Wycieczka po Paryżu

wtorek, marca 03, 2015

Złożyło się tak, że trafiła w me ręce gra Assassin's Creed Unity. Chyba najbardziej pechowa gra obecnej generacji, gra która stała się obiektem kpin i drwin, a jej wydawca - Ubisoft - synonimem fuszerki. Lecz do mnie, gra trafiła parę miesięcy po premierze i po ok 8 GB patchu i mimo, że po AC4 miałem już dosyć assassina i zaklinałem się, że ACU mnie nie interesuje (oraz jakiekolwiek assassiny) to teraz chętnie wycofam się z tych słów. Bo ACU... wymiata!


Oszałamia graficznie. Co prawda, początkowo, na PS4, wydała mi się za blada, ale lekka korekta (przyciemniłem gammę) i było bardzo ładnie. Oszałamia rozmachem miasta, tłumami ludzi, misjami, znajdźkami. I ta historia! A motyw rewolucji francuskiej pasuje jak ulał do pełnego intryg życia assassina. Błędy? Tak, trafiły mi się chyba trzy (albo trzy tylko zauważyłem): w sali pełnej słuchaczy (dosłownie mega tłum) - jeden koleś nagle zeskoczył ze... słupa. Wyglądało to jakby się wspiął, by lepiej widzieć prelegenta. Innym razem, we wnętrzu jakiegoś sklepiku przydybałem dwóch nieszczęśników uwięzionych w sobie i półce z towarami. No cóż... w Fallout 3 ilość karaluchów i mrówek uwięzionych "w teksturze" (ba, nawet mój bohater kiedyś został tak uwięziony) była tak wielka, że przestałem na to zwracać uwagę. I raz jakiemuś gościowi znikł kapelusz, gdy przechodził w tłumie (a może to była wina gry światła i cienia, bo ostre słońce świeciło przez jakieś badyle?). Olałem. Bo i słusznie, jak się zaczyna grać, to mankamentów nie widać.


Co mnie szczególnie cieszy - to otwarcie świata na wnętrza domostw. Gdy o tym usłyszałem, to obawiałem się, że będzie to wyglądało niewiele lepiej niż "przebiegnięcie przez budynek" w AC4 czy też mocno generyczne, puste pokoje (Battlefield). A w ACU jest na bogato: są i knajpy, i warsztaty, sklepy, najrózniejszego autoramentu i rozkładu pomieszczeń. Mieszkania też - wszystko wewnątrz wygląda jak powinno wyglądać, nie razi sztucznością i nie ma się wrażenia deja vu.


A klimat? Przebogaty! Rewolucja Francuska to bardzo ciekawy okres historii. Jednym ze znaków rozpoznawczych było kompletne nieposzanowanie drugiego człowieka. Oraz stetki, tysiące trupów - ofiar rewolucji. I gra to odwzorowuje - gdy wskoczyłem na jeden z budynków (otaczających cmentarz), okazało się, że jest po dach wypchany kośćmi! W podziemiach było jeszcze ciekawiej - stosy czaszek i kości. 


Na ulicach widzi się czasem tłum ludzi protestujących (palone kukły), pilnujących nowego porządku "obywateli", gazeciarzy - Paryż żyje jak żadne z miast w serii.

W tej chwili mam jakieś 7% postępu w karierze oraz dziesiątki (jeśli nie setki) znaczników na mapie. To misje główne, poboczne, punkty widokowe, znajdźki różnego rodzaju, śledztwa, skrzynie (w trzech wariantach, w tym zamknięte na klucz), drzwi do otwarcia, gazety, a także mini-misje ad hoc (pogoń za złodziejem, przegonienie bandytów, pozbycie się konfidenta itd). Jest co robić i tak na moje oko - dużo więcej niż w AC4! Dodatkowo, zminimalizowano wyjścia z epoki: współczesność objawiła się jak na razie kretyńskim intrem oraz dwiema komunikacjami z jakąś przemiłą hakerką, która razem z nami obrabia Abstergo. Słuchamy jej chwilę i po chwili znów jesteśmy w skórze Doriana. Miło, że nie trzeba łazić w kretyńskich jeansach, trampkach i hakować komputery jak w 4ce. Być może, zastąpiono je misjami w innym czasie? W jedną taką szczelinę, w wyniku awarii serwera Abstergo udało mi się już skoczyć i powiem szczerze - to jest to. Znajome ulice z 1791 zastąpione zostały ulicami z okresu stu lat później... Lubię takie klimaty.


Kiedyś, jak sobie grałem w AC 2 Brotherhood, to pomyślałem sobie, że chętnie pograłbym  w rpg'a na takim silniku. ACU mocno zbliżył się do tej kategorii - za sprawą dobieranego sprzętu, możemy sobie stworzyć postać o unikalnych umiejętnościach, wyglądzie i charakterze gry (nią). Nagle możemy decydować czy ubrać lekkie buty dające 2% do szybkości czy może ciężkie buciory z 3% do obrony, za to generujące o 15% większy hałas? Lubię tak!

Ekstra bajerem jest kooperacja (zamiast multi). Jest ona płynnie wpleciona w naszą grę i jeszcze została uzasadniona fabularnie - takich assassynów jak my, "skoczków" z przyszłości jest więcej - bo wielu używa Abstergo do eksploracji tej epoki. Niektórzy mają kłopoty (i trzeba im pomóc), a inni mogą pomóc nam. Bo assassin w ACU to nie jest maszyna do zabijania (jak w poprzednich częściach), dodatkowo SI nie ustawia się grzecznie w kolejce do walki, tylko wykazuje ślady przebiegłości. I nawet, nie oszukuje! (czyt. jak narazie, nie natknąłem się na kretyństwa "skryptowe", które były domeną poprzednich części). Tu misje naprawdę można wykonać na bardzo wiele sposobów.

Tak, zdecydowanie - cofam słowa "że assassinów mam dość". Ponadto, chyba dobrze się stało, że gra do mnie trafiła tak wiele miesięcy po premierze - poprawiona, doszlifowana - i zamiast tandety, jawi się jako klejnot!

[tia,... poczekajcie aż skończę i czy podtrzymam swoją opinię ;-)]

Mogą Cię zainteresować...

3 komentarze

  1. Może w końcu ludziska przestaną tak masowo pre-orderować gry ;) Nie warto. Poczekasz kilka miesięcy na patche, a przy okazji cena mocno poleci w dół. Podwójne zwycięstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko żeby się negatywnie na branży nie odbiło. A nie każdego stać na taki gest jak CD Project, by wiedźmaka o 3 miesiące przesunąć by testy dokończyć... Może ubisoft wyciągnie z tego naukę?

      Usuń
    2. Zawsze można wypuścić płatne demo, tak jak Kojima ;) Zapaleńcy kupią, ich głód nieco zmaleje, a deweloper może w spokoju i bez presji dopieścić swoje dzieło ;) CDP Red postąpił słusznie, wielu z mających styczność z grą podczas niedawnego pokazu narzekało na chmarę bugów.

      Usuń