

Więcej!

Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam w przyszłości. A jeśli ktoś może wspomóc - pisarza, kronikarza, wanna-be-solo-uber-gracza - to zapraszam, będzie więcej mrożących krew w żyłach akcji, a mniej grindowania kasy. Datki w ISK proszę kierować pod adresem Ezoko ^_^.

Fly dangerous!

PS: by nie było, mam trochę zaskórniaków. Mam bombera, mam recona, mam dreja i jakieś 0,5 mln. EvE nadchodzę!



Mogą Cię zainteresować...

2 komentarze

  1. Ha! Ja też ostatnio z nudów odnowiłem konto :) Gratz killa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki czas w roku, że wszyscy odnawiają ;) Ty zdaje się robiłeś sporo eksploracji?

      Usuń